„W zwierciadle rzeczy”. Historycy przybliżają świat XIX wieku

zielnik E. Orzeszkowej
To już 8. sesja naukowa z cyklu „Życie prywatne Polaków w XIX w.”. Jednym ze współorganizatorów jest Instytut Historii UWM. Tegoroczną edycję poświęcono perspektywie rzeczy.

Sesje naukowe poświęcone życiu codziennemu Polaków w XIX wieku odbywają się w Instytucie Historii na Wydziale Humanistycznym UWM od 8 lat. Organizatorzy zdecydowali się podczas tegorocznej edycji (9.10.) pokazać świat XIX w. z perspektywy rzeczy.

- Zdecydowaliśmy się na spojrzenie na człowieka, na jego życie prywatne z perspektywy otoczenia materialnego. Świat rzeczy jest odzwierciedleniem codzienności człowieka, ale też jego mentalności. Pokazuje standard życia, charakter codziennych zajęć, w jaki sposób Polak w XIX w. spędzał czas, jak się leczył, jego poczucie estetyki, stosunek do mody, religii, czyli te obszary, które w głównym nurcie historiograficznym pozostają na marginesie – mówi dr hab. Maria Korybut-Marciniak, prof. UWM, z Instytutu Historii UWM, jedna z koordynatorek konferencji.

W programie pojawiły się więc referaty poświęcone wypoczynkowi, lecznictwu, pośmiertnym inwentarzom różnych sprzętów, damskim gotowalniom, panieńskim pokojom, podróżom, pasjom i zainteresowaniom, np. opracowywaniu zielników.

Prof. Maria Korybut-Marciniak swoje wystąpienie poświęciła zielnikom, zbieranym przez kobiety z kresów wschodnich.

- Koncentruję się na zielniku, który układała i opracowywała Maria Twardowska ze Skirmuntów, jedna z pań z kresów w guberni północno-zachodniej. Początkowo, badając opisy zasuszonych ziół i kwiatów, sądziłam, że to ma charakter głównie estetyczny. Ale dotarłam stopniowo do niesamowitych życiorysów kobiet, które poprzez opracowywanie zielników tak naprawdę emancypowały się. One nawet robiły badania naukowe, uczestniczyły w zespołach badawczych, a pamiętajmy, że do lat 60. XIX w. kobiety w ogóle nie mogły się kształcić, więc trudno im było zdobyć podstawy metodologii badawczej. Robiły więc to na własną rękę – porównywały np. z zielnikami profesorów z Uniwersytetu Jagiellońskiego, opisywały w sposób naukowy i klasyfikowały swoje zbiory. Wyciągam na pierwszy plan te kobiety, o których historia już nie pamięta, które nie pojawiają się w żadnych słownikach – opowiada prof. Korybut-Marciniak.

Niestety, zielnik Marii Twardowskiej nie zachował się w całości do naszych czasów, fragmenty jego, rozproszone, znajdują się poza granicami Polski, m.in. w Berlinie, Londynie i Sztokholmie. Ale naukowcy odnaleźli zielnik innej pani z kresów - Elizy Orzeszkowej.

- Tzw. botanizowanie było jej pasją. Korzystała z ludowych opisów dotyczących właściwości roślin. Korespondowała także z botanikami. Jej zielnik ma wartość także etnograficzną, bo oprócz nazw łacińskich roślin wpisywała nazwy ludowe, polskie i białoruskie – opowiada prof. Korybut-Marciniak.

W tym roku obrady historiografów toczą się metodą hybrydową. Część gości uczestniczy w spotkaniu za pośrednictwem platformy Google Meet, spora grupa zdecydowała się jednak wygłosić referaty stacjonarnie.

- Mamy w programie 18 referatów, natomiast stacjonarnie wygłosi je tylko 10 osób. To dużo i mam wrażenie, że uczestnicy tęsknią do spotkań bezpośrednich i dyskusji. Sytuacja pandemiczna nakłada na nas ograniczenia. Pozamykane są biblioteki, archiwa. Dostęp do źródeł jest bardzo trudny. Nie możemy wyjeżdżać na kwerendy, a one są niezbędne w naszych badaniach. Mam jednak nadzieję, że w przyszłym roku będzie już inna sytuacja – podsumowuje prof. Maria Korybut-Marciniak.

Organizatorzy konferencji: Instytut Historii UWM, Instytut Historii Uniwersytetu Łódzkiego, Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Olsztynie.

mah

na zdj.kartki z zielnika E. Orzeszkowej, źródło: Wikipedia

w kategorii