Stypendyści Fullbrighta na UWM

Zmień rozmiar tekstu

Do Kortowa przyjechali ze Stanów Zjednoczonych. Przez 9 miesięcy będą asystentami nauczycieli akademickich UWM. Sterling Summerville i Sydney Calander są stypendystami Fulbrighta.

Fundacja im. J. M. Fulbrighta to program amerykański założony w USA w 1946 roku. Dzięki niemu wybitni naukowcy mogą wyjeżdżać na staże na amerykańskie uczelnie, a amerykańscy naukowcy - na staże zagraniczne. Od października Uniwersytet Warmińsko-Mazurski gości Sterlinga Sumerville z Indianapolis oraz Sydney Calander z San Francisco.

Sterling asystuje w prowadzeniu wykładów w Instytucie Nauk Politycznych (WNS) oraz w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych (WH), Sydney w Katedrze Psychologii Rozwoju i Edukacji (WNS) oraz w Instytucie Sztuk Pięknych (WS). Obydwoje mają uczyć języka angielskiego w Studium Języków Obcych UWM.

– O Polsce wiedziałem bardzo niewiele – przyznaje Sterling. – Jednym z czynników, który zadecydował o wyborze kraju było to, że nie ma tu wymagań językowych i nie muszę znać języka polskiego. Drugi – mam troje przyjaciół z Polski – dodaje.

Sydney do Polski przyjechała szukać swoich korzeni.

– Mój pradziadek pochodził z Polski, dlatego chcę dowiedzieć się więcej o tym kraju. Poza tym interesuję się sztuką ulicy – graffiti, która jest w Polsce bardzo interesująca i znana w Stanach – wyjaśnia Sydney.

Sydney i Sterling przez 9 miesięcy będą szerzyć wiedzę o kulturze amerykańskiej, a także uczyć języka angielskiego (AM). Oboje przyznają, że Polska bardzo różni się od USA.

– W Stanach Zjednoczonych jest większa różnorodność – różne rasy, nacje, religie, ale ludzie są mniej aktywni. Przeciętny Amerykanin po pracy zasiada przed telewizorem i tak mija mu 6 godzin – mówi Sterling.

– W Ameryce łatwiej jest z kimś porozmawiać. Ludzie na ulicy witają się, uśmiechają się do siebie chociaż nie są bliskimi znajomymi, są bardziej uprzejmi. Tutaj z kolei relacje między ludźmi są głębsze – dodaje Sydney.

Co najbardziej podoba się w Polsce stypendystom? Smaki polskiej kuchni.

– Kocham polskie pierogi, gołąbki i naleśniki do tego stopnia, że zaczęłam je już nawet sama gotować – opowiada z zachwytem Sydney pokazując w telefonie zdjęcie pierogów, które pierwszy raz zrobiła.

– Zwiedziliśmy już większą część Olsztyna (Stare Miasto, kampus uniwersytecki). Bardzo mi się tu podoba – przekonuje Sterling – i mam nadzieję zobaczyć nie tylko pozostałą część miasta, ale i jego okolice.

A co chcieliby osiągnąć podczas pobytu w Polsce i jakie mają dalsze plany?

– Chciałbym nauczyć się polskiego, poznać historię i kulturę tego kraju oraz przekazać polskim studentom jak najwięcej o naszym języku i amerykańskiej kulturze. Po powrocie do USA miałem zamiar kontynuować naukę, coraz bardziej skłaniam się jednak ku dalszym stypendialnym podróżom – mówi Sterling.

– Po powrocie do kraju pójdę do pracy – stwierdza Sydney. W Stanach za naukę płaci się duże pieniądze. Podejmując studia młodzi ludzie idą do pracy, żeby mieć za co opłacić szkołę. Mniejszy jest procent ludzi wykształconych, ale też nauka wygląda inaczej. Uczy kreatywnego myślenia i wyrażania własnego zdania – dodaje.

Po miesięcznym pobycie w Polsce Sydney i Sterling mogli się pochwalić pierwszymi postępami w nauce języka polskiego – „dzień dobry, dziękuję, przepraszam, nie mówię po polsku, jako tako i… pierogi”.

Sylwia Zadworna

Program finansowany jest w 50% przez rząd amerykański, pozostałe 50% musi pozyskać dany kraj. Dzięki stypendiom Polsko-Amerykańskiej Komisji Fulbrighta na polskich uczelniach mogą gościć profesorowie amerykańscy reprezentujący różne dziedziny naukowe, np. literaturę amerykańską, prawo czy chemię. W Polsce programy skierowane są m.in. do naukowców i absolwentów studiów magisterskich, którzy chcą wyjechać na studia doktoranckie. Więcej o historii programu w relacjach Polska-USA: http://www.fulbright.edu.pl/onas/kim-jestesmy/historia

w kategorii