Komunikat o błędzie

Warning: require_once() [function.require-once]: Unable to allocate memory for pool. in _drupal_bootstrap_configuration() (line 2637 of /www/htdocs/wt/includes/bootstrap.inc).

Refleksja na niedziele

20 Niedziela Zwykła (A), 16 sierpnia 2020 roku

Ewangelia (Mt 15, 21-28)

Jezus podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha». Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem.

Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: «Odpraw ją, bo krzyczy za nami».

Lecz On odpowiedział: «Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela».

A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: «Panie, dopomóż mi».

On jednak odparł: «Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom».

A ona odrzekła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów».

Wtedy Jezus jej odpowiedział: «O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!» Od tej chwili jej córka była zdrowa.

 

Gdy chrześcijanin się nie modli, jest duchowo martwy!

Znajoma położna powiedziała mi kiedyś przy okazji jakiejś rozmowy: „My na porodówce zawsze się cieszymy, gdy dopiero co urodzone dziecko bardzo głośno płacze, wręcz wrzeszczy. Znacznie gorzej zaś jest i to właśnie sprawia, że zaczynamy się niepokoić o stan noworodka, gdy ten nie płacze, milczy”. Dobrze to wyznanie owej położnej rozumiemy, bo znakomicie zdajemy sobie sprawę z tego, że płacz jest dla maleńkiego dziecka podstawowym sposobem komunikacji ze światem. Rozumiemy też, że noworodek, gdy w czasie narodzin zmienia dobrze sobie znane i bezpieczne swoje dotychczasowe „mieszkanie”, czyli matczyne łono, na otoczenie zupełnie sobie obce, które z perspektywy nowonarodzonego malucha może się nawet wydawać wrogie, to po prostu wrzeszczy zarówno z bólu narodzin, jak i ze strachu przed nieznanym. Ponadto własny krzyk rodzącemu się dziecku jest niezbędny, gdyż za jego sprawą maluszek pierwszy raz w swym życiu łapie do płuc haust powietrza i zaczyna w ten sposób samodzielnie oddychać, a wcześniej tlen rzecz jasna otrzymywał poprzez łączącą go z mamą pępowinę. Szacuje się, że krzyk rodzącego się dziecka oscyluje pomiędzy 80 a 110 decybelami. Dla porównania zauważmy, że trąbienie to 80 decybeli, ruch uliczny – 90 decybeli, natomiast dźwięk piły łańcuchowej – 110 decybeli. Natomiast gdy maluszek w czasie swych narodzin jedynie cichutko skomli, to albo jest bardzo osłabiony, albo chory i potrzebuje natychmiastowej pomocy, zaś gdy zupełnie milczy, to z dużym prawdopodobieństwem można – o zgrozo – przypuszczać, że martwy!

W dzisiejszym fragmencie Ewangelii usłyszeliśmy historię o spotkaniu Jezusa z kobietą kananejską. Zauważmy, że kobieta miała wszelkie powody ku temu, aby się na Jezusa obrazić. Po pierwsze, Jezus początkowo zupełnie nie zareagował na jej żebrzącą, natarczywą i donośmy głosem wykrzyczaną prośbę. Po drugie, gdy już uczniowie zwrócili uwagę Jezusowi, aby tę natarczywą kobietę odprawił, ten porównał ją do psa! Trzeba tu wiedzieć, że Jezus odwołał się w tym porównaniu do żydowskiej „ludowej teologii”, zgodnie z którą pogan uważano za nieczyste psy. Świadkowie tamtego wydarzenia i sama kobieta kananejska nie mogli więc zinterpretować słów Jezusa inaczej jak tylko w ten sposób, że Jezus dał kobiecie odpowiedź odmowną. I bez wątpienia dla Kananejki była to przykra, a nawet i bardzo bolesna odmowa, tym bardziej, że prosiła nie dla siebie, ale dla córki o uwolnienie jej spod władzy demona. Kobieta, odwołując się wówczas do urażonego poczucia swej godności, mogła przecież powiedzieć: „A niby dlaczego Rabbi sądzisz, że tylko wy Żydzi, jesteście umiłowanymi dziećmi Boga, a my poganie jesteśmy dla Boga niczym zwierzęta, nieczyste psy!”. I pewnie, gdyby kobieta kananejska tamtego dnia się tak zachowała, to moglibyśmy ją zrozumieć.

Ale ona dalej prosi o uzdrowienie córki i daje tyleż pokorną, co i przyznajmy błyskotliwą odpowiedź: „Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów”. Kobieta więc ani się nie zniechęciła, ani wcześniejszej obojętności i odmowy Jezusa nie potraktowała jak obelgi. Cierpliwie przekonała Jezusa, aby spełnił jej prośbę. I Jezus tę prośbę spełnił, a kobieta odniosła zwycięstwo!

Czego możemy się od kananejskiej kobiety nauczyć?

Myślę, że przede wszystkim wytrwałości i cierpliwości, a nawet śmiałości i natarczywości w błaganiach, które do Boga kierujemy. Ale też Kananejka uczy pokornej postawy wobec Boga, gdyż zanim jeszcze wypowiedziała swą prośbę, uwielbiła Jezusa i uznała w Nim Pana. Mówiąc inaczej, Kananejka, pokornie wierząc i wielbiąc Jezusa, w sposób wytrwały, cierpliwy, śmiały i natarczywy prosi Go o pomoc, o litość nad jej córką!

            Powiążmy jeszcze wydarzenia opisane w dzisiejszej perykopie ewangelicznej z przywołanym na początku obrazem związanym z narodzinami dziecka. Słyszeliśmy, że kobieta kananejska swą prośbę Jezusowi z pokorą, wytrwałością, cierpliwością, śmiałością i natarczywością wykrzyczała. Zaś dziecko, gdy chwilę po narodzeniu nie wydaje z siebie żadnego głosu, zazwyczaj głośnego płaczu czy krzyku, albo jest już martwe, albo względnie bardzo, ale to bardzo osłabione i jego życie jest w wielkim niebezpieczeństwie. Stąd też można by powiedzieć, wiążąc ze sobą obydwa opisy, że chrześcijanin, który się nie modli, jest duchowo martwy! A pokorną, wytrwałą, cierpliwą, śmiałą i natarczywą modlitwą oznajmiamy Bogu, że całą ufność pokładamy wyłącznie w Nim, niczym noworodek, który krzykiem tuż po narodzeniu oznajmia wszystkim wokół, że pozostawiony samemu sobie niechybnie umrze!

ks. Zdzisław Kieliszek