STUDIA I STUDENCI
Wydział Biologii
ul. Michała Oczapowskiego 1A
10-719 Olsztyn tel.: (089) 523 44 48 tel./fax: (089) 523 44 68 e-mail: dziekbiol@uwm.edu.pl |
  |
|
OGŁOSZENIE
|
|
|
SYLWETKI BYŁYCH I AKTUANLNYCH STUDENTÓW
Iza Samborska Nazywam się Iza Samborska. Jestem studentką V roku Biotechnologii na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. W ubiegłym roku akademickim, spełniając kilka podstawowych wymagań, takich jak wysoka średnia czy znajomość języka angielskiego, miałam możliwość studiować na jednym z europejskich uniwersytetów. Jak się szybko okazało była to niepowtarzalna szansa na szybką i skuteczną naukę języka obcego, szansa na nawiązanie nowych, międzynarodowych znajomości, na poznanie nowej kultury, i co najważniejsze zdobycie cennego doświadczenia. Jak opisuje przewodnik Pascala, Triest to miasto w północno-wschodnich Włoszech nad Morzem Adriatyckim, stolica regionu autonomicznego Friuli -Wenecja - Giulia. Liczy ok. 300 tys. mieszkańców i jest bardzo specyficznym miastem, położony miedzy białym wapiennym płaskowyżem a błękitnymi wodami Adriatyku w pobliżu granicy ze Słowenią i Chorwacja. Otoczony górami, posiada wspaniałe zabytki: pozostałości rzymskich murów obronnych, bramy, teatry, świątynie, katedry, kościoły: San Silvestro (XI w.), San Michele (XIV w.), San Nicolo dei Greci, zamek (XIV, XV-XVI w.), Palazzo Marenzi (XVI w.) oraz liczne budowle neoklasyczne. To właśnie tam dzięki programowi Erazmus Socrates wyjechałam na roczne stypendium. Studia na włoskim uniwersytecie były dla mnie nie tylko niezwykłym i ciekawym doświadczeniem, ale też przyniosły mi wiele korzyści. Główną zaletą była możliwość wykonania badań w Dipartimento di Biochimica, Biofisica e Chimica delle Macromolecole przy Universita degli Studiu di Trieste, które za zgodą mojego `włoskiego` i `polskiego` promotora stały się podstawa do napisania pracy magisterskiej. Zostanie ona zaprezentowana na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim. Miałam zapewnione stanowisko do pracy, dostęp do sprzętu i najnowszych publikacji, a co najważniejsze szczerą pomoc całego zespołu. Po dziesięciu miesiącach badań, na podstawie otrzymanych wyników, z pomocą mojego włoskiego promotora i pod jego kontrola pisanie pracy było czynnością całkiem przyjemną. Małe poprawki, zmiany i praca posuwała się do przodu. Poza tym na podstawie otrzymanych badań został napisany artykuł naukowy, który obecnie czeka na publikacje. Dodatkowo wyniki zostały przedstawione na międzynarodowej konferencji naukowej w Sienie na początku września tego roku. Poza badaniami w laboratorium uczęszczałam na zajęcia i przygotowywałam się do egzaminów. I myli się ten kto twierdzi ze studia w ramach Socratesa to `wczasy`. Nie jest to prawda, a każdy student niezależnie od narodowości musi ciężko pracować by zebrać potrzebną ilość punktów ECTS. Egzaminy musiałam zdawać, zresztą jak wszyscy moi Eramusowi koledzy, bez żadnych ulg i na dodatek po włosku. Ale i to miało swoje zalety. Jeszcze rok temu w tym języku znałam tylko kilka grzecznościowych zwrotów, dziś mogę swobodnie porozumiewać się po włosku. Poza tym ciekawym doświadczeniem było poznanie tamtejszego systemu organizacji zajęć, zupełnie innego niż w Polsce. Otóż na większości wydziałów nie ma ćwiczeń, są tylko wykłady. Te przy mniejszych grupach często przekształcają się w konwersatoria, podczas których studenci zasypują profesorów pytaniami, a na nie otrzymują rzeczowe, wyczerpujące odpowiedzi. Mile zaskoczyła mnie również możliwość wyboru przedmiotów spośród szerokiej gamy wykładów, kursów oraz seminariów. Poza tym kadra profesorska jest bardzo dobrze przygotowana i zawsze znajduje czas dla studentów. Wspominając o egzaminach chciałabym podkreślić, że nie miałam absolutnie żadnych problemów z zaliczeniem roku po powrocie do kraju. Wszystkie egzaminy i przedmioty, które zdałam we Włoszech zostały mi uznane. Niewątpliwie był to dla mnie okres wytężonej nauki, pracy, ale i zabawy. Zabawy, bo jak każdy wie, studenci najbardziej na świecie lubią się bawić, a nic nie sprzyja zabawie tak jak spotkania ludzi ze wszystkich stron świata. Codzienne życie, wspólne podróże, dzielenie się troskami i poglądami zaowocowało wieloma serdecznymi przyjaźniami. Moich najbliższych znajomych poznałam na uniwersytecie i to dzięki ich życzliwości i pomocy bardzo szybko zaklimatyzowałam się w Trieście. Ta międzynarodowa `obsada` jaką tworzyliśmy powodowała ze nigdy nie było nudno. Mam nadzieję, że przyjaźń z tymi wspaniałymi, szalonymi i jakże różnymi, a mimo to tak bliskimi mi ludźmi przetrwa próbę odległości i czasu. Erasmus-Socrates umożliwił mi spotkanie różnych kultur, światopoglądów, różnych sposobów patrzenia na świat. Przebywanie w środowisku międzynarodowym uczy wyrozumiałości, otwartości i szacunku dla odmiennych poglądów, przy jednoczesnym zachowaniu poczucia wartości własnej kultury. Różnorodność staje się drogą do poznania samego siebie. Wiedza, którą tam nabyłem to nie tylko teoria, ale także inny sposób podchodzenia do problemów i ich rozwiązywania - praktyka z zupełnie innej perspektywy. Jedni nazywają to poszerzaniem horyzontów. Dla mnie była to po prostu bezcenna lekcja życia. Wyjazd miał ogromny wpływ na moje plany życiowe, a raczej spowodował radykalne ich zmiany. Obecnie bardzo poważnie myślę o studiach doktoranckich za granicą. Mój pobyt w Trieście dobiegł końca. Uczelnia, laboratorium, praca magisterska, lodziarnie, kawiarnie, kina, ogrody, pizzerie, moja ukochana Barcola a przede wszystkim ludzie. To oni, wtopieni w ten przepiękny krajobraz, zabytki, ulice, zaułki, wykreowali mój obraz stolicy regionu Fruglia-Venzia-Giulia, pełen radości, nowych doświadczeń, czasami szaleństw, czasami zamyślenia. Każdy miesiąc, tydzień, dzień i godzina w Trieście były warte lęku i niepewności, które towarzyszyły mi na początku. Przeżyłem prawie rok w obcym mieście, państwie. Jednego jestem pewna: jeszcze w życiu z pewnością powtórzę ten wyczyn. Myślę ze warto skorzystać z możliwości wyjazdu i studiowania za granicą. Z całym przekonaniem polecam każdemu i życzę powodzenia. |
|
|
© Copyright 2005. All Rights Reserved. Administracja.
|
|