Nauka
Co odnalazł dr Oszczak pod Grunwaldem?

Co odnalazł dr Oszczak pod Grunwaldem?

Jest całkiem możliwe, że jesteśmy o krok od wyjaśnienia zagadki: gdzie są pochowani znamienici rycerze polegli pod Grunwaldem. Pomógł w tym georadar z UWM.


Dr Bartłomiej Oszczak z Katedry Geodezji Satelitarnej i Nawigacji na Wydziale Geodezji i Gospodarki Przestrzennej w ubiegłym roku badał georadarem wnętrze kościoła pod wezwaniem Przenajświętszej Trójcy w Stębarku. Dlaczego to robił i co tam znalazł?


- Katedra Geodezji Satelitarnej i Nawigacji dysponuje georadarem zakupionym z programu Rozwój Polski Wschodniej. Myśląc o zastosowaniu go do celów praktycznych skontaktowałem się z Szymonem Drejem - dyrektorem Muzeum Bitwy pod Grunwaldem i zaproponowałem mu wykorzystanie tego urządzenia w badaniach archeologicznych. Propozycję chętnie przyjął i poddał mi myśl zbadania właśnie kościoła w Stębarku - wspomina dr Bartłomiej Oszczak.

Georadar to urządzenie, które emituje fale elektromagnetyczne. Fale te wnikają w grunt, a odbite od przeszkód i załamań jego struktury powracają. Komputer w georadarze analizuje sygnały i przetwarza je na obraz. Już wiele razy oddał nauce przysługi: na przykład pomógł odnaleźć grób Mikołaja Kopernika.
6 lipca ubiegłego roku dr inż. B. Oszczak w raz z zespołem, w skład którego wchodził mgr inż. Dariusz Tanajewski z Katedry Geodezji Satelitarnej i Nawigacji, Szymon Drej, dyrektor muzeum, Romuald Odoj - zasłużony badacz i poprzedni dyrektor muzeum oraz Sławomir Moćkun - pracownik muzeum przez kilka godzin przeszukiwał kościół.

Czego szukali? Grobu rycerzy poległych w bitwie.
Istnieją dwa opisy bitwy „Cronica conflictus Wladislai, regis Poloniae, cum cruciferis" czyli „Kronika konfliktu Władysława Króla Polski z Krzyżakami w roku pańskim 1410" i późniejsze Kroniki Jana Długosza opierające się częściowo na „Kronice konfliktu...". Jest w niej napisane, że poległych, a zacniejszych rycerzy z obu armii pochowano w najbliższym kościele. Według Długosza spoczywają oni w kościele w Stębarku. W 1410 r. stał tam bowiem drewniany kościół. W czasie Potopu spalili go jednak Tatarzy hetmana Gosiewskiego. Kolejny kościół wybudowano w 1681 r., ale niektóre źródła historyczne podają, że w innym miejscu. Nie wiadomo zatem czy chodzi o ten sam kościół i o tę samą lokalizację.

W 1911 r. podczas rozbudowy kościoła w Stębarku znaleziono jakieś szczątki, ale że to byli budowlańcy, a nie archeolodzy, więc nie zachowały się żadne dokumenty z tego odkrycia. Polacy badali Pola Grunwaldzkie od końca lat 50. do 1990 r. i też z miernym skutkiem.
- Teraz mamy nowe metody i zaawansowane technicznie urządzenia. To, że poprzednicy niczego nie znaleźli nie musi znaczyć, że nic tam nie ma - zaznacza dr Oszczak.

Za pomocą georadaru kompleksowo przebadał więc kościół wzdłuż i w poprzek (nawet między ławkami) sięgając w grunt do głębokości 3 m. Obróbka pozyskanych danych zajęła 3 tygodnie. Ich komputerowa analiza wykazała 5 miejsc, w których struktura gruntu pod kościelną posadzką została w sposób nienaturalny naruszona.

- Wykryliśmy wzdłuż jednej bocznej ściany wewnątrz dobudówki pod posadzką odmienne, niejednorodne warstwy, które jak sądzą dyrektorzy muzeum mogą być fundamentami pierwotnego kościoła. Zatem teza o tym, że w Stębarku drugi kościół stanął w innym miejscu niż pierwszy raczej jest niesłuszna - przypuszcza dr Oszczak.
Ale nie fundamentów przecież zespół badawczy szukał...

- Tak, w środkowej nawie kościoła mniej więcej po środku budowli georadar wykrył naruszenie warstw ziemi, które ma kształt prostokąta o bokach 180 na 160 cm i sięga na 2 m w głąb ziemi. Jest to prawdopodobnie, jak mówią archeolodzy, wkop - dodaje.
Romuald Odoj twierdzi, że tuż przed tym miejscem, a więc prawie na środku kościoła w dawnych wiekach stał ołtarz. Kiedyś ludzie mieli zwyczaj grzebać ważne osobistości pod ołtarzem. Możliwe więc, że ów wkop - to grób.
Czy tam są ludzkie szczątki? Tego georadar nie pokazuje. Zakłócenia struktury gruntu - owszem.

- Nie testowałem go na cmentarzu, więc nie podejmuję się w ten sposób interpretować otrzymanego obrazu. Dopiero badania archeologiczne we wskazanym przez nas miejscu odpowiedzą na to pytanie - zastrzega się naukowiec.
- Jestem bardzo powściągliwy w wysuwaniu hipotez dotyczących tego, co znaleźliśmy. To równie dobrze może być ślad po pracach z 1911 r. Ale oczywiście jestem bardzo ciekawy - nie ukrywa.

Co dalej w tej sprawie?
- Codziennie, kiedy przechodzę koło tego kościoła aż mnie korci z ciekawości, żeby tam chociaż trochę pogrzebać i przekonać się z czym mamy do czynienia, ale obowiązuje nas procedura - mówi dyrektor Szymon Drej. - Musimy uzyskać zgodę wojewódzkiego konserwatora zabytków, zgodę księdza proboszcza, no i jeszcze zdobyć pieniądze na wykopaliska. Właśnie składamy wniosek do Narodowego Centrum Nauki o grant na przebadanie Pól Grunwaldzkich - dodaje dyrektor.

Pod koniec lipca w okolicach Grunwaldu zaczną się wykopaliska archeologiczne. Inne badania georadarowe pokazały, że coś tam jest.

Lech Kryszałowicz