Fakty
J.Skolimowski: ślicznie państwu dziękuję

J.Skolimowski: ślicznie państwu dziękuję

Wybitny reżyser Jerzy Skolimowski został uhonorowany tytułem doktora honoris causa UWM. Tym podniosłym wydarzeniem rozpoczęliśmy nowy rok akademicki.


Od definicji kultury, rozważań o estetyce i sztuce rozpoczął inaugurujące nowy rok akademicki przemówienie prof. Józef Górniewicz, rektor UWM, mówiąc o długim rodowodzie słowa kultura i jego wcześniejszych znaczeniach. Rektor, przytoczył także myśl Władysława Tatarkiewicza, który między pojęciami kultura i cywilizacja stawiał wyraźną granicę, tłumacząc, że cywilizacja to przedmioty, otaczające nas na co dzień, natomiast kultura to treść i doświadczenie, którą potrafimy wydobyć z obcowania z tymi przedmiotami.


Nie bez przyczyny mowa była o sztuce, bo inaugurację swoją obecnością zaszczycił Jerzy Skolimowski, reżyser, scenarzysta, poeta, malarz w jednej osobie. To pierwszy artysta, który został uhonorowany godnością doktora honoris causa naszej uczelni. Senat UWM uzasadnił decyzję: „za wybitne zasługi w dziedzinie sztuki filmowej, podejmowanie uniwersalnych problemów, kreowanie wartości humanistycznych oraz promowanie polskiej kultury na forum międzynarodowym".


Laudację wygłosił dr hab. Marek Sokołowski, prof. UWM, który przytoczył bogaty życiorys artystyczny Jerzego Skolimowskiego, wspomniał o problemach jakie miał reżyser po nakręceniu filmu „Ręce do góry", mówiącego o pokoleniu młodych ZMP-owców. Kłopoty związane z wyreżyserowaniem tego filmu zmusiły reżysera do emigracji. Profesor Sokołowski, w swoim przemówieniu, podkreślił uniwersalny charakter filmów Jerzego Skolimowskiego, w których „konsekwentnie eksploruje tematykę polskości zarówno w filmach polskich, jak i zagranicznych".


- W swoim stosunku do polskości Skolimowskiemu bliżej do tradycji Gombrowicza niż Sienkiewicza, raczej się z polskością wadzi niż bezkrytycznie gloryfikuje, demitologizuje polskie manie i roszczenia - mówił prof. Sokołowski.


Reżyser, przemawiając, najpierw zaapelował, pro publico bono, aby zebrani goście powstrzymali decyzję „jednego z dyrektorów instytucji przyrodniczej", który wydał pozwolenie na odstrzał 1040 ptaków. Następnie odniósł się do przyznanej mu godności:


- Grałem w filmach, ale nie jestem dyplomowanym aktorem - zaczął Jerzy Skolimowski. - Siedzący na sali Artur Steranko, który zagrał główną rolę w moim filmie „Cztery noce z Anną" może potwierdzić, że najczarniejszy koszmar aktora to pojawienie się w kostiumie na scenie z brakiem wiedzy, w jakiej jest się sztuce i jaką należy wygłosić kwestię. Zagrałem ostatnio króla Jana III Sobieskiego. Siedziałem w 40-kilogramowej zbroi... pierwszy raz w życiu na koniu,... i musiałem krzyczeć „Go ahead in the name of God!". Nie tak dawno wróciłem z Hollywood, gdzie grałem rosyjskiego generała, obwieszonego medalami, znęcającego się nad przywiązaną do krzesła Scarlett Johansson i krzyczałem po rosyjsku "Ty amerykańska Mata Hari!". Dziś stoję przed państwem, pierwszy raz w todze i w tej roli. Spytałem organizatora uroczystości, co mam powiedzieć i usłyszałem, że po prostu podziękować... Ślicznie państwu dziękuję.

 

rak

fot. Janusz Pająk

Galeria zdjęć TUTAJ

Więcej o Jerzym skolimowskim TUTAJ

Więcej o nowym roku akademickim w wywiadzie z rektorem TUTAJ