UWM otwiera dostęp do badań i publikacji

dr Marek Salamonowicz
Uniwersytet Warmińsko-Mazurski wdraża politykę otwartego dostępu do publikacji i badań naukowych. Działania te koordynować będzie dr hab. Marek Salamonowicz z Wydziału Prawa i Administracji.

Zasada otwartego dostępu do publikacji naukowych i badań (Open Access) zapisana jest w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce oraz w zaleceniach Komisji Europejskiej z 2018 r. Zgodnie z wytycznymi wszystkie publikacje naukowe i badania finansowane ze środków publicznych, czyli w przypadku Polski z Narodowego Centrum Nauki, Narodowego Centrum Badań i Rozwoju oraz Ministerstwa Edukacji i Nauki powinny być udostępniane bezpłatnie, w sposób otwarty i niedyskryminacyjny. W praktyce oznacza to, że dostęp do nich mogą mieć nie tylko inni naukowcy, ale też np. przedsiębiorcy i ogół społeczeństwa.

Uniwersytet Warmińsko-Mazurski wprowadził zasadę Open Access uchwałą Senatu z czerwca br. Polityka otwartego dostępu dotyczyć będzie także doktorantów, studentów, słuchaczy studiów podyplomowych i stażystów związanych umowami z UWM.

Na naszej uczelni koordynacją działań związanych z zasadą swobodnego dostępu zajmuje się specjalny pełnomocnik dr hab. Marek Salamonowicz, prawnik z Katedry Prawa Cywilnego i Prawa Prywatnego Międzynarodowego na Wydziale Prawa i Administracji UWM. Jego kadencja potrwa do 31 sierpnia 2024 r. Czym zajmie się w pierwszej kolejności?

- Będziemy tworzyć tzw. repozytoria z otwartym dostępem, gromadzące publikacje pracowników naukowych i doktorantów. Wykorzystamy różne możliwości, jakie daje system prawa – autorzy będą mogli  wybrać, na jakich zasadach udostępnią swoje prace. Powstanie również repozytorium danych badawczych oraz tzw. zasobów technologicznych. Jesteśmy w czołówce uczelni publicznych pod względem liczby zgłoszeń patentowych. Mamy też prawa ochronne do znaków towarowych typu Kortowiada – informuje dr hab. Salamonowicz.

Repozytoria z danymi badawczymi,  ze względów bezpieczeństwa, powstaną najprawdopodobniej na serwerach zarządzanych przez Regionalne Centrum Informatyczne UWM. Jak podkreśla dr Salamonowicz, naukowcy powinni liczyć na pomoc ze strony redaktorów repozytorium i administratorów, aby ustalić, co i na jakich zasadach trafi do repozytorium publikacji naukowych lub danych badawczych.

- To nie jest tak, że będziemy upubliczniać wszystko. Mam tu na myśli np. badania kliniczne, w których często są przetwarzane tzw. dane wrażliwe, dane osobowe, czy objęte tajemnicą przedsiębiorstwa. Nie możemy także dopuszczać do udostępniania informacji naruszających prawo, w tym prawo własności intelektualnej czy dobra osobiste innych osób – podkreśla Marek Salamonowicz.

Czy otwarty dostęp będzie oznaczać, że np. przeciętny Kowalski będzie mógł podejrzeć, nad czym pracują naukowcy?

- Deponowanie danych to jedna kwestia, a druga to ich udostępnianie. Jeżeli to będą dane z projektów finansowanych ze środków publicznych, np. wyniki badań, które naukowiec może i chce udostępnić w miejscu i czasie dowolnie przez każdego wybranym, czyli np. z prywatnego komputera, niektóre wyniki mogą być w taki sposób rozpowszechnione, ale uzyskanie dostępu do danych wymagających szczególnej ochrony będzie wymagało pewnych ograniczeń. Jednak zasada jest taka, aby ujawniać w maksymalnym stopniu tam, gdzie można i jak najszerzej, natomiast ograniczenia wprowadzać w stopniu niezbędnym i koniecznym. – zaznacza dr Salamonowicz.

Jak podkreśla dr Salamonowicz, polityka otwartego dostępu do badań i publikacji zwiększy rozpoznawalność dorobku pracowników naukowych Uniwersytetu i przyczyni się do większej liczby cytowań, a pośrednio pozwoli na uczestnictwo w większej liczbie projektów badawczych. Pozwoli również uniknąć powielania badań i zapobiegnie np. wydawaniu publicznych pieniędzy na te same działania. Umożliwi także rzetelną weryfikację uzyskanych wyników badań i lepsze ukierunkowanie dalszych prac badawczo-rozwojowych.

Nasuwa się jednak pytanie, czy przeciętny obywatel kiedykolwiek zechce skorzystać z możliwości dostępu do wyników badań. Do czego bowiem mogłaby mu się taka wiedza przydać?

- To kwestia wolności nauki i nie dotyczy ona tylko naukowców czy osób zajmujących się zawodowo pracą naukową, np. pracowników działów badawczych przedsiębiorstw prywatnych, ale każdego, również przeciętnego Kowalskiego. Zapewnienie otwartego dostępu do wyników badań naukowych dla społeczeństwa stanowi wartość, która jest w zgodzie z wartościami akademickimi. – odpowiada dr Salamonowicz.

- Istotne jest również – zwraca uwagę pełnomocnik – że repozytorium wspomoże zarządzanie uczelnią. W administrowaniu bazą powinno być wykorzystane nowoczesne oprogramowanie wspomagające np. tworzenie  zespołów badawczych naukowców. Mamy już  przetarty szlak przez inne uczelnie, gdzie takie bazy już funkcjonują i czerpiemy z ich doświadczeń – np. SGGW, Politechnika Gdańska czy Uniwersytet Warszawski – wyjaśnia dr Salamonowicz.

Dane zgromadzone w repozytorium mogą również ułatwić procesy analizy i raporty dotyczące dorobku naukowego  pracowników naukowych.

Polityka otwartego dostępu do wyników badań zgodnie z założeniami pozwoli także przyspieszyć postęp naukowy, pomoże w zwalczaniu oszustw naukowych oraz ogólnie ma sprzyjać wzrostowi gospodarczemu i innowacjom. Należy podkreślić, że otwarty dostęp do badań i publikacji w żaden sposób nie wpłynie negatywnie na uzyskiwanie przez Uniwersytet, jego partnerów gospodarczych, czy twórców praw własności przemysłowej obejmujących wyniki badań, np. praw z patentów. Wręcz przeciwnie, powinien stanowić dodatkowy impuls dla ochrony i komercjalizacji wyników badań naukowych.

Małgorzata Hołubowska

w kategorii