Tag: Stare Jabłonki
2011
05.15

Na szybko, na gorąco, póki emocje jeszcze nie opadły… pierwsze zdjęcia z Mety Wa-My 2011 🙂

2011
03.03

Czas trwania: 1 nocleg

Środek lokomocji: piesza

Wyjście: piątek rano

Trasa: Leśne okolice Starych Jabłonek

Trasa piesza geocachingowa, czyli połączenie klasycznej wędrówki z poszukiwaniem „skarbów”. Trasa
spokojna baz zarzynania się za to, śladami zabytkowo-przyrodniczymi okolicy. Z możliwością
wprawienia się w obsłudze GPSa – będzie kilka do testowania, wędrowania z mapą, kompasem oraz
na azymut. Odwiedzimy miedzy innymi schron bojowy z II wojny światowej, miejsce zbrodni
hitlerowskiej oraz tajemniczy tunel … i oczywiście poszukamy kilku „keszy” po drodze 😉

Nocleg: namiot we własnym zakresie (ew. do pożyczenia z klubu)

Przydatne choć nie wymagane i w razie potrzeby się znajdzie: GPS, kompas, latarka. Wcześniejsze
zgłoszenie.

Kontakt: Renata Dąbrowska (503 617 242), Wojtek Rygielski (518 932 261)

2011
02.28

Czas trwania: Piątek-Sobota

Wyjście: Piątek rano

Trasa: Okolice Starych Jabłonek

Opłaty: brak

Trasa piesza w strojach historycznych (wczesne średniowiecze). Na trasie większe znaczenie przywiązujemy to historycznego spędzenia czasu w terenie niż do idealnego zgrania stroju z epoką (ale bez przeginek). Jak co roku po prostu idziemy w piękny las gdzie spędzamy czas bez współczesnych udogodnień typu plecaki, buty trekkingowe i całej tej współczesnej otoczki. Żadnych zupek chińskich itd. 😉 Co roku też impreza wyjdzie znakomicie.

Nocleg: pod chmurką

Wymagany strój historyczny i wcześniejsze zgłoszenie. Jeszcze jest czas sobie coś przygotować. Jakby co to możemy coś pomóc….

Kontakt: Jerzy Mackiewicz, Łukasz Lewandowski

2011
02.10

Tegoroczna Wa-Ma odbędzie się w ośrodku Skowronki w Starych Jabłonkach.
Termin 14-15.05.

Czekamy na chętynch do prowadzenia tras…

Pozdrawiam
Kierownik Rajdu
Jerzy Mackiewicz

2009
11.12

To było takie spontaniczne wyjście. Chcieliśmy po raz pierwszy od wielu tygodni udać się pod namiot z Mariolką i wspólnymi znajomymi. Tych wspólnych znajomych znalazł się jeden chętny w postaci Daniela, i jeszcze niepewny Jerzy…No ale udało sie razem umówić w miejscu mijania się pociągów Olsztyn-Elbląg. A po wielu telefonach na wspólny wypad zdecydowała się jeszcze Renata, która znalazła mnie gdzieś w necie. Już w pociągu usłyszeliśmy mec.Lubana i jego wierny Rower;D , który wraz Krysią, Ewą, Wojtkiem, Jerzym i Danielem czekali na nas na dworcu. Po miłym przywitaniu i godzinnym oczekiwaniu na Renatę, która pomyliła godzinę odjazdu pociągu, wyruszyliśmy w trasę. Prowadziła ona przez lasy wzdłuż rzeki Pasłęki. Co prawda nocą nie wiele było widac, ale szło się bardzo przyjemnie.  Ludzie wzajemnie sie poznawali, a nie omylny celownik Jerzego wyprowadził nas na meandry rzeki, gdzie zrobilśmy popasonocleg;D . Tam każdy pochwalił się swoim domkiem dźwiganym na plecach niczym ślimak. Kucharz w mojej osobie zaserwował makaron z warzywami puszkowanymi, podanymi z boczkiem przyrządzonym prosto na ogniu…no i oczywiście mocno doprawione, papryką… słodką, żeby było czerwone. Oczywiście długie studenckie dyskusję podgrzewały atmosferę aż do późnej nocy. Rano po wspanialym śniadanku przyrządzonym przez piękną część naszego składu, dołączyły do nas Agata i Magda, a niestety nasz niedoszły ksiądz musiał wracać z ważnych powodów do Olsztyna. Z miejsca spotkania mieliśmy do pokonania długą prostą śródleśną. Pogoda wybitnie rajdowa pozwoliła nam na włączenie wysokiego biegu, przez co pierwszy przystanek w Pelniku, osiągnęliśmy bardzo szybko. Tam po zrobieniu niezbędnych zapasów udaliśmy się wzdłuż jeziora Isąg w stronę Grazym. Widoczki bardzo jesienne, mnóśtwo liści na ziemi, niebo zaciągnięte chmurami, a my z dobrymi humorami pruliśmy przed siebie. Po obejrzeniu dworku w Grazymach udaliśmy się w kierunku pięknej śródleśnej polany, która swoim wyglądem przypominała bieszczadzką małą dolinę. Po prostu pięknie. Tam niektórzy z nas poraz pierwszy stwierdzili, że orzeszki bukowe też świetnie smakują. W dolince znaleźli nas Gosia z Krzyskiem, którzy porwali sie na wypad rowerowy by do nas dołączyć. Po odpoczynku, został nam końcowy fragment trasy do Starych Jabłonek. Po drodze nagle okazało się, że co nie których tempo marszu męczy…a tu trzeba zdążyć na wcześniejszy pociąg, by być na ostatnim zebraniu Iwony jako prezesa. Na szczęście się udało, a po wejściu do pociągu zaczął padać deszcz…

Rambo

a ja (JerzyM) wrzucam moje zdjęcia… Na uwagę zasługują czary Ramba nad garami (feministki… facet robił żarcie!! :-)) no i kilka ujęć pałacu z Grazymach:

I zdjęcia od Krysi:

2009
10.10

Miły spacerek w ostatnie ciepłe dni jesieni

Uczestnicy Gośka, Piotrek, Jerzy

2000
05.26

Wyruszyliśmy w czwartek po południu z Gągławek. Pierwszy nocleg nad jez. Sarąg – nie polecam. Drugi nocleg nad jez. Gugowo. Po drodze okazało się, że w Guzowym Piecu jest sklep… ale przyjezdny, a tam mieliśmy zrobić zaopatrzenie. Na szczęście dobrzy ludzie podrzucili ekipę zaopatrzeniową do Biesala. O świcie kilka fotek i przez tzw. „El Dorado” na metę na pole namiotowe nad Szelągiem Wielkim.