Kultura
Piknik sztuk pięknych

Piknik sztuk pięknych

Odciskanie w glinie pieczęci i rzeźbienie, malowanie portretów, street art, nieszablonowe szablony, tatuaże ze zmywalnych farb, muzyka i śpiew. W letniej atmosferze sobotniego popołudnia (15.06.) na rynku Starego Miasta Wydział Sztuki UWM zaprosił olsztyniaków na piknik.

 

Piknik Sztuki to nowa inicjatywa władz Wydziału Sztuki, który chce się włączyć w ten sposób w Olsztyńskie Lato Artystyczne.


- Pomysł był nasz. Chcemy, aby była to cykliczna impreza, chcemy otworzyć się na szerszą publiczność i zaprezentować możliwości naszego wydziału - mówił prof. Benedykt Błoński, dziekan.
Wokół estrady na staromiejskim rynku stanęły stoiska różnych wydziałowych pracowni.- Czas na piknik! Dziś zrzucamy poważną powłokę! - nawoływał prof. Jan Połowianiuk, prodziekan, który znakomicie sprawdzał się w roli konferansjera.


Było w czym wybierać. Chętni odciskali na papierze dłonie zamoczone w wywoływaczu; powstawała w ten sposób galeria łapki Olsztyna. Miłosz Piotrowski uczył, jak, rzeźbić w glinie. To stoisko cieszyło się wielkim zainteresowaniem dzieci. - Podoba mi się! - zdecydowanie stwierdziła 9-letnia Wiktoria, która przyszła na piknik z babcią. Obok przy stoisku pod opieką Joanny Bentkowskiej-Hlebowicz można było pozować do portretu.

- Będziemy malować portrety olsztyniaków; ołówkiem, węglem, farbami. Jesteśmy przygotowani na różne techniki - śmiała się studentka Anna Pacanowska.


Zbigniew Urbalewicz pokazywał, jak malować korzystając z szablonów i poczuć się street artowcem. - Szablon rządzi się własnymi prawami, dąży się do maksymalnej syntezy i uproszczenia. Tu mamy gotowe szablony - np. ten wzór z tradycyjnego holenderskiego kafla - można też zrobić własny szablon - opowiadał.


Marek Szczęsny zachęcał do wspólnego malowania wielkiej... bakterii, a przy sąsiednim stoisku ustawiała się kolejka maluchów do tatuażu malowanego zmywalnymi farbami.

- Chcę mieć dwie piłki - zażyczył sobie 8-letni Antoś.


Zaciekawienie olsztyniaków budziła grupa studentek w bieli, plotących olbrzymi warkocz z... prześcieradeł przy wtórze "Moon river" - motywu przewodniego z filmu "Śniadanie u Tiffany'ego", wykonywanego na flecie przez Justynę, studentkę II roku muzyki.


Podczas gdy jedni malowali i rzeźbili, inni na scenie śpiewali i grali. Wystąpił m.in. chór "ProForma" pod kierunkiem Marcina Wawruka, Roman Kuźniak z nietypowym repertuarem - wykonał bowiem "Łabędzia" Saint Saensa na fagocie oraz studenci z Instytutu Muzyki. Jan Połowianiuk prowadził konkurs z nagrodami. Można było wygrać grafiki artystów z Wydziału Sztuki. Chętni i odważni próbowali zagrać na egzotycznym didgeridoo.


Władze Wydziału Sztuki postanowiły połączyć przyjemne z pożytecznym i potraktowały piknik jako doskonałą okazję do promocji wydziału. Między stoiskami artystów ulokowały stanowisko z ulotkami i informatorami wydziałowymi, a dwie panie z dziekanatu udzielały zainteresowanym wszystkich potrzebnych informacji.


- Już pojawiają się zainteresowani. Pomysł okazał się trafny! - cieszył się prof. Jan Połowianiuk. - Aby jak najlepiej się promować przenieśliśmy część egzaminów dyplomowych do liceów z miejscowości poza Olsztynem, aby licealiści mogli nas i zobaczyć i usłyszeć.


Pomysł pikniku, według słów prof. Połowianiuka, pojawił się 2 miesiące temu na posiedzeniu kolegium dziekańskiego wydziału. - Potem dorzucaliśmy wciąż nowe pomysły. Jesteśmy jak feniks! - żartował prof. Połowianiuk, wskazując na olbrzymiego niebieskiego stwora - ptaka, który krążył wśród publiczności, wzbudzając zachwyt najmłodszych.

 

mah

Galeria zdjęć TUTAJ

Fot. J. Pająk, A. Skrzypińska