Uporali się z udręką rodzących kobiet

Dr n. med. Tomasz Waśniewski (na zdj. z prawej) i dr n. med. Grzegorz Wasilewski (na zdj. z lewej)
Patronem kobiet w ciąży i rodzących jest św. Ignacy Loyola, a trudnych ciąż – św. Gerard. Dr n. med. Tomasz Waśniewski z Katedry Położnictwa, Perinatologii i Ginekologii i dr n. med. Grzegorz Wasilewski z Katedry Radiologii na Wydziale Lekarskim UWM mogą za to być ich patronami naukowymi.

Dr n. med. Tomasz Waśniewski (na zdj. z prawej) jest ginekologiem, a dr n. med. Grzegorz Wasilewski (na zdj. z lewej) jest cenionym radiologiem. Obaj są przy tym sprawdzonymi w bojach lekarzami – praktykami, gdyż oprócz UWM równocześnie pracują w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Olsztynie. Obaj przeprowadzili pod koniec stycznia prekursorską w Polsce operację cesarskiego cięcia w ciąży z łożyskiem przodującym.

Łożysko przodujące to bardzo poważne powikłanie ciąży. Polega na nieprawidłowo niskim zagnieżdżeniu się łożyska w macicy. W takiej sytuacji bardzo często wrastania wtedy w mięsień macicy. Kobieta nie ma wtedy żadnej możliwości urodzenia dziecka w sposób naturalny. Potrzebne jest cesarskie cięcie. Po wyjęciu dziecka lekarz musi usunąć przyrośnięte łożysko. Następstwem tego jest najczęściej potężny krwotok. W ciągu kilkunastu sekund kobieta stracić może nawet kilka litrów krwi. Ratując pacjentkę lekarze często muszą usuwać całą macicę, jako źródło krwotoku. W związku z tym kobieta już nigdy nie urodzi dziecka. Każda pacjentka po takim zabiegu trafia na oddział intensywnej opieki medycznej i długo dochodzi do zdrowia. Łożysko przodujące to wciąż jedna z głównych przyczyn umieralności okołoporodowej.

Kilka miesięcy temu szpital wojewódzki w Olsztynie uruchomił hybrydową salę operacyjną. To taka sala, w której jednocześnie na tym samym stole operacyjnym mogą przeprowadzają zabiegi lekarze różnych specjalności, np. radiolodzy i kardiolodzy lub radiolodzy i onkolodzy. Nie było jednak nigdy wśród nich zespołu radiolog i położnik.

Dr Waśniewski i dr Wasilewski postanowili to zmienić. Do tej decyzji dojrzewali przez pewien czas śledząc fachową literaturę i dorobek lekarskiego małżeństwa Elżbiety i Marka Stefanowiczów ze szpitala wojewódzkiego, którzy wcześniej położyli podwaliny pod ich zamysł. Pewności siebie dodawał im supernowoczesny sprzęt rentgenowski przy stole operacyjnym na sali hybrydowej. Wykonuje on nie tylko nienagannej jakości zdjęcia, ale także filmy, które lekarz widzi na wielkim ekranie przy stole operacyjnym. Na dodatek ten aparat może płynnie pokazywać obraz wnętrza człowieka widziany od dołu, z boku czy z góry. To pozwala lekarzowi dobrze widzieć interesujący go obszar wnętrza ciała. Dr Waśniewski wytypował pod koniec ub. r. pacjentkę z przodującym łożyskiem, a kiedy jej płód osiągnął 36 tygodni, zabrał się do dzieła. Czekał tyle, aby dziecko było zdolne do życia bez sztucznego podtrzymywania.

Pierwszy do pracy przestąpił zespół dr. Wasilewskiego, czyli radiolodzy. W obu pachwinach wprowadził do tętnic udowych pacjentki cewniki, które następnie przez aortę, przepchnął do tętnic biodrowych wewnętrznych w bezpośrednie sąsiedztwo macicy, którą one zasilają w krew. Nie było to łatwe zadanie, bo w pewnym miejscu tętnice się rozdzielają i cewnik musiał zmienić kierunek niemal o 360 stopni. 

– Cewnik to giętka rurka ze sztucznego tworzywa zakończona pustym w początkowej fazie pęcherzykiem. Jego wprowadzanie do tętnic przypomina wprowadzanie spirali do rur kanalizacyjnych przez hydraulika. Tylko to, co ja robię jest znacznie, znacznie mniejsze. Tętnice biodrowe mają wewnątrz średnicę 6–7 mm i wszystko, co robię widzę nie bezpośrednio, lecz w dużym powiększeniu na ekranie monitora. Umożliwia mi to ten właśnie nowoczesny aparat rentgenowski – wyjaśnia dr Wasilewski.

Kiedy już cewniki były na swoim miejscu, do pracy przystąpił dr Waśniewski ze swoim zespołem, czyli ginekolodzy – położnicy. Lekarze wykonali cesarskie cięcie i wydobyli zdrowe dziecko.

Teraz dopiero zaczęła się najważniejszą część tej operacji. Poprzednio dr Waśniewski przystąpiłby do usuwania łożyska przyrośniętego do macicy. Krew lałaby się strumieniami, a stan pacjentki zacząłby dramatycznie się pogarszać pomimo wysiłków całego zespołu. Ale to już przeszłość. Kiedy jama macicy była już pusta dr Wasilewski wypełnił płynem pęcherzyki znajdujące się na końcach obu cewników. Pęcherzyki zatkały tętnice. Krew przestała docierać do macicy. Dr Waśniewski spokojnie usunął łożysko i zszył macicę. Po opróżnieniu baloników w tętnicach, skontrolował krwawienie i „zamknął” brzuch.

– Ta metoda dała nam czas na precyzyjne wykonanie wszystkich czynności. Utratę krwi oceniliśmy na jedynie 600 ml, gdy wcześniej dochodziła do 3 l. Pacjentka po operacji była w bardzo dobrym stanie, a co najważniejsze będzie mogła nadal rodzić dzieci – informuje dr Waśniewski.

To była pierwsza taka operacja w Olsztynie i druga w Polsce.

Obaj lekarze zapowiadają, że teraz przypadki przodującego łożyska będą operować zawsze w ten właśnie sposób. Dzięki wiedzy i umiejętnościom uniwersyteckich specjalistów porody w Olsztynie będą więc jeszcze bezpieczniejsze a kobiety zyskują szanse na urodzenie kolejnych dzieci.

Lech Kryszałowicz

w kategorii