Komunikat o błędzie

  • Warning: require_once() [function.require-once]: Unable to allocate memory for pool. in _drupal_bootstrap_configuration() (line 2637 of /www/htdocs/uwm/projekt/includes/bootstrap.inc).
  • Warning: require_once() [function.require-once]: Unable to allocate memory for pool. in _drupal_bootstrap_page_cache() (line 2649 of /www/htdocs/uwm/projekt/includes/bootstrap.inc).
  • Warning: require_once() [function.require-once]: Unable to allocate memory for pool. in _drupal_bootstrap_database() (line 2739 of /www/htdocs/uwm/projekt/includes/bootstrap.inc).
  • Warning: require_once() [function.require-once]: Unable to allocate memory for pool. in Database::openConnection() (line 1744 of /www/htdocs/uwm/projekt/includes/database/database.inc).

Szykujmy się na suszę

prof. Glińska-Lewczuk
Susza w przyrodzie to zjawisko normalne. Nienormalne jest to, że do jej powstania przyczynia się w coraz większym stopniu człowiek. O wiosennej suszy rozmawiamy z prof. Katarzyną Glińską-Lewczuk, kierowniczką Katedry Gospodarki Wodnej Klimatologii i Kształtowania Środowiska na Wydziale Kształtowania Środowiska i Rolnictwa.

- Czy to, co dzieje się na naszych oczach z pogodą  jest normalne?

- Zasadniczo - tak, normalne. Susza, tak samo jak np. powódź, należy do ekstremalnych zjawisk przyrodniczych. Pamiętać należy, że susza to zjawisko, które rozwija się stopniowo: od suszy atmosferycznej, przez deficyt wody glebowej zwany suszą rolniczą, po tzw. niżówkę wód gruntowych i powierzchniowych. Dwie ostatnie fazy to właśnie susza hydrologiczna - ta, która dla nas i dla całej przyrody niesie najdotkliwsze konsekwencje. Susze istniały zawsze, z tą różnicą, że poprzednio zależały od czynników przyrodniczych, naturalnych, a ostatnio coraz bardziej są związane z działalnością człowieka. W ostatnich latach przybywa okresów deficytowych w wodę, poza tym pojawiają się one w terminach nietypowych, jak np. wiosną. I w tym znaczeniu jest to zjawisko nienormalne. I co więcej – wg scenariuszy Międzyrządowego Panelu Zmian Klimatu (Intergovernmental Panel on Climate Change, IPCC) to zjawisko będzie się nasilać, podobnie jak powodzie. Ale rzeczywiście - wiosną takiej suszy, jak w tym roku, jeszcze nie notowaliśmy.

- Suma opadów rocznych w naszym regionie podobno pozostaje niezmienna. Dlaczego zatem mamy suszę i to wiosną, kiedy wszystkie rośliny najbardziej potrzebują wody?

- Tak, potwierdzam: suma opadów rocznych w naszym regionie w okresie wieloletnim pozostaje niezmienna (średnio 613 mm/rok), choć zdarzają się lata bardzo wilgotne (np. 940 mm w 2017 r.) jak i ekstremalnie suche (280 mm w 1969 r. lub 454 mm w 2014 r.). Skutki serii 3 lat deficytowych w wodę 2013 - 2015, w zasadzie odczuwamy do dziś. Od tamtej pory poziom wód gruntowych, który w kolejnych latach powinien się odnawiać, niestety obniża się. Winny jest rozkład opadów, ale nie tylko. Mamy mało opadów śniegu zimą. Śnieg to naturalny rezerwuar wody, który topniejąc zasila wody gruntowe. Ostatniej zimy śniegu nie mieliśmy prawie wcale. Coraz częściej nawiedzają nas deszcze nawalne, które nie zdążą wsiąknąć w ziemię tylko spływają do rowów, kanalizacji burzowej i do rzek, nie zasilając wód gruntowych. Na dodatek spłukują powierzchniową, urodzajną warstwę gleby.

- Wody gruntowe, dlaczego one są tak ważne?

- Bo to one zasilają nasze rzeki, jeziora i mokradła. Jeśli ich lustro obniża się (a możemy o tym się przekonać np. zaglądając do studni), to w konsekwencji spada poziom wody naszych rzek i jezior. Innymi słowy, pojawiają się wówczas symptomy najgorszego rodzaju suszy określanej mianem suszy hydrologicznej. Aktualnie w Polsce występuje bardzo niski stan wód w rzekach, w większości jest na poziomie tzw. niżówki głębokiej. Nawet lustro wody w Łynie na wodowskazie IMGW przy ul. Tuwima układa się obecnie w strefie wód niskich, a ilość wody, którą rzeka prowadzi jest ok. połowę mniejsza od średniej dla okresu wiosennego (3,86 m3/s). Tak niskich zasobów wody wiosną w naszej rzece w Olsztynie nie obserwowaliśmy od 1970 r.

- Jakie to ma znaczenie?

- Takie, że możemy się liczyć np. z zakazem czerpania z niej wody do celów bezzwrotnych, np. nawodnień. Nie możemy odbierać przyrodzie wody poniżej granicy tzw. zasobów nienaruszalnych. Grozi to utratą ciągłości biologicznej rzek, a z tym się wiąże degradacja ich zasobów.  

- Czyli mamy susze, bo chociaż deszczu jest tyle, ile kiedyś, to nie w tym czasie, kiedy chcemy i na dodatek jest on gwałtowny.

- Tak, ale paradoksalnie, nawet jeśli sumy opadów w ciągu kolejnych lat są podobne, to susza może się rozwijać! Właśnie to obserwujemy. Dlaczego? Odpowiedzialny jest za to wzrost temperatury powietrza. W ciągu 60 lat, czyli odkąd prowadzimy monitoring, średnia roczna temperatura w naszym regionie wzrosła o 2 st. C! To ma ogromny wpływ na wzrost parowania terenowego. Nie dość, że nie mamy równomiernego zasilania wód gruntowych opadami, to mamy jeszcze zwiększone parowanie. A im wyższa temperatura, tym parowanie większe, zarówno wody zawartej w glebie, jak i we wszelkich zbiornikach. Ratują nas obecnie (czyli wiosną) jeszcze niskie temperatury wody i powietrza, ale jeśli sytuacja z opadami się nie poprawi, to latem będzie źle.

Susza jednak nie tylko hamuje lub wręcz uniemożliwia wegetację roślin. Jest także odpowiedzialna za erozję wietrzną i degradację gleby. Z przesuszonej ziemi wiatr wydmuchuje najbardziej drobne składniki, przez co staje się jeszcze bardziej sucha i jałowa. A jakie są tego skutki - wiadomo.

- Mamy więc splot niekorzystnych zjawisk: suszę hamującą wegetację roślin i do tego jeszcze erozję gleby spowodowaną ulewami i wiatrami. Czy można się przed tym bronić? I jak się bronić?

- Można, przy czym w naszych warunkach nie musimy jeszcze uciekać się do tak wyrafinowanych sposobów, które stosują kraje pustynne, odzyskujące np. wodę z rosy. W wymiarze domowym po pierwsze powinniśmy oszczędzać wodę. Powinniśmy również gromadzić deszczówkę, bo może przyjść taki moment, w którym nie będzie wolno nawadniać ogródków wodą np. z sieci wodociągowej. Paradoksalne jest, że w naszym regionie zasobnym w jeziora, wody gruntowe są podatne na deficyt. Łatwo jednak możemy jej zasoby powiększyć poprzez małą retencję. Jest to gromadzenie wody w małych zbiornikach, oczkach na polach i w lasach. Program zwiększania małej retencji w lasach pod okiem pracowników naszego Uniwersytetu od pewnego czasu prowadzą regionalne dyrekcje Lasów Państwowych. Bardzo dobre rezultaty ma m.in. Nadleśnictwo Maskulińskie, które zrealizowało program małej retencji opracowany przez zespół prof. Hołdyńskiego z Wydziału Biologii i Biotechnologii. Mała retencja powinna także dotyczyć obszarów rolniczych. Tu również mamy do zaproponowana skuteczne rozwiązania polegające na zatrzymywaniu wody w gruncie. Pracownicy naszej katedry mogą poszczycić się rozwiązaniami, które ograniczają podziemny odpływ wód i i czynią go dostępnym dla roślin później, tj. w czasie deficytu wody.  

Osobne zagadnienie to obszary chronione. Do czego prowadzi susza hydrologiczna, pokazał ostatnio pożar Biebrzańskiego Parku Narodowego. Palić się mogą, jak widać, nawet bagna i to w dolinie rzecznej.

- Czy są jakieś rozwiązania dla miast?

- Owszem. Na przykład błękitno-zielona infrastruktura. To takie rozwiązania urbanistyczne, oparte na przyrodzie, dzięki którym możemy zatrzymać wodę deszczową w miejscu opadu, regulować temperaturę powietrza oraz magazynować i oczyszczać wody deszczowe. To także działania, które generalnie prowadzą do zmniejszenia powierzchni zabetonowanych na rzecz przepuszczalnych. Wiemy, że poziom wód gruntowych pod miastami jest drastycznie niski, właśnie na skutek ich zabetonowania i braku dopływu wód deszczowych, które kanalizacja burzowa natychmiast odprowadza do rzek. Jest to odpływ bezproduktywny, z którego nie może skorzystać zieleń w miastach. Poza tym warto zauważyć, że wraz z deszczem zmywane są do studzienek wszelkie zanieczyszczenia, które bezpośrednio trafiają rzek, co z kolei zagraża jakości ich wód. Istnieje wiele rozwiązań, które testuje w naszej katedrze w ramach swojej pracy doktorskiej mgr inż. arch. kraj. Ewelina Pochodyła. Zajmuje się ona badaniem efektywności np. zielonych dachów, ogrodów deszczowych, stawów retencyjnych, niecek bioretencyjnych wykorzystując różne podłoża, a przede wszystkim odpowiednie gatunki roślin. Pamiętać należy, że więcej roślinności i wody w mieście to lepszy mikroklimat i naturalny biofiltr. Dlatego m.in. podczas renowacji kortowskiego parku betonowe chodniki zastąpiły żwirowe alejki przepuszczalne dla wody.

Rozmawiał Lech Kryszałowicz

w kategorii