Zostałam nauczycielką

Wspominając miniony czas przedstawię przebieg mojej pracy, drogę do zawodu nauczyciela i doskonalenia zawodowego.

Chodziłam do ogniska baletowego i marzyłam o zostaniu baletnicą. Nauczycielka rysunków sugerowała szkołę sztuk pięknych. Rodzice widzieli we mnie nauczycielkę. Zdecydowałam się pójść do seminarium nauczycielskiego. Egzamin wstępny wypadł dość miernie (bardzo dobry z matematyki, ale słabo z języka polskiego i śpiewu). Z zaświadczeniem o zdanym egzaminie mogłam starać się o przyjęcia do każdej szkoły w której były wolne miejsca. Lubiłam zwierzęta i wieś w związku z tym znalazłam się w Technikum Hodowlanym w Samostrzelu pow. Wyrzysk, które ukończyłam w roku 1955.

Aby zostać nauczycielką (ciągle o tym myślałam) trzeba było ukończyć studia, a ja po ukończeniu Technikum Hodowlanego dostałam nakaz pracy (na trzy lata). W wieku 17 lat zostałam skierowana do pracy w Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Powiatowym Zarządzie Rolnictwa w Świeciu n/Wisłą, na stanowisko zootechnika specjalisty. Zdobyte wiadomości i nabyte umiejętności w szkole bardzo przydały się w życiu budując mój autorytet zawodowy. Doskonale radziłam sobie z prawidłowym określeniem wieku konia. W tej kwestii rozstrzygałam spory między rolnikami, rozpoznałam odmianę buraków pastewnych rosnących w polu, co do której rolnik miał wątpliwości.

Studia zaczęłam w roku 1956 systemem zaocznym na Wydziale Zootechnicznym Wyższej Szkoły Rolniczej w Poznaniu. Ukończyłam je w roku 1961 uzyskując tytuł inżyniera zootechniki.

Studia magisterskie ukończyłam w 1968 r. na Wydziale Zootechnicznym Wyższej Szkoły Rolniczej w Olsztynie.

Studia podyplomowe w roku 1984 w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego Akademii Rolniczej w Warszawie na Wydziale Zootechnicznym w zakresie specjalności hodowli i żywienia zwierząt.

 

Po odbyciu nakazu pracy przeszłam do pracy do Przedsiębiorstwa Jajczarsko – Drobiarskiego w Gdańsku zajmując stanowisko Kierownika Stacji Wylęgu Drobiu. Była to praca ciekawa, ale kiedy przeczytałam w gazecie, że Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej Wydział Rolnictwa i Leśnictwa Oddział Oświaty Rolniczej w Gdańsku poszukuje nauczyciela z przygotowaniem zootechnicznym natychmiast złożyłam ofertę i zostałam przyjęta do pracy w Państwowym Technikum Rolniczym w Nowym Stawie. Był to rok 1962 i tak zaczęła się moja przygoda zawodowa w oświacie rolniczej. Polubiłam tę pracę, można powiedzieć, że „połknęłam bakcyla belfra”.

Ze względów rodzinnych w roku 1966 przeniosłam się do pracy do Zespołu Szkół Rolniczych w Gródkach pow. Działdowo. W czasie pracy uzupełniałam wykształcenie pedagogiczne oraz uzyskałam II i III stopień specjalizacji zawodowej z zakresu nauczania produkcji zwierzęcej (1985, 1997). Jako ciekawostkę dodam, że w roku 1972 jako nauczyciel dyplomowany zostałam powołana na stanowisko Profesora Szkoły Średniej przez Kuratora Okręgu Szkolnego w Olsztynie. Oczywiście ten tytuł nigdy później nie funkcjonował.

 

Odbyłam wiele szkoleń, kursów i praktyk zawodowych w kraju (najczęściej w Ośrodkach Dworactwa Rolniczego – Końskowola, Poświętne, Przysiek itp.) i za gra­nicą na dużych fermach trzody chlewnej, bydła opasowego, bydła mlecznego. Na przykład na fermie bydła mlecznego w Niemczech pozyskiwano mleko na „dojami karuzelowej” (w Polsce na fermach znana mi była „dojarnia rybia ość”). Pracowałam na tej fermie przez 5 tygodni. Po przyjeździe do Polski pytano mnie gdzie byłam ? Jak spędziłam wakacje ? (zgubiłam 10 kg masy ciała). Odpowiadałam z uśmiechem, że byłam na wczasach; chodziłam na dyskoteki, grałam w brydża i jeździłam na karuzeli. Była to oczywista prawda. Przemilczałam tylko, że pracowałam fizycznie na fermie bydła mlecznego w systemie trzy zmianowym, a karuzela to „dojarnia karuzelowa”. Na posiłki chodziłam 1,5 km krokiem marszowym aby zdążyć na określoną godzinę do stołówki. Wszystkie praktyki zagraniczne, które odbyłam były dobrze zorganizowanej dawały duży zakres wiedzy dotyczący organizacji pracy i wykorzystania czasu pracy.

W roku 1981 zastałam powołana na stanowisko nauczyciela metodyka – dorad­cę w zakresie produkcji zwierzęcej w ówczesnym województwie ciechanowskim. Szkolenia i kursy w których uczestniczyłam dotyczyły najczęściej aktualizacji wiedzy i metodyki nauczania przedmiotów zawodowych oraz spraw merytorycznych pro­dukcji zwierzęcej i szerzej rolniczej. Były to kursy organizowane przez Centrum Doskonalenia Nauczycieli Szkół Rolniczych w Brwinowie. Zorganizowany kurs przez Fundację Batorego z zakresu metodyki nauczania i zasad prowadzenia przedsię­biorczości prowadzony był niekonwencjonalnie, bardzo aktywizował słuchaczy i pozwolił zrozumieć, że nie wystarczy być aktywnym, należy być asertywnym.

Jako doradca metodyczny organizowałam szkolenia w ramach konferencji, kur­sów przedmiotowo – metodycznych i wyjazdów w teren do ciekawych miejsc. Do współpracy zapraszałam pracowników naukowych wyższych uczelni (Olsztyna, Warszawy, Siedlec), a także pracowników instytucji związanych z rolnictwem. Były to najczęściej szkolenia dla nauczycieli produkcji zwierzęcej i doradców metodycz­nych. Bazą tych szkoleń była moja szkoła macierzysta Zespół Szkół Rolniczych Centrum Kształcenia Praktycznego w Gródkach pow. Działdowo. Było to w latach przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej.

Uczestniczyłam w wyjazdach studyjnych, seminariach i kursach specjalistycz­nych do krajów Unii Europejskiej (Niemiec, Francji, Szwajcarii, Austrii, Hiszpanii) organizowanych przez Centrum Doskonalenia Nauczycieli Szkół Rolniczych Brwino­wie – Pszczelinie w ramach programu PHARE – FIESTA II, których celem było poznanie struktury, organizacji i zasad funkcjonowania szkół rolniczych i gospo­darstw szkoleniowych w tych państwach.

Uczestniczyłam także w bardzo ambitnym i ważnym programie polsko – nie­mieckim, który był realizowany przez CDNSR w Brwinowie – Pszczelinie i DG ADROPROGRESS International GmbH Frankfurt.

Zespół opracował całościowo materiały metodyczno – dydaktyczne dla nauczycieli przedmiotów zawodowych w zakresie kształcenia praktycznego w szkołach rolniczych. Materiały zastały opracowane według wymogów Unii Europejskiej, wydane przez Krajo­we Centrum Oświaty Rolniczej w Brwinowie i przetłumaczone na język niemiecki.

Opracowania te były poprzedzone hospitacjami w szkołach rolniczych polskich i nie­mieckich. Przez stronę niemiecką reprezentowaną przez pana Hansa Hermana szkolnic­two rolnicze w Polsce było bardzo wysoko ocenione. Uważam, że pod tym względem nie powinniśmy mieć żadnych kompleksów wobec Niemiec, Francji czy Hiszpanii.

Znalazłam się w gronie 27 multiplikatorów, którzy wdrażali nowe programy „Praktyczna nauka zawodu” w wybranych szkołach.

Opracowania te zgodne z programami naszych szkół były i są wielką pomocą dla nauczycieli przedmiotów zawodowych w osiągnięciu założonych celów.

Praca z młodzieżą i nauczycielami dawała mi dużo satysfakcji i zadowolenia. Byłam doceniana i wyróżniana. Nazbierało się tych wyróżnień sporo między innymi:

  • Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski – za trzydziestoletnią wyróż­niającą się pracę pedagogiczną,
  • Medal Komisji Edukacji Narodowej – za szczególne zasługi dla oświaty i wychowania
  • Złota Odznaka Związku Nauczycielstwa~Polskiego
  • Odznaka honorowa „Zasłużony dla rolnictwa”.

Minionego czasu mi żal. Niestety ostatnia reforma oświaty w Polsce przyczyniła się do upadku i likwidacji wielu szkół rolniczych. Powiaty chętnie przejęły szkoły i ich majątek, a jeszcze chętniej ich się pozbywały, bo nie radziły sobie z ich utrzymaniem. Nauczycieli przedmiotów zawodowych (i nie tylko) wysyłano na wcześniejsze eme­rytury. Przed reformą szkoły rolnicze obsługiwały kilka powiatów, podlegały pod Ministerstwo Rolnictwa, miały dobrą bazę dydaktyczną, dobrze przygotowywały do zawodu i na studia. Tego nam Polakom zazdroszczono.

Mam nadzieję, że te szkoły, które przetrwały dzięki funduszom unijnym, dobre­mu zarządzaniu i dobrej kadrze nauczycielskiej będą funkcjonowały ucząc rolnictwa a nie o rolnictwie.

Po 47 latach pracy przeszłam na emeryturę i odpoczywam przy sztaludze malar­skiej w gronie rodzinnym.

 

 

Elżbieta Nowicka-Bizior

Komentarze nie są dozwolone.