PAP o darowiźnie na rzecz Szpitala Uniwersyteckiego

Uniwersytet Warmińsko-Mazurski dostał inkubatory do hodowli komórek macierzystych

16.05.2014 Zdrowie, Uczelnie

Inkubatory do namnażania i hodowli komórek macierzystych, które służą potem do przeszczepu chorym na stwardnienie boczne zanikowe, otrzymał Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie. Sprzęt będzie na wyposażeniu pracowni medycyny regeneracyjnej.

Specjalistyczny sprzęt przekazała Fundacja na Rzecz Regeneracji Komórek Nerwowych.

Inkubatory będą służyć w badaniach nad ludzkimi komórkami macierzystymi i będą wykorzystywane do prowadzenia badań nad regeneracją komórek nerwowych oraz komórek związanych z kręgosłupem - poinformował prodziekan wydziału nauk medycznych, prof. Jerzy Gielecki.

Jak wyjaśniła prof. Joanna Wojtkiewicz z wydziału nauk medycznych, hodowla komórek macierzystych użytych do przeszczepu trwa 5 tygodni. Po zakwalifikowaniu pacjenta do zabiegu, z jego kości biodrowej pobierany jest szpik. Następnie ze szpiku uzyskiwane są komórki macierzyste, są one selekcjonowane i namnażane w naczynkach hodowlanych, umieszczonych w inkubatorach. "Ważne jest to, by hodowla przebiegała w warunkach całkowitej sterylności, chronimy te komórki przed jakimkolwiek zagrożeniem, a jest nim np. infekcja. W inkubatorze utrzymywana jest określona temperatura i odpowiednie stężenie gazów"- powiedziała prof. Wojtkiewicz.

Naukowcy przez cały ten czas kontrolują wzrost namnażania się komórek.

Gdy naczynko hodowlane porośnięte jest w 80. procentach, wówczas komórki rozsiewane są na jeszcze większą powierzchnię i znów hodowla trafia do inkubatorów.

Po 5 tygodniach wyhodowane komórki macierzyste są wszczepiane do płynu mózgowo-rdzeniowego pacjenta chorego na stwardnienie boczne zanikowe.

Na razie terapia jest w fazie eksperymentu. Lekarze jednak, jak podkreśliła prof. Wojtkiewicz, wiążą z nią duże nadzieje. Liczą, że przeszczep komórek macierzystych pozwoli zahamować u pacjentów rozwój choroby.

Jesienią 2012 roku zespół pod kierunkiem neurologa, profesora Wojciecha Maksymowicza przeprowadził w Olsztynie pierwszy w Polsce zabieg transplantacji komórek macierzystych u 60-letniego pacjenta chorego na stwardnienie boczne zanikowe. W 2013 roku w olsztyńskim szpitalu uniwersyteckim taki zabieg przeprowadzono u 12 chorych. Obecnie na transplantację przeprowadzoną w Olsztynie, czeka ok. 200 pacjentów chorych na stwardnienie boczne zanikowe. W międzyczasie zmarło 8 osób, nie doczekawszy się zastosowania tej metody.

Jak mówią olsztyńscy naukowcy użycie inkubatorów skróci dwukrotnie czas oczekiwania pacjentów na przeszczep.

Jak powiedziała prof. Wojtkiewicz, początkowo olsztyńscy naukowcy zakładali, że projekt będzie skierowany do 15-20 chorych, bo tylu - jak powiedziała - udałoby się zakwalifikować w Polsce. Natomiast okazało się, że oczekiwania pacjentów są ogromne. W kolejce czeka na przeszczep około 200 osób. Pacjentów podzielono więc na dwie grupy. Pierwszą stanowią pacjenci do 65 r. ż z chorobą niezaawansowaną, bez dodatkowych chorób. W tej grupie jest 82 chorych.

Druga grupę pacjentów, która liczy 120 osób, stanowią pozostali chorzy, bez względu na to jak choroba jest zaawansowana, jakie pacjent ma choroby współistniejące. W tej grupie nie ma ograniczeń wiekowych. Dodała, że kolejnych 18 osób czeka na diagnozę.

Jak podał dziekan wydziału nauk medycznych prof. Wojciech Maksymowicz, Fundacja na rzecz Regeneracji Komórek Nerwowych powstała jako próba pomocy chorym umierającym z powodu stwardnienia bocznego zanikowego. 

"Badania prowadzone w pracowni medycyny regeneracyjnej i w Banku Komórek Macierzystych wobec braku efektywnych sposobów leczenia tej choroby, niszczącej jakąkolwiek zdolność wykonywania ruchu i pozostawiającą jedynie myślenie i emocje, dają tym chorym jedyną nadzieję" - powiedział prof. Maksymowicz.

Stwardnienie zanikowe boczne (ALS) to choroba o nieznanych przyczynach i nieuleczalna - powodująca ogromne spustoszenie w organizmie pacjenta.

Objawy to mimowolne drżenie, bolesne skurcze, odrętwienie, osłabienie i utrata kontroli w kończynach dolnych i górnych. Potem zaczynają się problemy z komunikacji i kontrolą procesów fizjologicznych, takich jak przeżuwanie i połykanie. Dochodzi do osłabienia poszczególnych partii mięśniowych, następuje całkowity paraliż. Pacjent wymaga całodobowej opieki, nie jest w stanie samodzielnie żyć, musi być żywiony pozajelitowo i nie jest w stanie samodzielnie oddychać. Jak wyjaśniła prof. Wojtkiewicz dochodzi do tego załamanie nerwowe i depresja. "Nie ma przy tym uszczerbku intelektualnego. To tak jakby ciało było naszym więzieniem"- dodała.

Na 100 tys. ludzi chorują 2-4 osoby, najczęściej między 50 a 70 rokiem życia, choroba dotyka w większości mężczyzn. Według olsztyńskich naukowców, obecnie chorują jednak coraz młodsi, zdarzają się pacjenci w wieku 22, 24 i 30 lat, bo tacy są na liście oczekujących na przeszczep.

Na stwardnienie zanikowe choruje np. słynny astrofizyk, prof. Stephen Hawking.

(PAP)