Sturzo - ojciec polityk

Majowe wybory do Europarlamentu zapoczątkują dwuletni maraton wyborczy w Polsce. Wiele osób już się od tego odcina uważając, że zaczyna się brudna gra o stołki. Tymczasem polityka i moralność powinny stanowić jedność. Tak dowodził sycylijski ksiądz Luigi Sturza – kandydat na świętego.

– W Wydawnictwie UWM wyszła Pani książka „Umoralnić życie publiczne. Luigiego Sturza doktryna społeczno-polityczna". Czy mogłaby Pani przybliżyć postać księdza Sturza?

– Luigi Sturzo jest w Polsce człowiekiem mało znanym. Mam nadzieję, że dzięki moim publikacjom wiedza na jego temat znacznie się poszerzy, gdyż nie jest to ani pierwsza, ani jedyna moja publikacja na jego temat. Przede wszystkim Sturzo był księdzem, ale również...politykiem, którego najbardziej intensywna działalność przypada na pierwszą połowę XX wieku. Był to kapłan wszechstronnie wykształcony. Studiował teologię, filozofię, prawo kanoniczne, pisał rozprawy socjologiczne, był również wziętym publicystą, komentatorem bieżącego życia społeczno-politycznego, a nawet burmistrzem swojego rodzinnego miasta Caltagirone na Sycylii. Dziś wydaje nam się to dziwne, aby katolicki ksiądz mógł spełniać takie funkcje, zwłaszcza, że Sturzo założył Włoską Partię Ludową (Partito Popolare Italiano), zostając jej sekretarzem. Partia ta dała początek chrześcijańskiej demokracji. Sturzo, który zdecydowanie walczył przeciw faszyzmowi musiał opuścić Włochy. Osiadł najpierw w Londynie, gdzie nadal prowadził ożywioną kampanię antyfaszystowską. W czasie II wojny światowej musiał jednak uciekać do Stanów Zjednoczonych, w których nadal propagował myśl demokratyczną. Powrócił do Włoch po 22 latach i do śmierci prowadził swą niestrudzoną walkę o jedność polityki i etyki, o „umoralnienie życia publicznego".

– Jak Pani ocenia możliwość przyswojenia osiągnięć Sturza na gruncie polskiej chrześcijańskiej myśli politycznej?

– W Polsce, te partie, które deklarują przywiązanie do chrześcijańskiej doktryny społecznej Kościoła, mogłyby zapewne wiele nauczyć się od don Sturza. Ów sycylijski kapłan podkreślał przede wszystkim konieczność scalenia w jedno polityki i moralności. Uczył, że nie wolno polityki postrzegać jako zajęcia brudnego, niegodnego zainteresowania. To on wymógł na papieżu zniesienie zakazu „non expedit", który włoskim katolikom zabraniał zajmować się polityką. Sturzo twierdził, że polityka nie może być synonimem oszustwa, zakłamania, cwaniactwa, prywaty, że pracować dla jakiejś osady, regionu, państwa, czy nawet partii to akt miłości bliźniego. Uważał, że polityka powinna być „schrystianizowana", a nikt lepiej tego nie zrobi niż katolicy. Sturzo był zresztą przekonany, że autentyczna demokracja jest możliwa tylko w krajach kultury chrześcijańskiej. Czy w Polsce są partie, nawet te o proweniencji chrześcijańskiej, które tak rozumieją politykę? Zapewne można znaleźć pojedynczych polityków, którzy uprawiają politykę w duchu księdza Sturza, ale jest to wciąż nieliczna grupa.

– A zatem połączenie żywej wiary z polityką jest możliwe?

– Oczywiście! Sturzo jest tego przykładem. Gdy umierał w 1959 roku w Rzymie – poszła fama, że umiera święty. I faktycznie Sturzo jest Sługą Bożym w trakcie procesu beatyfikacyjnego. A pomyślmy o innych znakomitych politykach, których nazywam „świeckimi apostołami", jak Giuseppe Toniolo, który został beatyfikowany kilka lat temu przez Jana Pawła II lub ojcowie założyciele Unii Europejskiej: Alcide de Gasperi czy Robert Schumann, których procesy beatyfikacyjne są w toku lub włoski premier Aldo Moro – kandydat na ołtarze. Nawiasem mówiąc, gdy studiowałam w Rzymie to przez jakiś czas byłam nianią wnuków Alda Moro. Są zatem politycy, którzy łączą żywą wiarę z polityką i którzy za św. Janem Pawłem II twierdzą, że demokracja bez wartości jest jawnym lub zakamuflowanym totalitaryzmem. Osobiście znam kilku polityków, którzy mogą być przykładem do naśladowania, którzy są uczciwi, prawi, którzy dobro wspólne przedkładają nad dobro własne.

– W swej książce pisze Pani, żeby Sturza zaliczyć do grona założycieli wspólnoty europejskiej. Dlaczego?

– Otóż od dłuższego już czasu próbuję udowodnić, że Alcide de Gasperi, Robert Schumann czy Konrad Adenauer, którzy znali Sturza osobiście i czytali jego dzieła, zawdzięczają wiele jego spuściźnie intelektualnej. Jego publikacje o konieczności budowania porządku międzynarodowego na bazie wspólnoty międzynarodowej są wcześniejsze od wystąpień tych trzech niewątpliwie wielkich mężów stanu. Sturzo uważał, że dla dobra wszystkich państw Starego Kontynentu powinna powstać wspólnota europejska, która zjednoczy wszystkie kraje w „Europę Ojczyzn" ożywioną wartościami chrześcijańskimi realizowanymi w życiu publicznym. Sturzo pisał już o tym w latach 20. i 30. XX wieku! Czy taka jest obecna Unia Europejska? W mojej opinii nie, ale przecież można to naprawić. Możemy zmienić „moralną fizjonomię Europy", jak pisał Benedykt XVI. Przecież teraz jest najlepszy czas na zmiany! A o tych zmianach jest między innymi moja książka, do lektury wszystkich zachęcam!

Sylwia Zadworna

Zdzisława Kobylińska, doktor habilitowana nauk humanistycznych, filozof społeczny, etyk, tłumaczka, publicystka. Pracuje w Katedrze Aksjologicznych Podstaw Edukacji Wydziału Nauk Społecznych. UWM. Poseł na Sejm III kadencji.

Don Luigi Sturzo (ur. 26 listopada 1871 w Caltagirone, zm.
8 sierpnia 1959 w Rzymie) – włoski ksiądz katolicki, polityk, senator dożywotni, inicjator włoskiej chadecji.

 

w kategorii