Wikingowie przypłynęli Łyną

Zmień rozmiar tekstu

XII wiosenny skorpenowy spływ Łyną odbył się 21 marca. Dla płetwonurków z AKP „Skorpena”, ludzi z AKT-u oraz śmiałków z całej Polski, taki rodzaj przywitania wiosny stał się tradycją.

Uczestnicy spływu spotkali się w Kortowie. Stamtąd pochodem wyruszyli na most przy ul. Tuwima, aby o godz. 12 rozpocząć świętowanie.

- Dwanaście lat temu siedzieliśmy w „Skorpenie” i pomyśleliśmy, że przepłyniemy pierwszy dzień wiosny. Brałem udział już w pierwszym spływie. Wtedy płynęło 20 osób, a teraz było zarejestrowanych 500 – wspomina Wojciech Jegar z Olsztyna.

Jak co roku nie brakowało ciekawych przebrań. Można było spotkać m.in. biedronkę, misia, grupę wikingów, czy królika wielkanocnego. Impreza jest świetną promocją Olsztyna. Chętni przybywają z całej Polski. Wśród nich można spotkać ludzi z Krakowa, Biskupca, Lednicy, Warszawy, ale również z Czech czy Rosji. Bez względu na sytuację polityczną, panuje tu przemiła atmosfera. Nawiązują się przyjaźnie na całe życie. Dla wielu jest to jedyna okazja w roku, żeby się spotkać. Niektórzy z uczestników są nowicjuszami, a dla innych jest to już któryś raz z kolei.

- Jesteśmy tutaj już po raz drugi. Sprowadza nas tutaj ta śmierdząca, zimna i wspaniała woda. Uwielbiamy Olsztyn, a tak naprawdę to tę grochówkę na zakończenie - mówi Katarzyna Gruszko i Przemysław Babilewicz z Krakowa.

Spływ trwa zazwyczaj około 2 godzin. Czasami bywa również niebezpiecznie, jest dużo wychłodzeń organizmu, ponieważ woda jest zimna, a ludzie słabo się do spływu przygotowują. Nad wszystkim czuwała jednak straż i ratownicy. Jak zatem powinno się do niego prawidłowo przygotować?

- Jeśli ktoś pływa w suchym kombinezonie to powinien się ciepło ubrać i trochę więcej się ruszać - doradza ratownik Jarosław Szczepanik.

Jak się okazuje spływ jest również miejscem na odnalezienie swojej drugiej połówki. Wskazuje na to historia Kasi i Przemka z Krakowa.

- Tutaj wziął się początek naszego związku. Znaliśmy się już wcześniej, ale to właśnie tutaj podjęliśmy kluczowe decyzje w naszym życiu - opowiada Przemysław Babilewicz.

Spływ zakończył się w Parku Centralnym. Tam na uczestników czekał ciepły posiłek. Czas umilały występy zespołów kortowskich. Został również rozstrzygnięty konkurs na najlepsze przebranie. Rywalizacja była zacięta. Pierwsze miejsce zajęła grupa Wikingów, drugie - Skorpenka, a trzecie - spadochroniarze z Olsztyna. Wszyscy otrzymali pamiątkowy puchar i upominki. Dzień pełen pozytywnych emocji zakończył się spotkaniem integracyjnym w „Kuźni Smaków”, gdzie wystąpił zespół „Łydka Grubasa”.

Wioleta Wróbel, studentka

Foto: Łukasz Michałowski, SAF Jamnik

w kategorii