Ziołowy preparat ukoi stres

Prof. Anna Wójcik
Pierwszy w Polsce, a może i na świecie preparat ziołowy na uspokojenie dla drobiu rzeźnego – to humanitarna rewolucja w zapewnieniu jego dobrostanu i wysokiej jakości mięsa. Opatentowali go naukowcy z UWM.

Nie ma, co udawać. Polacy są narodem mięsożernym. Szczególnie smakuje nam drób. W 2017 r. średnie spożycie mięsa drobiowego w Polsce wyniesie 29 kg rocznie na mieszkańca. Mało kto je drób z własnego gospodarstwa. Przeważnie zaopatrujemy się w niego w sklepach. Ażeby chrupiące złociste udko mogło znaleźć się na naszym talerzu, musi przebyć długą drogę. Pierwszym jej etapem jest transport drobiu do ubojni. Ostatnia droga – to dla niego pierwszy wielki stres. Ptaki opuszczają dobrze sobie znany kurnik, pakowane są do pojemników i przewożone samochodami w różnych warunkach atmosferycznych. Do tego dochodzi stłoczenie w klatkach, brak żywności i wody czy hałas. W efekcie występują upadki, ptaki tracą na wadze, dochodzi do uszkodzeń ciała, na dodatek mięso drobiowe w skutek stresu staje się bardziej wodniste lub twardsze. Tuszki są poobijane, więc tracą na wartości. Są to straty dla hodowców, handlowców i konsumentów. Nikt nie chce, aby do nich dochodziło. Niestety stres przedubojowy i wszelkie jego niekorzystne konsekwencje to zjawisko powszechne, bo zwierzęta przed ubojem podróżują coraz więcej i dalej.

Prof. Anna Wójcik z Katedry Higieny Zwierząt i Środowiska na Wydziale Bioinżynierii Zwierząt od wielu lat prowadzi badania na temat stresu przedubojowego drobiu. W 2009 r. uzyskała nawet na te badania grant z NCBR w wysokości 750 tys. zł, trwający 3 lata.

– Stres ptaków można ograniczyć poprzez poprawę warunków techniczno-organizacyjnych transportu, wzmocnienie odporności ptaków na niekorzystne bodźce poprzez podawanie im preparatów mineralnych czy witaminowych, nie można natomiast podawać leków uspokajających – wyjaśnia prof. Wójcik.

Prof. Wójcik z zespołem, do którego należeli: prof. Janina Sowińska, dr hab. Tomasz Mituniewicz i dr hab. Dorota Witkowska z jej katedry oraz dr inż. Janusz Pomianowski z Katedry Towaroznawstwa i Badań Żywności na Wydziale Nauk o Żywności, postanowiła znaleźć preparat nie chemiczny, lecz naturalny – roślinny.

– Chcieliśmy ponadto, aby to był preparat tani, składający się z ziół łatwo dostępnych w Polsce, aby miejscowi producenci mogli go u nas wytwarzać.

Właściwości ziół rosnących w Polsce są dość dobrze poznane. Kortowscy naukowcy zajęli się więc melisą, która ma znane działanie uspokajające. Ale na tym się nie skończyło. Skierowali także swą uwagę na mało znaną rutwicę lekarską. Ta z kolei m.in. reguluje stężenie glukozy we krwi, co przeciwdziała pogarszaniu się jakości mięsa. Rutwica jest używana np. w mieszance ziołowej Diabetosan dla cukrzyków. Kolejnymi ziołami, które wzbudziły ich zainteresowanie były pokrzywa zwyczajna i szałwia lekarska.

– Z tych 4 ziół mój zespół przygotował optymalną mieszankę i zaczęliśmy badać jej skuteczność na drobiu. Eksperymenty przeprowadzaliśmy latem i zimą, aby sprawdzić skuteczność preparatów w każdych warunkach. Poza tym podawaliśmy go różnym gatunkom ptaków, aby przekonać się, jak na nie działa. Ptaki były wożone na odległość 100, 200 i 300 km. W każdej partii była grupa testowa i neutralna. Badaliśmy liczbę upadków, spadek masy ciała, liczbę obrażeń oraz zawartość kortyzolu, czyli hormonu stresu. Następnie badaliśmy jakość mięsa: jego parametry fizyko-chemiczne, zawartość kwasów tłuszczowych, makro- i mikroelementów, barwę, smak itp... Była to żmudna, trwająca 2 lata praca.

Jaki efekt przyniosła?

– Nasze założenia badawcze sprawdziły się. Preparat jest skuteczny, ale działa w różnym stopniu na poszczególne gatunki drobiu. Trzeba go podawać przez 7 dni przed transportem. Można to robić jako dodatek do paszy albo przygotować napar i podawać do picia z wodą. W tym drugim przypadku to sposób mniej kłopotliwy i bardziej skuteczny. Dawka dzienna naszej mieszanki ziołowej wynosi 1,5% dziennej dawki pokarmowej. Mięso drobiu, któremu była podawana mieszanka ziołowa nadaje się do bezpośrednio do spożycia, gdyż nie wywołuje ona żadnych skutków ubocznych i nic w organizmach drobiu się nie odkłada – mówi dalej prof. Wójcik.

Wiosną 2014 r. jej zespół złożył w Urzędzie Patentowym wniosek o wydanie patentu. W styczniu tego roku urząd patent przyznał. Co dalej?

– Nie wyszliśmy poza fazę eksperymentalną. Nie znamy kosztów produkcji mieszanki. Ponieważ w Polsce jest wiele firm wytwarzających mieszanki ziołowe dla ludzi to, jak mi się wydaje, opracowanie technologii produkcji naszego preparatu nie byłoby droższe. Zioła, których użyliśmy są pospolite i uprawiane w Polsce.

Komercjalizacja?

– Jeszcze nad tym nie pracowaliśmy, ale pewnie spróbujemy – rozważa prof. Anna Wójcik.

Lech Kryszałowicz