Zdrowy jak... pestka?

Lek. med. Ewa Kucharczyk i dr n. farm. Michał Majewski
Jeść czy nie jeść? Jedni mówią – jeść, wskazując na ich prozdrowotne działanie, inni – nie, bo mogą zaszkodzić. Mowa o pestkach owoców. Czy mogą wpływać na ciśnienie tętnicze? Tego próbują się dowiedzieć naukowcy z UWM.

Pestki owoców zazwyczaj lądują w koszu, bo w przeciwieństwie do samych owoców nie są smaczne. Jednak coraz więcej badaczy wskazuje na ich wartości odżywcze i prozdrowotne działanie. Również uczeni z UWM pochylili się nad tym zagadnieniem. Lek. med. Ewa Kucharczyk i dr n. farm. Michał Majewski, oboje z Katedry Farmakologii i Toksykologii Wydziału Lekarskiego rozpoczynają badania nad wytłokami z malin. Tytuł uzyskanego grantu to „Wpływ prozdrowotnych oddziaływań soku oraz wytłoków z malin na funkcjonowanie naczyń tętniczych szczura i parametry stresu oksydacyjnego w modelu eksperymentalnym nadciśnienia tętniczego".

– Takie badania w Polsce dotychczas nie były prowadzone. Wpadliśmy na pomysł, żeby zacząć coś w tym kierunku robić. Maliny czy jagody są uprawiane w Polsce na szeroką skalę. My prowadzimy doświadczenia na malinach, ponieważ z ich wytłoków około 50% masy stanowią właśnie nasiona. Z kolei z tych nasion może powstać około 10-30% oleju – wyjaśnia lek. Ewa Kucharczyk.

Maliny same w sobie to pyszne owoce. Cenione są m.in. przez dietetyków, ponieważ zawierają sporo witamin i minerałów – z magnezem, wapniem i żelazem na czele, a także wiele innych wartościowych dla zdrowia substancji. Czy mogą być jeszcze zdrowsze? Możliwe, że tak.

– Kiedy zjadamy różnego rodzaju owoce, to ich nasiona przechodzą przez organizm człowieka niezmienione. Oznacza to, że to co jest w środku nasionka nie jest wykorzystywane. Będziemy rozdrabniać nasiona, aby olej i inne substancje, które są w nich zawarte były dostępne dla organizmu. Dzięki temu dowiemy się, czy mają wpływ na organizm – mówi dr n. farm. Michał Majewski.

Dokładny skład pestki zostanie oznaczony w październiku, czyli wtedy, kiedy rozpoczną się badania. Uczeni sprawdzą wpływ związków zawartych w nasionach malin – m.in. oleju, białek i kwasów tłuszczowych – na układ naczyniowy, głównie na śródbłonek naczyniowy, który jest odpowiedzialny za kontrolę ciśnienia tętniczego oraz procesy metaboliczne.

– Otyłość prowadzi do dysfunkcji śródbłonka naczyniowego, a to z kolei prowadzi do powstania nadciśnienia – dodaje dr n. farm. Michał Majewski.

Badania będą prowadzone na szczurach laboratoryjnych, ponieważ są dobrym modelem do tego typu badań, który od dawien dawna się stosuje.

– W tej chwili szczury jeszcze rosną. Trzymiesięczny szczur odzwierciedla człowieka około 30-letniego. Jako model doświadczalny wybraliśmy szczury SHR, czyli szczury, które już mają wywołane nadciśnienie – dodaje lek. Ewa Kucharczyk.

Naukowcy z UWM zbadają całą malinę jako owoc, same nasiona z malin oraz miąższ. Do rozdrobnienia nasion wykorzystają duże laboratoryjne młyny podłączone pod ciekły azot, aby obniżyć temperaturę nasion.

– Zmielenie nasion w warunkach domowych nie miałoby sensu, ponieważ cały olej uzyskany z nasion utleniłby się. Dlatego musimy to zrobić w dość niskiej temperaturze – wyjaśnia dr n. farm. Michał Majewski.

Szczury zostaną podzielone na 4 grupy. Pierwsza z nich będzie dostawać pestkę, druga miąższ, trzecia susz, a czwarta nic – będzie grupą kontrolną. Będą tak karmione przez miesiąc. Badania rozpoczną się w listopadzie. Już po dwóch tygodniach od zakończenia części żywieniowej doświadczenia naukowcy będą wiedzieć, jaki wpływ na naczynia krwionośne mają wytłoki z malin. Ale to nie będzie koniec badań.

– Na grudzień mamy zaplanowane oznaczenie parametrów lipidowych we krwi. Oprócz tego chcemy jeszcze zrobić w styczniu oznaczenie prostaglandyn za pomocą spektrometru mas. W lutym z kolei zajmiemy się aktywnością enzymów, które są odpowiedzialne za stan zapalny. Myślę, że komplet danych będziemy mieć w marcu przyszłego roku – podsumowuje dr n. farm. Michał Majewski.

W przemyśle spożywczym produkty zawierające owoce pozbawione są pestek. Podobnie robimy w domu.

– To jest dosyć ważne badanie, ponieważ w zależności od uzyskanych wyników może wpłynąć na dalszą produkcję żywności – podkreśla lek. Ewa Kucharczyk.

Sylwia Zadworna