Złote myśli i wyznania, czyli kultura dziecięca w sieci

Joanna Dziekońska
Kultura dziecięca kiedyś tworzona była przez dzieci na osiedlowych podwórkach, przy trzepakach. Dziś przeniosła się do sieci. Za dziećmi w internecie podążyła dr Joanna Dziekońska z Wydziału Nauk Społecznych.

Dr  Dziekońska została laureatką konkursu na wyróżniającą się rozprawę doktorską za rok 2020. Nagrodę przyznaje Polskie Towarzystwo Pedagogiczne. Doceniło publikację "Komunikacja w Internecie – nowe oblicze kultury dziecięcej".

– Pani Doktor, skąd wziął się pomysł na książkę Kultura dziecięca w Internecie – studium netnograficzne?

 – Książka powstała w oparciu o rozprawę doktorską, której broniłam na Wydziale Nauk Społecznych w lutym 2020 r. Pomysł na badania opisane w monografii był efektem mojej naukowej fascynacji udziałem nowych technologii w życiu i codzienności współczesnych dzieci. Nie bez znaczenia było również moje dwutorowe wykształcenie – jestem absolwentką dziennikarstwa i komunikacji społecznej oraz pedagogiki w zakresie edukacji wczesnoszkolnej i przedszkolnej. Badania są więc w pewnym sensie połączeniem zainteresowania mediami oraz dzieckiem i dzieciństwem. Początkowo, śledząc literaturę i obserwując otaczającą rzeczywistość, dostrzegałam zmiany w sposobach: percepcji rzeczywistości, myślenia i uczenia się, czy nawiązywania relacji międzyludzkich dzieci urodzonych i wychowanych w erze mediów cyfrowych. Towarzyszyło mi jednak przy tym poczucie, potwierdzone również naukowo, że badania prowadzone w tym obszarze – często wykonywane z pozycji badacza-eksperta – osadzone są na dwóch biegunowych orientacjach teoretycznych. Z jednej strony są to badania utrzymane w alarmistycznym duchu zagrożonego dzieciństwa, ukazujące z reguły negatywne konsekwencje użytkowania mediów przez dzieci. Z drugiej strony celebrują one obraz wyemancypowanych i kompetentnych dzieci jako cyfrowych dorosłych. Mnie natomiast bardzo interesował świat dziecięcych przeżyć, doświadczeń i poglądów, który składa się na kulturę dziecięcą. Zastanawiałam się, czy ta kultura, która kiedyś tworzona była przez dzieci na osiedlowych podwórkach, przy symbolicznych trzepakach, albo na wiejskich opłotkach przeniosła się wraz z nimi do sieci. Tym samym postanowiłam poszukiwać śladów tej kultury właśnie w przestrzeni internetowej. Przyjmując pozycję badacza-nowicjusza, podążałam za dziećmi w Internecie, wsłuchiwałam się w ich internetowe głosy i tropiłam przejawy ich kultury.

 – Co kryje się pod pojęciem kultura dziecięca?

 – Tytułowa kultura dziecięca to to, co dzieci tworzą i czym się dzielą podczas codziennych interakcji. Nie można jej jednak utożsamiać z kulturą dla dzieci. Ta druga jest najczęściej efektem działania dorosłych, którzy wytwarzają ofertę dla dzieci w postaci np. książek, spektakli, zabawek. Kultura dziecięca jest swoistym, wolnym od nakazów i obostrzeń dorosłych rodzajem aktywności dziecięcej, polegającym na kreowaniu zrutynizowanych działań, artefaktów, wartości, problemów oraz ich obiegiem w tejże kulturze. Tak rozumiana kultura dziecięca nie powstaje w izolacji. Zdaniem amerykańskiego badacza Wiliama Corsaro rodzi się i rozwija się w toku ciągłego „krążenia” dzieci i uczestniczenia zarówno w zakresie różnorodnych grup rówieśniczych, jak również w różnego rodzaju polach oddziaływań: zawodowych, religijnych, ekonomicznych, rodzinnych, politycznych i in.

 – Co może być elementem kultury dziecięcej?

 – Repertuar wydaje się nieograniczony, podobnie jak kreatywność i wyobraźnia dziecięca. Klasyfikacji elementów kultury dziecięcej na gruncie polskim podjęła się m.in. Marzenna Nowicka, która zalicza tu: formy słowne w postaci rymowanek, zagadek, formy pisane: pamiętniki, złote myśli, gry i zabawy dziecięce, przesądy, rytuały, e-folklor. Mnie szczególnie zainteresował ten ostatni. Określam go w książce mianem nowego oblicza kultury dziecięcej, natomiast elementy tej kultury e-wytworami dziecięcymi.

 – Jak kultura dziecięca wyglądała dawniej?

 – Kultura dziecięca nie od zawsze interesowała badaczy, chociaż od zawsze była nieodzownym elementem dzieciństwa. Z jednej strony wynikało to z marginalizowania roli samego dziecka, postrzegania go jako przyszłego-dorosłego, z drugiej strony niejednokrotnie, kiedy badacze podejmowali się odkrywania spontanicznej aktywności dziecięcej wprawiała ich ona w zakłopotanie. To „dziecięce podziemie – jak nazywa twórczość dziecięcą Dorota Simonides – zdecydowanie różniło się od przyjętych przez dorosłych oficjalnych wartości. Wielu badaczy napotykając różnego rodzaju naturalne i nieskrępowane formy ekspresji dziecięcej, wręcz wycofywało się, tłumacząc, że dotknęli pewnych niebezpiecznych anomalii. Dzieci chętnie bowiem w swoich wytworach podejmowały wątki obsceniczne, czasem grubiańskie, poruszając najbardziej intymne sfery człowieka. Młodsze dzieci bawiły się tekstami o charakterze skatologicznym (termin literacki określający żarty, sceny i aluzje dotyczące wydalin ludzkich). Natomiast w miarę dorastania przeradzały się one w tematykę seksualną. Poza tym kultura dziecięca w tym tradycyjnym ujęciu – jak podkreśla inny badacz Jerzy Cieślikowski – istniała w wykonywalności, a więc wytwory dziecięce stawały się nimi dopiero w procesie realizacji konkretnej czynności. Stąd też w literaturze nadawano im często nazwy odczasownikowe, np. wyrywanki, przekręcanki, śpiewanki, wyliczanki, przezywanki i wiele innych. W dawnej kulturze dziecięcej mocno wybrzmiewało pochodzenia dziecka, czy chociażby jego wiek. Twórczość dzieci mieszkających na wsi wywodziła się z wiejskiego podwórka, z ptasich i zwierzęcych głosów, z zabaw na pastwisku. Chłopcy miejscy grali w guziki, w drobne monety, które układali na kupkę „orłem” do góry i zbijali. Dziewczynki grały kolorowymi szkiełkami z rozbitych butelek po piwie albo po perfumach. Dzieci młodsze preferowały mikroformy np. rymowanki, dzieci starsze tworzyły gatunki fabularne i abstrakcyjne. Dziś kultura dziecięca jest dużo bardziej zunifikowana.

 – Zatem jak wygląda teraz?

 – Dzisiejsza kultura dziecięca istnieje w sieci, która w zasadzie nie wymaga zaangażowania ruchowego. Dzieci wymyślają więc wiele zabaw tekstowych, których zawartość obejmuje zagadki językowe, matematyczne, odnoszą się one do zainteresowań muzycznych, upodobań modowych, czasami światopoglądowych. Chętnie generują również zabawy multimedialne, szczególnie wiele miało charakter „złotych myśli” w stylu „kim dla mnie jesteś?”, „który z Twoich znajomych lubi…?”. Dzieci wyrażają w ten sposób łączące ich relacje ze znajomymi – zarówno w świecie fizycznym, jak i tymi, których znają tylko z sieci. Interesują się też inicjowaniem konkursów i licytacji w postaci obrazów multimedialnych, na których wymieniają się dobrami zgromadzonymi w sieci podczas gier. Z jednej strony kultura dziecięca jest więc bardzo zróżnicowana, barwna i angażująca cyfrowo, z drugiej strony nie wymaga ruchu, jest w dużym stopniu po prostu statyczna. Dzisiejsza kultura dziecięca powstaje w sposób zapośredniczony asynchronicznie i synchronicznie. Brak bezpośredniego kontaktu nie przeszkadza jednak dzieciom we wspólnotowym działaniu. Analiza materiału badawczego ukazała widoczną potrzebę pozostawania ich w ciągłym kontakcie z innymi członkami społeczności. Dzieci w Internecie nie działają indywidualnie. Raczej stawiają na tworzenie wspólnoty, w której dzielą się generowanymi treściami. Zapośredniczony charakter komunikacji przekłada się również na otwartość w wyznaniach. Chętnie kierują w stronę wielu różnych osób wyznania miłości, uwielbienia, tęsknoty, sympatii, złości itp. Oznaczają w swoich postach czasami nawet kilkadziesiąt osób, aby w ten sposób podkreślić, jak one są dla nich ważne, a jednocześnie, aby podzielić się przekazem z jak największą grupą. Trudno nie wspomnieć również o tym, że współczesną kulturę dziecięcą charakteryzuje osobliwy język. Jest on przepełniony różnego rodzaju nowotworami językowymi, skrótami i skrótowcami, wstawkami i zamianami literowymi w publikowanych wyrażeniach. Dzieci rezygnują z długich opisów na rzecz miksowania tekstu i obrazu, tworząc pewnego rodzaju przekazy słowno-ikoniczne. Analizując komunikację dziecięcą w sieci, czułam się jak imigrant, który wchodzi w jakąś obcą, nieznaną kulturę. Wiele czasu zajęło mi, zanim się z nią oswoiłam.

 – Czy możemy wskazać podobieństwa i różnice w kulturze dziecięcej dawniej i dziś?

 – Generowana dziś e-kultura dziecięca w pewnym stopniu opiera się na podobnych fundamentach, jak kultura tworzona przez dzieci jeszcze przed eskalacją nowych technologii. Chodzi bowiem o wspólną zabawę, o wypełnienie wolnego czasu, o zaspokojenie dziecięcej potrzeby działania, ale też zapewne o stawianie oporu kulturze dorosłych. W tego rodzaju dziecięcej twórczości dzieci mogą tworzyć własny azyl i przestrzeń do wspólnego działania, ale też bezkarnie żartować z zachowań dorosłych, stawiać opór ograniczeniom i zakazom, którym są na co dzień poddawane. Dawniej dzieci robiły to biegając po łąkach i lasach, osiedlowych placach zabaw, podczas kolonii. Dziś swoją aktywność przeniosły do sieci, na fora internetowe, profile sieciowe, grupy tematyczne, ponieważ ona odpowiada ich potrzebom i tworzy platformę do wspólnych działań. Poza tym kultura dziecięca w sieci miesza się z kulturą młodzieżową, czy kulturą dorosłych na skutek funkcjonowania przedstawicieli wszystkich tych pokoleń w jednej wspólnej kulturze cyfrowej. Dawniej była ona niejako na uboczu kultury ogólnej, dziś widoczne staje się wzmocnienie jej partycypacji. Wiąże się z tym również wzrost autonomii samych dzieci. Otwartość i swoboda przejawiana na dziecięcych podwórkach, nieskrępowane mówienie o swoich emocjach, wystawianie się na publiczne oceny i komentarze to tylko wybrane przykłady, które mogłyby ją potwierdzać. Warto również wspomnieć o zacieraniu granic i różnic między dziećmi we współczesnej kultury dziecięcej. Dziś przestaje mieć znaczenie czy dziecko mieszka w mieście, czy na wsi. Dawniej miejsce zamieszkania determinowało tematykę i charakter wytworów dziecięcych. Na sieciowych podwórkach dzieci „mieszają” się i kontaktują ze sobą w dowolnej dla siebie chwili. Nie tworzą widocznych barier w kontaktach z innymi członkami społeczności, szybko wchodzą w interakcje, piszą o aktualnych dla nich kwestiach i znikają, przenosząc się w inne miejsca sieciowe, podejmując nowe aktywności. Można mieć wrażenie, jakby po prostu tu były stale i jedynie się swobodnie przemieszczały.

 Sylwia Zadworna

Joanna Dziekońska – adiunkt w Katedrze Dydaktyki i Wczesnej Edukacji na Wydziale Nauk Społecznych UWM. Pełnomocnik dziekana ds. promocji oraz wydziałowy koordynator praktyk. Interesuje się aktywnością komunikacyjną dzieci w Internecie, oddziaływaniem TIK (technologii informacyjno-komunikacyjnych) na funkcjonowanie dzieci, edukacją w cyfrowej rzeczywistości. W ostatnim czasie koncentruje się na analizowaniu nowego oblicza kultury dziecięcej. Jest współredaktorką (wspólnie z Marzenną Nowicką) 3 tomów pt. Cyfrowy tubylec w szkole – diagnozy i otwarcia (2018, 2018, 2019) oraz współorganizatorką 5 konferencji naukowych z cyklu Dziecko – cyfrowy tubylec w szkole. Problemy i wyzwania (2016-2020).

Rozmowy z dr Dziekońską można posłuchać na antenie Radia UWM FM.

w kategorii