Chrzest Pański (C)

13 stycznia 2019 roku

Ewangelia (Łk 3,15-16.21-22)

Gdy lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest on Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem”.

Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”.

 

Jestem grzesznikiem, na którego spojrzał Pan

Ojciec Antonio Spadaro SJ podczas trzech spotkań 19, 23 i 29 sierpnia 2013 r. przeprowadził z papieżem Franciszkiem w jego prywatnym biurze w Domu św. Marty w Rzymie długi wywiad (całość wywiadu zob. np. w Tygodniku Katolickim „Niedziela”, nr 40/2013). Papież nakreślił w nim własny portret, w tym m.in. przedstawił swoje artystyczne i kulturalne upodobania. Ponadto, Franciszek ukazał własną wizję Towarzystwa Jezusowego, zanalizował współczesną kondycję Kościoła, wskazał priorytetowe pola działań duszpasterskich i wreszcie podjął pytania, które z punktu widzenia dzisiejszego człowieka wydają się być istotne. We wspomnianym wywiadzie padły też bezprecedensowe słowa, którymi papież Franciszek sam siebie określił i które były swego czasy długo komentowane na różnych forach.

Otóż, gdy padła prośba o to, by papież określił, kim jest Jose Maria Bergolio, przeprowadzający wywiad dziennikarz usłyszał i zanotował taką odpowiedź: „Tak, można powiedzieć, że jestem trochę sprytny, wiem, jak się odnaleźć w wielu sprawach, ale też jest prawdą, że jestem trochę naiwny. Tak, ale najlepszą syntezą, która wypływa z mojego wnętrza i którą postrzegam jako najprawdziwszą, jest właśnie ta: Jestem grzesznikiem, na którego spojrzał Pan. Jestem tym, na którego spojrzał Pan. Zawsze uważałem, że moje zawołanie biskupie Miserando atque eligendo(z łac. Spojrzał z miłosierdziem i wybrał), odnosi się szczególnie do mnie”.

Trzeba przyznać, że powyższe papieskie wyznanie na pewno do dziś jest nieco szokujące. Przecież każdy papież jest Namiestnikiem Pana Naszego Jezusa Chrystusa, Następcą Księcia Apostołów św. Piotra oraz Najwyższym Kapłanem Kościoła Katolickiego, a także tego rodzaju tytułami zazwyczaj jest nam przedstawiany. A tu tymczasem papież Franciszek mówi o sobie, że jest GRZESZNIKIEM. I co więcej, że ten „tytuł” w odniesieniu do niego jest najprawdziwszy ze wszystkich możliwych.

Ale gdy już oswoimy się z tym, w jaki sposób papież Franciszek sam siebie nazywa, i zreflektujemy papieskie słowa w kontekście dzisiejszego fragmentu Ewangelii, to zauważymy, że z papieskiego wyznania wyłania się dokładnie to samo nastawienie, które ożywiało św. Jana Chrzciciela. Zarówno bowiem św. Jan, którego przecież sam Jezus nazwał największym spośród narodzonych z niewiast (zob. Mt 11,11), jak i papież Franciszek, któremu w pełni przysługują tytuły Namiestnik Pana Naszego Jezusa Chrystusa, Następca Księcia Apostołów św. Piotra, Najwyższym Kapłanem Kościoła Katolickiego itd., mieli pełne prawo mówić wielkości powierzonych im zadań. A jednak obaj, gdy zostali zapytani o to, kim są, zgodnie – jak to obrazowo, wykorzystując słowa znanej pieśni religijnej, można wyrazić – powiedzieli, że w obliczu Boga są jedynie „pyłkiem i liściem na wietrze”.

Postawa obydwu wielkich mężów nie tyle powinna nas zatem szokować, co bardziej zawstydzać i pobudzać do nieustannego temperowania swej pychy, tzn. przekonania o własnej wielkości. Celnie ujął tę konieczność wystrzegania się pychy Grzegorz Markowski, polski piosenkarz, kompozytor i wokalista zespołu Perfect, mówiąc: „Kiedy wychodzisz na scenę i na twój widok wyje dwadzieścia tysięcy osób, pokusa samozadowolenia jest ogromna”. I Markowski dodał od razu, że nie wolno ulegać zgubnym wpływom sławy, bo one człowieka zawsze na końcu tylko ośmieszają (zob. Maja Jaszewska, W co wierzę? Rozmowy Mai Jaszewskiej, Kraków 2007, s. 92-93).

Dlatego też jeśli nawet nie odnieśliśmy dotąd w życiu takich sukcesów, jakie stały się udziałem chociażby Markowskiego, to i tak – doskonale to wiemy – w każdym z nas kiełkuje ziarenko samozadowolenia, wynoszenia się nad innych itd. A najlepszym lekarstwem na tego rodzaju pokusy jest dostrzeżenie najpierw tego, że jestem grzesznikiem, na którego spojrzał Pan! I takiej postawy uczy nas dzisiaj św. Jan Chrzciciel i papież Franciszek.

ks. Zdzisław Kieliszek