Dwa herby w życiorysie

Pobóg pod rękę z Panną Wodną

Z głębokim smutkiem i żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Bolesława Tołłoczko naszego wieloletniego Kolegi, człowieka prawego, chętnie niosącego pomoc innym, choć On często miał pod górkę.

Kilkadziesiąt lat temu Bolesław Tołłoczko został służbowo przeniesiony na dyrektora PGR Szkotowo, znajdującego się nieopodal pól grunwaldzkich. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że w toczącej się tu w przeszłości bitwie jego przodkowie brali udział pod wodzą księcia Witolda, bowiem ród Tołłoczków wywodzi się z Wielkiego Księstwa Litewskiego – z Grodzieńszczyzny i Kowieńszczyzny, i wielokrotnie wzmiankowany jest w wielu starych dokumentach i herbarzach. Historyczne zawieruchy spowodowały, iż pradziadek Bolesława – Lucjan Tołłoczko herbu Pobóg wraz z żoną Konstancją osiadł we Lwowie i odtąd losy rodziny były nierozerwalnie związane z tym miastem. To we Lwowie ojciec Bolesława – Zbigniew, absolwent Politechniki Lwowskiej, poznał swoją żonę, Zofię Hoflingerówną, córkę właściciela fabryki czekolady i wiceprezesa lwowskiej Izby Przemysłowo-Handlowej, znanego w mieście społecznika Tadeusza Hóflingera (herbu Meerjungfrau, choć nigdy się z tym herbem nie obnosił). To we Lwowie Bolesław Tołłoczko przyszedł na świat. W 1945 r. rodzice wraz z Bolesławem i jego młodszym bratem zmuszeni byli opuścić rodzinne miasto. Ich nowym domem stał się Cieszyn. Ojciec Zbigniew, były kierownik fabryki teścia we Lwowie, doświadczony fachowiec w zakresie przemysłu cukierniczego, uruchamiał wiele fabryk wyrobów cukierniczych – w Chorzowie, Świętochłowicach, Cieszynie, Poznaniu. Bolesław, jak i jego rodzeństwo: brat Janusz i siostra Anna, nie poszedł w ślady ojca. O dziejach jego przodków ze strony matki i ich lwowskiej firmie powstała książka autorstwa Anny Kozłowskiej-Ryś „Słodko-gorzka czekolada – Hóflingerowie”. Niebawem ukaże się kolejna tej samej autorki, tym razem poświęcona przeciekawym i burzliwym losom rodziny Tołłoczków – „Rodzinny dagerotyp”. Niestety, nie doczekał się jej wydania.

Bolesław Tołłoczko urodził się w 1939 roku.  Po ukończeniu szkoły średniej w Międzyświeciu na Śląsku Cieszyńskim postanowił studiować w „swojej” uczelni, która przez wiele lat funkcjonowała w jego rodzinnym Cieszynie i w 1950 r została przeniesiona do Olsztyna, gdzie wespół z bratnią Wyższą Szkołą Gospodarstwa z Łodzi utworzyły pierwszą akademicką uczelnię na Warmii – Wyższą Szkołę Rolniczą. Podjął naukę na ówczesnym Wydziale Rolniczym. Nauka nie sprawiała mu większych trudności. Po zakończeniu nauki podjął pracę na etacie zootechnika w Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Nidzicy, a następnie w Rolniczym Rejonowym Zakładzie Doświadczalnym w Bęsi, na stanowisku inspektora terenowego w nidzickim powiecie.

W 1978 r został kierownikiem w PGR Frąknowo, należącym do kombinatu „Łyna” w Nidzicy, skąd w 1989 z został służbowo przeniesiony na stanowisko dyrektora PGR w Szkotowie, liczącego prawie 600 ha. W tym czasie kombinat „ Łyna” tonął w długach. Bolesław Tołłoczko z dyrektorami 8 innych zakładów postanowili wyjść ze struktur kombinatu i zacząć gospodarować na własny rachunek, licząc, że w ten sposób uratują swoje zakłady. Bolesław Tołłoczko, mając w zakładzie zysk, kupił kombajn i ciągniki, za co został dyscyplinarnie zwolniony. Załoga podjęła strajk, w jej ślady poszli pracownicy 9 innych zakładów. To był szok. Różnica polegała na tym, że w Szkotowie żądano powrotu dyrektora, a w pozostałych zakładach odwołania.

Po 3 latach dyrektorowania Bolesław Tołłoczko, jako pierwszy indywidualny rolnik w województwie,stanął do przetargu o wydzierżawienie gospodarstwa w Szkotowie, Przetarg wygrał,ale nie doszło do realizacji. Za kolejnym razem udało się. Z czasem do spółki przystąpiła córka Agnieszka i razem etapami wykupywali gospodarstwo.

Na podkreślenie zasługuje to, że przez cały okres pracy zawodowej utrzymywał bliskie związki ze swoją macierzystą uczelnią.

Bolesław Tołłoczko na każdym z tych stanowisk ze swoich obowiązków wywiązywał się w sposób profesjonalny, ale i życzliwy w stosunku do współpracowników i interesantów. Potrafił spokojnie i bezboleśnie rozwiązywać konflikty i zatargi, jakie się przecież zdarzają w każdym środowisku pracy i działalności. Troszczył się zawsze o warunki życia i pracy. W swoim postępowaniu był niesamowicie dokładnym i rzetelnym.

Filozofia współpracy Bolesława Tołłoczki z załogą opierała się na trzech podstawowych filarach:- po pierwsze- pracownicy muszą wiedzieć, za ile pracują i wyrazić na to zgodę, podpisując umowę o prac e; po drugie – pracownik musi dokładnie wiedzie c, co ma robić; po trzecie- czym ma robić. Jego pracownicy, świadomi tego, dobrze pracowali i nie mieli wygórowanych żądań placowych . Bo wiedzieli,że jak Tołłoczkę stać, to sam podnosi pobory.

Bolesław Tołłoczko miał dwie wielkie miłości. Największą była rodzina, która ukochał nad życie i i czuł się za nią odpowiedzialny jako mąż, ojciec i dziadek. Druga miłością było gospodarstwo, które systematycznie powiększał, inwestował i wdrażał najnowsze technologie dotyczące uprawy, nawożenia i genetyki. Wspólnie z córką Agnieszką powiększyli gospodarstwo do 1000 ha i stworzyli na szkotowskich piaskach oazę kultury rolnej, którą odwiedzały liczne wycieczki krajowe i zagraniczne. Pewien Holender nawet powiedział, że polscy rolnicy zamiast do Holandii powinni przyjeżdżać do Szkotowa, żeby się uczyć, jak gospodarować na najwyższym poziomie na słabych glebach. Za granicą tego się nie nauczą. Wiceprezydent Krajowej Izby Rolniczej we Francji stwierdził, że oni produkują drożej. Natomiast Niemcy dziwili się,że na takich glebach można wyżyć bez ulg i dotacji.

- Gospodarujemy na glebach lekkich – powiedział Bolesław Tołłoczko – podczas z jednej z moich wizyt w jego gospodarstwie – więc każdy kaprys natury czy też błąd w sztuce agrotechnicznej rzutuje na wysokość plonów. Gleby ciężkie są bardziej przyjazne rolnikom. Na jakość gleb nie mam wpływu, więc ograniczę się do tego, co mogę zrobić. Przede wszystkich dbam o odpowiednią kwasowość gleb. Jeśli pH jest poniżej 6, to po zbiorze przedplonu rozwiewam wapno węglanowe w dawce 2-2,5 t/ha oraz wykonuję pełen zespół uprawek pożniwnych i przedsiewnych. Teoretycznie rzecz biorąc najlepszymi przedplonami dla rzepaku ozimego są wczesne i średnio wczesne odmiany grochu, jare mieszanki zbierane na zielonkę, wczesne ziemniaki uprawiane na oborniku, motylkowe wieloletnie zbierane po pierwszym pokosie, w dalszej kolejności zboża wcześnie schodzące z pola. Tymczasem ja o tych najlepszych przedplonach muszę zapomnieć. Pozostają mi tylko zboża, które nie pozostawiają gleby w dobrej strukturze, a samosiewy stają się problemem w początkowych fazach wzrostu rzepaku. Ba, w moim gospodarstwie, w którym dominują zboża, rzepak ozimy przerywa ich następstwo po sobie i pełni rolę rośliny fitosanitarnej i regenerującej. Uprawiam go głównie po jęczmieniu ozimym i jarym.

Bolesław Tołłoczko był dobrym, taktownym i poważnym działaczem społecznym, który swoją drogę życiową pojmował jako rodzaj służby. Miał w tym zakresie bogaty dorobek, który zapewnił mu uznanie zarówno w powiecie, województwie i kraju. Był między innymi: laureatem wojewódzkiego konkursu na tytuł najlepszego rolnika, gospodarzem wojewódzkich dożynek, członkiem Warmińsko – Mazurskiej Izby Rolniczej, działaczem samorządowym i Warmińsko-Mazurskiego Koła Macierzy Ziemi Cieszyńskiej.

W latach siedemdziesiątych pracowaliśmy w Rolniczym Rejonowym Zakładzie Doświadczalnym w Bęsi. Bolek był człowiekiem skromnym, a jednocześnie niezwykłym. Do każdego odnosił się z szacunkiem i zrozumieniem. Nie dzielił spraw na ważne i mniej ważne, wszystkie załatwiał dokładnie i terminowo. Nie przeklinał, nie obrażał i nikomu źle nie życzył. Nie srożył miny i nie mówił odruchowo „ nie” lub „ tego nie można” załatwić lecz najpierw analizował różne możliwości pozytywnego rozwiązania problemu. Najczęściej to mu się udawało, ale jeśli jakieś okoliczności wykluczały korzystne załatwienie sprawy, wówczas interesant był przekonany, że nie można było znaleźć lepszego dla niego rozstrzygnięcia. Po prostu – był taktownym, kulturalnym człowiekiem z klasą. Też mawiał „nie”, ale po ludzku uzasadniał.

Przed kilkoma laty Bolesław Tołłoczko przekazał swoja część gospodarstwa córce Agnieszce, a sam skoncentrował się na leczeniu nadwątlonego zdrowia. W naszych rozmowach zaczęły dominować metody leczenia różnych chorób. Podczas jednego ze spotkań rzekł między innymi: -„Ktoś powiedział, że koniec człowieka, a właściwie jego kariery zaczyna się wówczas, gdy nabiera przekonania, że inni są głupsi od niego. Jego umysł bowiem przestaje kojarzyć, że głupszy jest tylko nieco mniej mądrzejszy od głupiego. Na szczęście mnie to jeszcze nie dotyczy”.

Niestety, okrutna śmierć wyrwała Go 15 Listopada 2021 r. z naszych szeregów, lecz w naszych sercach i umysłach pozostanie na zawsze, jako prawy człowiek, chętnie udzielający pomocy innym.

Będziemy wspominać śp. Bolesława jako cenionego i szanowanego przez nas wspaniałego  Kolegę, promieniującego życzliwością, wrażliwością, chęcią współpracy, otwartego na ludzi i cieszącego się dużym autorytetem.

Cześć Jego pamięci.

W imieniu Stowarzyszenia absolwentów Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, Rodzinie i Przyjaciołom składam wyrazy szczerego współczucia.

Został pochowany na cmentarzu w Szkotowie.

Bolesław Pilarek


Komentarze nie są dozwolone.