Sprintem przez historię sportu

Co łączy Janusza Lorenza – byłego wojewodę olsztyńskiego i prof. Zbigniewa Skindera byłego rektora Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy, a co prof. Jerzego Strzeżka, byłego rektora ART z Piotrem Grzymowiczem obecnym prezydentem Olsztyna? Wszyscy oni byli aktywnymi kortowskimi sportowcami.

Po koniec lat 50. XX w kortowscy narciarze biegowi należeli do najlepszych w Polsce, zaraz po tych z gór. Danuta Prusinowska-Fidusiewicz, pierwsza dama kortowskiej gimnastki, która szkoliła aktorów do musicalu Metro, na zajęcia z gimnastki chodziła w tajemnicy przed rodzicami. Na początku lat 70. XX w. Olsztyn mógł się równać z Londynem – dzięki międzynarodowym zawodom jeździeckim rozgrywanym w Kortowie. Była to impreza sportowa przyciągająca najliczniejszą publikę.

Skąd to wiadomo? Te i wiele innych sportowych i nie tylko sportowych ciekawostek znajdziemy w książce pt. Między stadionem, a brzegiem jeziora. 65 lat akademickiego sportu i wychowania fizycznego w Kortowie. Dzieło liczące ponad pół tysiąca stron zawiera wiele informacji i wspomnień dotyczących sportu i wychowania fizycznego w WSR, ART, WSP i UWM, a także mnóstwo ciekawych, niekiedy unikatowych zdjęć. Zredagowali je wspólnie dr Marek Siwicki, pracownik Studium Wychowania Fizycznego i Sportu UWM, niegdyś dziennikarz sportowy „Gazety Olsztyńskiej” i TVP Olsztyn oraz Grzegorz Dubielski, kierownik studium.

„Inspiracją do napisania i wydania Między stadionem, a brzegiem jeziora była chęć uczczenia 65 lat wychowania fizycznego i sportu akademickiego w Olsztynie. Staraliśmy się ukazać to, co najcenniejsze w sporcie poprzez relacje osobiste, ale też kronikarskie” – piszą we wstępie redaktorzy.

Między stadionem, a brzegiem jeziora nie jest typową książką o historii akademickiego sportu. Co prawda znajduje się w niej kilka rozdziałów poświęconych wybranym dyscyplinom próbujących chronologicznie ująć ich dzieje, np. o Akademickim Związku Sportowym pióra Haliny Hanusz, o koniach w Olsztynie – Zbigniewa Wójcika, o sekcji tenisa – Roberta Podstawskiego, o tenisie stołowym –Marka Roguskiego lub obszerny artykuł prof. Stefana Smoczyńskiego o gimnastyce czy red. Bolesława Pilarka o klubie piłkarskim LZS Pozorty.

Największą wartością tej książki są wspomnienia sportowców i działaczy sportowych. Mamy w niej więc artykuł trenera Andrzeja Grygołowicza (który sam jest historią) o historii siatkówki, mamy wspomnienia prof. Mariana Kozłowskiego o tym jak trenował biegi, wspomnienia Mirosława Popczyka, dziennikarza sportowego Dziennika Pojezierza o korcie profesorskim w Kortowie, wspomnienia prof. Lecha Smoczyńskiego o tym jak i z kim grał w piłkę nożną, a potem w brydża.

Chociaż tytuł książki sugeruje, że dotyczy sportu w Kortowie to jednak zawiera ona wiele cennych informacji również o sporcie na WSP – drugiej nodze UWM, która była m.in. mocna w tenisie stołowym.

Z tych wspomnień wyłania się nieoficjalna historia Kortowa, a z niej dowiadujemy się, że w młodości rektorzy ART prof. Jerzy Strzeżek i prof. Andrzej Hopfer i byli bardzo dobrymi biegaczami. Podopiecznym tego pierwszego, który jakiś czas był trenerem, był inny średniodystansowiec – Piotr Grzymowicz, prezydent Olsztyna. Jednym z najwybitniejszych biegaczy swego czasu w Polsce był student rolnictwa, późniejszy poseł Tadeusz Matyjek, któremu kontuzja kręgosłupa przerwała karierę. W Kortowie studiował Tadeusz Fiszbach – polityk PRL, szczególnie aktywny w gorącym 1980 i 81 roku. Nie tylko jednak studiował, ale z dobrymi rezultatami trenował skok o tyczce. Piotr Burczyński – najlepszy bojerowiec AZS raz w życiu ślizgał się bojerem w nocy. Było to na regatach pod Poznaniem, gdy musiał wrócić na drugi koniec 10-kilometrowego jeziora po … zapomnianą beczkę piwa.

W tych wspomnieniach wiele razy pojawią się postaci Franciszka Sroczyka, Leopolda Szczerbickiego, prof. Wiktora Wawrzyczka, siatkarzy ze złotego karesu AZS-ART, doc. Stanisława Wadowskiego i wielu wielu innych. Inna wielką wartością tej książki są fotografie. Widzimy na nich obecnych nobliwych panów i panie w wieku młodzieńczym – w krótkich spodenkach, z długimi włosami, albo jak w przypadku prof. Tadeusza Krzymowskiego – na koniu w stroju Kozaka dońskiego.

Na pochwalę zasługuje także zebranie wielu publikacji poświęconych sportowi kortowskiemu, a wydanych z różnych okazji.

Publikacja me jednak 2 braki. Na jej karatach przewija się tak wiele i tak barwnych postaci, że aż się prosi o indeks nazwisk. Przydałby się jej także osobny chronologiczny spis najważniejszych osiągnieć zdobytych przez studentów i pracowników uczelni. Dobrze jednak, że powstałą taka publikacja. Dzięki niej pamięć o pozanaukowym życiu uczelni, jej studentów i pracowników nie zaginie. Może oba być przyczynkiem do snucia wielu innych ciekawych opowieści i do poważnych naukowych prac na temat sportu w UWM i jego poprzedniczkach.

lek


Komentarze nie są dozwolone.