Niedzielna refleksja

Uroczystość Wszystkich Świętych (A), 1 listopada 2020 roku

Ewangelia (Mt 5, 1-12a)

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:

«Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni.

Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.

Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.

Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.

Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie».

 

Idziemy do nieba drogą ośmiu błogosławieństw

            Kiedy byłem w ostatnich klasach szkoły podstawowej, często przeglądałem różne mapy. Obliczałem odległości pomiędzy miastami, górami. Szukałem dróg, którymi można przemierzyć trasę np. z Lizbony do Moskwy lub z Aten do Helsinek. Zastanawiałem się, która z nich będzie najkrótsza, a którą warto byłoby pojechać, ponieważ można by zwiedzić przy okazji wiele ciekawych miejsc i zobaczyć przepiękne krajobrazy. Wybór tych możliwych dróg był przeogromny i wszystko zależało od tego, co stawiałem na pierwszym miejscu: czas, piękno krajobrazu czy jakieś inne przynęty. Ale też i znajdowałem takie drogi, które, choć pod względem krajobrazu i innych atrakcji wydawały się ciekawe, to jednak na pewno do celu by mnie nie doprowadziły. A jedno było tu dla mnie pewne, aby podróż mogła szczęśliwie dobiec do końca, to bezwzględnie należałoby przestrzegać przepisów ruchu drogowego, które jednakowo obowiązują na każdej drodze i każdego uczestnika ruchu.

            W Ewangelii jest opowiadanie, które mówi o spotkaniu Jezusa z bogatym młodzieńcem (Łk 18,18-23). Jest to bardzo ciekawe spotkanie. Spotkanie z Chrystusem człowieka, który wypełniał przykazania Dekalogu w sposób doskonały. Na jakiej podstawie można powiedzieć, że ów młodzieniec doskonale realizował przykazania Dekalogu? Otóż, Jezus, który na pewno dobrze wiedział, co w sercu tego człowieka się kryło i znał jego dotychczasowe życie, nie zarzucił mu: „Kłamiesz, ponieważ grzeszysz przeciwko któremuś z przykazań!”, ale powiedział: „Jednego ci jeszcze brak. Brak ci odwagi do pójścia moją drogą”. A jaka jest droga Jezusa?

            Odpowiedź znajdujemy w dzisiejszym fragmencie Ewangelii. Słyszeliśmy: Błogosławieni ubodzy w duchu […]. Błogosławieni, którzy się smucą […]. Błogosławieni cisi […]. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości […]. Błogosławieni miłosierni […]. Błogosławieni czystego serca […]. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój […]. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowania dla sprawiedliwości […]. Błogosławieni, czyli szczęśliwi, są więc ci, którzy idą drogą ubóstwa, pokory, pragnienia sprawiedliwości, czystości serca, pokoju i miłosierdzia.

Ale na czym ma to szczęście polegać?

Jezus nam to od razu dziś wyjaśnia, że szczęściem będzie tu posiadanie królestwa niebieskiego, doświadczenie radości, otrzymanie pocieszenia czy oglądanie Boga twarzą w twarz.

            Wróćmy teraz myślą do przywołanego na początku wspomnienia o przeglądaniu map i szukaniu dróg prowadzących do różnych miejsc. I wyobraźmy sobie, że ludzkie życie jest niczym wielka mapa. Jest na tej mapie wiele różnych dróg, ale jest na niej tylko jeden cel: niebo. Nie wszystkie jednak drogi, tak jak na mapie, do tego celu zaprowadzą. Są takie, z których będziemy mogli zawrócić, ale tylko z wielkim trudem. Są też takie, które prowadzą na manowce i powrót będzie niemalże niemożliwy. I wreszcie jest taka, która zaprowadzi do nieba. I jest to właśnie droga ośmiu błogosławieństw.

Jezus – tak jak przed wiekami bogatemu młodzieńcowi – wskazuje nam dzisiaj tę samą drogę wiodącą do celu, do nieba: drogę pokory, ubóstwa, sprawiedliwości, pokoju, miłosierdzia i czystości serca. Jest to jedyna droga, która do nieba prowadzi.

Ale czyżby to nie była droga Dekalogu? Dlaczego bogaty młodzieniec odszedł zasmucony? Czyżby pomiędzy Dekalogiem a ośmioma błogosławieństwami zachodziła sprzeczność!?

„Zgrzyt” pomiędzy błogosławieństwami a przykazaniami jest tylko pozorny, gdyż Jezus nie przyszedł znieść prawa i proroków, ale przyszedł wszystko wypełnić.

Dlatego najpierw spoglądamy na drogę, którą idziemy i pytamy, dokąd ona nas zaprowadzi? Czy jest to droga pokory, ubóstwa, czystości serca itd.? Dopiero później zastanawiamy się nad zasadami, którymi się mamy kierować i patrzymy tym samym na Dekalog. Mówiąc obrazowo, jadąc drogą, można się poruszać zgodnie z przepisami, ale wcale nie osiągnąć celu podróży, gdyż można jechać w całkiem złą stronę. Najpierw trzeba skierować się na dobrą drogę. I przed tym właśnie wzdrygnął się ów młody człowiek, doskonale wypełniający przykazania.

Ale nie bierzmy tu Dekalogu w oderwaniu od ośmiu błogosławieństw, albo – co jeszcze byłoby gorsze – jako ich przeciwieństwo. Przecież lekceważąc przepisy drogowe, do celu na pewno nie dojedziemy. Osiem błogosławieństw i Dekalog to dwie strony tego samego medalu.

Dziś, w Uroczystość Wszystkich Świętych, Kościół stawia nam za wzór ludzi, którzy szli drogą ośmiu błogosławieństw i żyli zasadami Dekalogu. Kościół nie wskazuje na świętych jako na ludzi, którzy doskonale przestrzegali trzeciego czy piątego przykazania, ale wskazuje jako na męczenników prześladowanych dla sprawiedliwości, ludzi o czystym sercu, pełniących dzieła miłosierdzia itd.

Dlatego także my, jeśli chcemy osiągnąć niebo, idźmy drogą ośmiu błogosławieństw. Jest to nie tylko niezawodna, ale też i jedyna droga, która do nieba prowadzi.

ks. Zdzisław Kieliszek