Student dziennikarstwa UWM nagrodzony w ogólnoeuropejskim konkursie fotografii

Maciej Piórek
Zdjęcie „Szewc” Macieja Piórka otrzymało trzecią nagrodę w ogólnoeuropejskim konkursie fotografii studenckiej Discover Europe.

Maciej Piórek jest przewodniczącym Studenckiej Agencji Fotograficznej „Jamnik” i właśnie ukończył pierwszy rok dziennikarstwa i komunikacji społecznej. W rozmowie z „Wiadomościami Uniwersyteckimi” opowiedział o wrażeniach po otrzymaniu nagrody oraz o swojej pasji do fotografowania.

 

Jak zareagowałeś na otrzymanie tej nagrody?

Byłem bardzo zaskoczony, bo zdjęcie „Szewc” startowało już w kilku innych konkursach, ale jeszcze nigdy nie zostało wyróżnione. Nie sądziłem, że ktoś kiedykolwiek się nim zainteresuje. Dowiedziałem się o tym z tygodniowym opóźnieniem, bo byłem na wakacjach i nie zaglądałem do skrzynki mailowej. Bardzo się cieszę, bo konkurencja była na bardzo wysokim poziomie.

Możesz powiedzieć coś więcej o tym zdjęciu? Gdzie i kiedy zostało zrobione, jaki jest jego kontekst?

Zdecydowałem się zgłosić swoje zdjęcie w kategorii „Discover People”, bo myślę, że to właśnie ludzi umiem fotografować najlepiej. Zdjęcie zostało zrobione w Olsztynie. Człowiek, który się na nim znajduje, to przemiły pan, który zimą ubiegłego roku naprawiał mi buty. Wydał mi się na tyle ciekawy, że jak szedłem po odbiór butów, to wziąłem ze sobą cały sprzęt fotograficzny i zaproponowałem mu sesję. Powstało z niej około piętnastu zdjęć, a to wydawało mi się najlepsze. Panu szewcowi też bardzo się spodobało, dostał nawet ode mnie odbitkę, która wisi w jego zakładzie. Zdecydowałem, że trzeba podzielić się z nim ze światem.

Zastanawiałeś się nad tym, że przypominasz wymierający w dzisiejszych czasach zawód szewca?

Oczywiście, że o tym myślałem, ponieważ zdjęcie jest częścią dużego cyklu, który rozpocząłem rok temu. Traktuje on o ludziach, którzy są coraz mniej obecni w dzisiejszym świecie. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu zdjęcie szewca nie byłoby niczym niezwykłym, a dzisiaj – tak, jak powiedziałaś – ten zawód wymiera. Nie mogę zbyt dużo zdradzić na temat tego cyklu, bo nie wiem jeszcze, jaką dokładnie formę przybierze, ale można się spodziewać podobnej narracji jak tej obecnej na nagrodzonym zdjęciu.

Jak długo fotografujesz?

Zacząłem fotografować około sześciu lat temu, ale sporo czasu upłynęło, zanim zacząłem robić zdjęcia ludziom. Przyznam szczerze, że sesja szewca była jedną z pierwszych, jaką wykonałem w pełni świadomie. Najpierw robiłem zdjęcia obiektów, których nie musiałem pytać o zgodę, czyli budynków, natury itd. Każdy fotograf od tego zaczynał. Zdjęcia ludzi zacząłem robić dopiero rok czy dwa lata temu i pochłonęło mnie to na tyle, że kontynuuję to do dzisiaj. Jest to najbardziej wciągające zajęcie fotograficzne ze wszystkich, które do tej pory robiłem.

Jesteś przewodniczącym Studenckiej Agencji Fotograficznej „Jamnik”. Na czym polega twoja działalność w tej studenckiej agendzie kulturalnej?  

Rzeczywiście, przyjąłem tę funkcję, ale nie jest ona łatwa z tego względu, że coraz mniej ludzi fotografuje. Mamy dosłownie kilka osób, z którymi współpracujemy teraz w agencji. Coraz mniej młodych ludzi ciągnie do fotografii artystycznej, niekomercyjnej.

Co daje ci fotografia?

Sięgnięcie po aparat i patrzenie na świat przez matówkę pozwala zauważać piękno, którego nie da się dostrzec patrząc normalnie. Gdy zaczynałem fotografować, to miałem problem polegający na tym, że nie widziałem fotogeniczności osób, które mijałem na co dzień. Dopiero teraz, po upływie czasu, dostrzegam na przykład piękne oczy czy ładny układ twarzy. Pojawiło się to po nabyciu jakiegoś doświadczenia. Ponadto zaczyna się zwracać uwagę na szczegóły.

Podczas jazdy autobusem, tramwajem, rowerem czy idąc na piechotę, nie patrzy się na park, tylko na pojedynczego człowieka siedzącego na ławce w tym parku.

Myślę, że to mocno zmienia perspektywę. Mógłbym opowiadać godzinami o tym, co zyskałem, patrząc na świat przez pryzmat fotografii, ale chyba to, co powiedziałem, jest dla mnie najważniejsze.

A sprawczość? Chociażby w przypadku zdjęcia „Szewc”, za pomocą którego przypominasz znikającą profesję.

Również. Chociaż ja nie jestem typem człowieka, który ma tzw. parcie na szkło. Lubię sztuki wizualne, ale nie widzę siebie na scenie czy jako osoby, która tworzy coś i jest przez to uwielbiana. Idealnie odnajduję się, dokumentując coś, co ludzie mogą podziwiać jako samo w sobie, a nie przez pryzmat mojej osoby. To jest bardzo przyjemne, bo ludzie nie zawsze wiedzą, kto zrobił zdjęcie, przez co pozbawia się je subiektywnej oceny. Myślę, że ta anonimowość, która kryje się za takim zdjęciem, jest bardzo fajna.

 

Są fotografowie, którymi się inspirujesz?

Czerpanie rozmaitych inspiracji jest nieuniknione. Nawet jeśli nie chcemy oglądać albumów fotograficznych czy kont na Instagramie fotografów, to i tak trzeba czerpać skądś inspiracje do robienia zdjęć. Zawsze spodoba nam się jakiś rodzaj estetyki, niezależnie od tego, gdzie ją zobaczymy. Mamy 2022 rok i wydaje mi się, że wszystko na tym świecie zostało już zrobione. Niezależnie od tego, co tworzymy, jest już pewnego rodzaju przekształceniem tego, co powstało. Możemy już tylko kontynuować pewne trendy i raczej nie jesteśmy w stanie wymyślić niczego nowego. A jeśli chodzi o konkretne nazwiska, to myślę, że moimi największymi inspiracjami są Elliot Erwitt oraz Steve McCurry, a poza tym Tyler Shield, twórca trochę innej fotografii niż ta, którą mogliśmy zobaczyć w konkursie Discover Europe.

Gdzie można pooglądać twoje zdjęcia?

Zapraszam na mój profil na Instagramie @piórek.maciej, a także konto @maciejpiorek_fotografia, gdzie prezentuję fotografię studyjną lub plenerową. Mam również nadzieję, że w przyszłości moje zdjęcia zostaną zaprezentowane na jakiejś wystawie.

Rozmawiała Marta Wiśniewska

 

 

Tematem wakacyjnego wydania "Wiadomości Uniwersyteckich" jest potencjał turystyczny Warmii i Mazur. Porozmawialiśmy o nim z naukowcami z naszego Uniwersytetu, którzy stawiają diagnozy i proponują konkretne rozwiązania z myślą o rozwoju regionu. W najnowszych "Wiadomościach..." piszemy także o grantach dla badaczy z UWM, o konsekwencjach, jakie miało zniszczenie ukraińskiego Narodowego Banku Genów Roślin, oraz o przyszłości żywności. Czy będzie ona pochodziła z drukarki 3D?

Poza tym przypominamy także o wydarzeniach, którymi żyła społeczność naszego Uniwersytetu w ostatnich tygodniach: od dnia otwartego UWM, przez Święto Uniwersytetu, aż do Kortowiady.

Sporo miejsca poświęcamy, oczywiście, sukcesom naszych studentów i pracowników.

Zapraszamy do lektury e-wydania!