Rozmowa z dr Jakubem Szczerbowskim z Katedry Prawa Rzymskiego i Porównawczego na Wydziale Prawa UWM
- Co to właściwie jest ACTA, o której ostatnio tak głośno?
- ACTA - to umowa międzynarodowa dotycząca zwalczania obrotu towarami podrabianymi mająca ustalić międzynarodowe standardy w walce z naruszeniami własności intelektualnej. Dokument ustanawia szereg regulacji prawnych o zasięgu globalnym. Do porozumienia może przyłączyć się każde państwo zainteresowane współpracą w ramach powstających struktur. Przedmiotem regulacji są kwestie obrotu podrabianymi dobrami, zasady handlu lekami generycznymi oraz problem rozpowszechniania przez Internet utworów prawnie chronionych tzw. piractwo medialne. ACTA zatem dotyczy większej liczby zagadnień niż wynika z jej tytułu. Odpowiednia byłaby jej nazwa: umowa o dochodzeniu i egzekucji praw własności intelektualnej.
- Przeciwnicy ACTA zarzucają polskiemu rządowi, że wprowadza tę umowę potajemnie, bez konsultacji ze społeczeństwem czy choćby Parlamentem. Czy mają słuszność?
- Nie. ACTA to umowa międzynarodowa. Rząd ma pełne prawo podpisywać takie umowy bez konsultacji, ale by taka umowa stała się prawem konieczne jest spełnienie warunków, które przewiduje Konstytucja w rozdziale 3 Źródła prawa, art. 89 ust. 1. Dopiero na ratyfikację takiej umowy musi mieć zgodę Parlamentu. Patrząc jednak z praktycznego punktu widzenia - to pierwszy krok został już poczyniony. Teraz podczas konsultacji można będzie przekonywać obywateli do ACTA używając argumentów typu: skoro powiedzieliśmy A ..., że wycofywanie się z ACTA będzie nas stawiać w złym świetle w świecie, itp.
- Michał Boni - minister administracji i cyfryzacji twierdzi, że ACTA nie zmienia polskiego prawa. Czy tak jest w istocie?
- ACTA odwołuje się do praw krajowych i do porozumienia w sprawie handlowych aspektów własności intelektualnej (TRIPS). Polska ratyfikowała je w 2000 r. To samo uczyniło 157 krajów. Z TRIPS wynika cały katalog praw chronionych. ACTA nie przyznaje posiadaczom praw własności intelektualnej dodatkowych uprawnień, ale wpływa na to w jaki sposób te prawa mogą być chronione.
- Co to znaczy?
- Teraz jest tak, że jeśli np. firma fonograficzna X stwierdzi, że ktoś rozpowszechnia publicznie jej utwór muzyczny, nie ma na to jej zgody i nie płaci tantiem - to składa wniosek do sądu. Sąd przeprowadza postępowanie czy tak jest i ustala jaką szkodę firma X z tego tytułu poniosła. ACTA to zmienia. W myśl przepisów, które Polska może, ale nie musi wprowadzić: jeśli firma X stwierdzi, że ktoś posługujący się komputerem o pewnym numerze IP rozpowszechnia w sieci jej utwory, ma prawo od dostawcy sygnału internetowego zażądać informacji kto się tym numerem posługuje. Dostawca musi mu to podać, ale to nie wszystko. Tajemnice korespondencji mamy zagwarantowaną w konstytucji - art. 49. Można ją naruszać tylko wtedy, gdy zachodzi obawa o bezpieczeństwo państwa, porządek publiczny, ochronę środowiska i dobro innych osób. Za każdym razem zgodę na naruszenie tej wolności musi wyrazić sąd. ACTA rozpatrzenie kwestii naruszenia tajemnicy korespondencji oddaje w ręce policji, lub innych organów oraz informatyka firmy dostarczającej sygnał internetowy! Czy informatyk jest bardziej wiarygodny i odpowiedzialny niż niezawisły sąd?
- To mi przypomina telefoniczne rozmowy kontrolowane w stanie wojennym. A przecież teraz żyjemy w demokratycznym państwie prawa...
- Prawo mamy dobre, ale łatwo można je zepsuć. Dlatego powinniśmy stale nad nim czuwać. W art. 27 ust. 4 ACTA jest napisane, że zachowuje się wolność słowa, sprawiedliwy proces i prywatność. To znaczy, że twórcy tej umowy zdają sobie sprawę z jej kontrowersyjności. Przyjęcie ACTA z pewnością zmusi nas do nowej interpretacji zakresu prawa do prywatności i tajemnicy korespondencji.
- Czy są jeszcze w ACTA jakieś inne ustalenia budzące Pana obawy?
- Tak. Art. 28 ust. 2 mówi, że każde państwo wspiera gromadzenie i analizę danych statystycznych i innych stosownych informacji dotyczących naruszenia własności intelektualnej. Co to znaczy: innych stosownych informacji? Tego umowa nie określa. Od prawa wszyscy oczekują, że będzie jednakowo dobrze chronić wszystkich. Tymczasem ACTA chroni przede wszystkim nawet nie twórców tylko właścicieli praw czyli firmy, korporacje, organizacje zarządzające prawami do własności intelektualnej.
- Przeciwnicy ACTA twierdzą, że przepisy zawarte w tej umowie są tak restrykcyjne, że przesłanie filmu z wakacji, w którego tle będzie słychać muzykę, zostanie uznane za bezprawne rozpowszechnianie, a więc karalne.
- Nieprawda, aż tak restrykcyjne te przepisy nie są. Przestępstwem jest kopiowanie i rozpowszechnianie na skalę handlową. Trzeba jednak jasno powiedzieć: celem ACTA nie jest mówienie co wolno obywatelowi, tylko - co wolno państwu w dochodzeniu praw własności intelektualnej twórców, czyli tylko jednej grupy społecznej, która jednak przy obecnym stanie technologii staje się naprawdę duża. Dlatego powtarzam: prawo mamy dobre, ale łatwo możemy je zepsuć. Dlatego powinniśmy stale nad nim czuwać. Wolność słowa, tajemnica korespondencji, prawo do prywatności nie są wpisane w strukturę rzeczywistości w sposób obiektywny. Ich istnienie zależy od starań i postaw całego społeczeństwa i jest naszym wspólnym interesem.
Rozmawiał Lech Kryszałowicz
Dr Jakub J. Szczerbowski jest adiunktem w Katedrze Prawa Rzymskiego i Porównawczego na Wydziale Prawa i Administracji UWM. Jest także członkiem Common Core for the European Private Law. Zajmuje się problematyką ekonomicznej analizy prawa, prawem porównawczym oraz zagadnieniami z pograniczna etyki i prawa.

