Studenckie serca otwarte na kocią niedolę

w kociej kawiarni. Od lewej Marta Turło
„Weź na kolana psa, do serca przytul kota”. A najlepiej przygarnij do domu. Grupa studentów UWM działa w Fundacji Mruczący Terapeuta. Tworzą sieć tzw. tymczasowych schronisk dla kotów. Dzięki nim w tym roku aż 37 kotów znalazło stałe domy.

Mgr Marta Turło jest słuchaczką IV r. studiów doktoranckich w Katedrze Biochemii Żywności na Wydziale Nauki o Żywności UWM. Jej praca doktorska dotyczy występujących w owocach morza białek alergennych i opracowania metod wykrywających te alergeny. Marta dzieli czas pomiędzy pracę naukową a swoją pasję – wolontariat w Fundacji Mruczący Terapeuta. Od 4 lat jest jedną z 20 wolontariuszy prowadzących tymczasowe domy dla kotów.

„Mruczący Terapeuta” to organizacja non-profit, której członkowie po prostu kochają koty. Założona w 2016 r. jako kontynuacja istniejącego od 2005 r. Club 4 Cats. Głównym zadaniem wolontariuszy z fundacji jest zapewnienie bezdomnym kotom stałych, bezpiecznych domów i kochających opiekunów.

Jednak dopóki koty nie znajdą stałego kąta, mieszkają w tzw. domach tymczasowych, prowadzonych przez wolontariuszy. Takich domów fundacja prowadzi 11, mieszka w nich obecnie 16 kotów – w niektórych domach przytulisko znalazło kilka kotów. Jeden z tymczasowych domów prowadzi Marta.

- Niestety, domów tymczasowych jest za mało, nie mamy już miejsca dla nowych kotów. Niełatwo znaleźć nowe czasowe przytuliska a to dobre miejsce, gdzie kot może czekać na stałego opiekuna. Niektóre domy działają tylko w trybie awaryjnym – kot może tam przebywać tydzień lub dwa, w innych dopóki nie znajdzie stałego domu – wyjaśnia Marta.

Kim są wolontariusze?

- Duża ich część to studenci Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, np. z Wydziału Medycyny Weterynaryjnej. Zachęcam, aby jak najwięcej osób włączyło się w nasz wolontariat – dodaje Marta.

Jednym z zadań wolontariuszy jest aktywne szukanie swoim podopiecznym domów, m.in. poprzez zamieszczanie kocich zdjęć na facebookowych profilach.

- Ten sposób przynosi efekty. Mnie udało się znaleźć stałe domy dla 12 kotów, niekiedy szukanie trwało tylko 2 tygodnie – chwali się Marta.

Jeśli ktoś nie może przyjąć kota pod dach, a mimo to chce być wolontariuszem, może np. pomagać w transporcie kotów do weterynarza, pomóc w kupnie akcesoriów dla kotów, zostać kocim fotografem i publikować posty na Facebooku lub wesprzeć fundację finansowo. Starsi stażem wolontariusze służą nowicjuszom wszelką pomocą w organizowaniu opieki tymczasowej nad kotami.

Jak koty trafiają do fundacji? Przynoszą je ludzie. Często też dzwonią z informacją o błąkających się bezpańskich lub porzuconych zwierzętach. Fundacja działa trochę jak kocie pogotowie. Do wolontariuszy trafiają często koty chore, pokaleczone, zdziczałe. Wolontariusze leczą je, sterylizują i… socjalizują. A następnie szukają im stałych dobrych domów. W ręce nowych opiekunów trafiają zwierzęta już wyleczone, wysterylizowane, zaczipowane i zaszczepione, przyjazne i oswojone z ludźmi.

Jeśli ktoś waha się, czy przyjąć, chociażby tymczasowo, bezpańskiego kota pod swój dach, może odwiedzić Kocią Kawiarnię przy ul. Curie-Skłodowskiej, jedyne tego typu miejsce w Olsztynie. Tam mieszka 13 kotów, czekających na dom, opiekują się nimi wolontariusze.

- Otworzyliśmy kawiarnię, aby nasze koty zaczęły „wychodzić do ludzi” i aby ludzie mogli poznać kota, pobawić się z nim. Można wypić kawę, zjeść ciastko. Zdarza się, że ludziom tak się koty spodobały, że najpierw odwiedzali je w kawiarni, długo się namyślali a potem pojawiała się decyzja i zabierali kota do siebie. Już kilkoro kotów znalazło w ten sposób stałe domy – mówi Marta.

W ciągu 2 lat działania kawiarni, wymienił się cały skład mieszkających tam kotów. Wszystkie znalazły domy. W tym roku dzięki zaangażowaniu wolontariuszy 37 kotów trafiło do stałych opiekunów.

Strona fundacji: http://www.olsztynkochakoty.pl/

Fundacja ma też swoją stronę na Facebooku.

mah

w kategorii