Refleksja na niedziele

4 Niedziela Zwykła (B), 31 stycznia 2021 roku

Ewangelia (Mk 1, 21-28)

W Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w Piśmie.

Był właśnie w ich synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął on wołać: «Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kto jesteś: Święty Boga».

Lecz Jezus rozkazał mu surowo: «Milcz i wyjdź z niego!» Wtedy duch nieczysty zaczął nim miotać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego.

A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: «Co to jest? Nowa jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne». I wnet rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.

 

Kafarnaum – miasto Jezusa, gdzie można ucałować Jego ślady

Podczas kilkudniowych konferencji naukowych, oprócz rutynowych referatów, zazwyczaj organizowane są jeszcze dla uczestników spotkania integracyjne. W zależności od aury mogą to być np. wieczorne spotkania przy ognisku, jeśli jest wystarczająco ciepło, lub też spotkania – jeśli jest chłodniej – przy kominku, z którego rozchodzi się miłe ciepełko i blask płonącego wewnątrz ognia. Tego typu spotkania są doskonałą okazją do nawiązania nowych naukowych znajomości, powrotu do refleksji podejmowanych wcześniej w trakcie konferencyjnych wystąpień lub też do zwykłych rozmów na przeróżne tematy, poczynając od sportu, poprzez kwestie kulinarne, polityczne, i na egzystencjalnie ważnych kończąc.

I właśnie podczas jednej z takich konferencji naukowych, która przed paru latu została zorganizowana w Pieniężnie, w tamtejszym klasztorze Ojców Werbistów, w trakcie wieczornego integracyjnego spotkania przy ognisku podszedł do mnie jeden z uczestników tej konferencji, profesor wiodącego polskiego uniwersytetu, naukowo zajmujący się socjologią stosunków politycznych, w szczególności w wymiarze międzynarodowym, i zagadnął mnie mniej więcej takimi słowami: „Jak ksiądz sądzi, dlaczego tak wielu ludzi, zwłaszcza niewykształconych, wciąż jeszcze wierzy w te mity o Jezusie? Nie można przecież zaprzeczyć, że pomiędzy opowiadaniami o Jezusie, a np. mitami greckimi, rzymskimi czy jakimikolwiek innymi nie ma żadnej różnicy”. Na tę „zaczepkę” odpowiedziałem: „Czy pan profesor ma na myśli, że pomiędzy Jezusem a dajmy na to np. Minosem, Dedalem, Achillesem czy Edypem należy postawić znak równości i uznać, że podania o tych postaciach zawierają nieporównywalnie więcej wymyślonych szczegółów niż przekazów prawdziwych?”. Profesor odparł: „Tak. Uważam, że Jezus to bardzo szlachetny bohater, ale nie był postacią historyczną, ponieważ został wymyślony przez pierwszych chrześcijan, aby zgodnie z ich wydumanymi przekonaniami wyjaśnić zagadkę rzeczywistości, pochodzenie życia, znaczenie śmierci, dobro i zło, a także przeznaczenie człowieka. Na istnienie Jezusa nie ma dowodów, a jeśli nawet istniał ktoś taki, to Ewangelie zawierają minimalną ilość prawdziwych informacji na temat życia Jezusa”.

Wspomniany wyżej profesor nie jest jedynym, ani też pierwszym, który sądzi, że Ewangelie to fikcja literacka. Przed moim rozmówcą było wielu innych. On tylko powtórzył przekonanie znacznie wcześniej od niego umacniane chociażby przez Charlesa-Françoisa Dupuisa (1742-1809), Davida Friedricha Straussa (1808-1874) czy Ernesta Renana (1823-1892), że Jezus Ewangelii przedstawia się owszem jako wyjątkowo szlachetna postać, ale nie ma żadnych podstaw historycznych, gdyż jest wynikiem wymysłu, fantazji a może nawet halucynacji pierwszych chrześcijan. Np. ostatni z wymienionych, autor wielokrotnie wydawanego dzieła Żywot Jezusa, pisze o Biblii, że jest błędna, błędna i jeszcze raz błędna, a także, że należy powątpiewać, czy kiedykolwiek uda się w tej spustoszonej do cna krainie odnaleźć miejsca, w których ludzkość mogłaby ucałować ślady stóp Jezusa. Renan zuchwale zapytuje też, gdzie się podziały miejsca związane z Jezusem, jak Betsaida, Chorozaim czy Kafarnaum, w którym – zauważmy – rozegrały się wydarzenia opisane w dzisiejszym fragmencie Ewangelii?

I oto któregoś dnia zaczynają coraz liczniej pojawiać się milczący świadkowie z przeszłości. Spod łopat archeologów wyłaniają się Betsaida, Chorozaim, Kafarnaum, a także inne miejsca związane z życiem Jezusa. A ponieważ akcja dzisiejszej Ewangelii rozgrywa się w Kafarnaum, to na tym miejscu się zatrzymajmy.

W 1838 r. amerykański podróżnik Edward Robinson odkrywa starożytne ruiny na północnym brzegu Jeziora Genezaret, ale nie skojarza swojego odkrycia z ewangelicznym Kafarnaum. Dopiero w 1866 r. Brytyjczyk Charles William Wilson, po przeprowadzeniu niewielkich prac archeologicznych, wiąże odkryte ruiny z Kafarnaum. A od początku XX w. w różnych okresach prowadzone są dalsze prace archeologiczne, dzięki którym odkryte zostają miejsca często wspominane w Ewangeliach, gdy jest opisywany pobyt Jezusa w Kafarnaum, czyli dom Piotra Apostoła i synagoga.

Dom Piotra bardzo wcześnie stał się miejscem chrześcijańskiego kultu i przez to otoczony był szczególną opieką wiernych. A ponieważ – według zachowanych dowodów archeologicznych – odkryte ruiny trwały nieprzerwanie od pierwszego wieku, można być pewnym, że w odsłoniętych dziś tam miejscach Jezus postawił swoje stopy. Nie odkryto natomiast jeszcze synagogi z I wieku, w której rozegrały się wydarzenia opisane w dzisiejszej Ewangelii. Ale z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że kryje się ona (tzn. oczywiście jej ruiny) po odsłoniętymi dzisiaj pozostałościami synagogi z IV w.

Gdy wchodzi się dzisiaj na teren Kafarnaum, to można ujrzeć napis „Miasto Jezusa” (The Town of Jesus). A widząc ten napis, pielgrzym może się zadziwić i zapytać, dlaczego akurat Kafarnaum w taki sposób jest określane, a nie Betlejem, gdzie Jezus się urodził, czy Nazaret, gdzie dorastał?

Można przypuszczać, że prawdopodobnie sam Jezus tak nazywał Kafarnaum, tzn. jako swoje miasto (Mt 9,1). Ponadto, według Ewangelii w Kafarnaum Jezus uczynił najwięcej cudów. Wreszcie, zgodnie z proroctwem Izajasza, na co zwraca uwagę Ewangelista Mateusz (Mt 4, 13-17), Mesjasz swoją misję, wzywając do nawrócenia i ogłaszając nadejście Królestwa Bożego, rozpoczął tam, gdzie rządzi ciemność i śmierć, a takim miejscem w czasach Jezusa było właśnie Kafarnaum, tzn. Kafarnaum było wówczas najbardziej pogańską częścią Ziemi Obiecanej. A swego rodzaju ciekawostką może być jeszcze fakt, że w Nowym Testamencie miastem najczęściej wymienianym jest Jerozolima, a następnym w kolejności jest Kafarnaum.

Dzisiejsza Ewangelia jest więc dla nas zachętą do tego, aby się często zatrzymywać i rozważać dzieła, które Jezus w Kafarnaum uczynił, ze świadomością, że będąc w Kafarnaum, czy chociażby oglądając tylko zdjęcia z tego miejsca, możemy niemalże namacalnie dotykać miejsc, po których chodził Jezus. Tak, możemy dotknąć miejsc, które są świadkami, że Jezus z Nazaretu – Bóg-Człowiek – wkroczył przed dwoma tysiącami lat w ludzkie dzieje, aby ogłosić bliskość Królestwa Bożego!

ks. Zdzisław Kieliszek