Robotyzacja – przyszłość rynku pracy czy zagrożenie?

dr Katarzyna Jaworska
Część ekonomistów wskazuje, że w ciągu 50 lat na świecie liczba miejsc pracy zmniejszy się o 80%, ale w sektorze usług medycznych i opieki nad seniorami zatrudnienie wzrośnie o około 40%. A to za sprawą postępującej robotyzacji.

O robotyzacji runku pracy i konsekwencjach z tego wynikających opowiada dr Katarzyna Jaworska, adiunkt w Katedrze Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego Wydziału Prawa i Administracji UWM.

– Pani Doktor, czym jest robotyzacja rynku pracy?
– Nie ma jednej, powszechnej definicji. Pojęcie to rozumie się w różny sposób. Robotyzacja to wprowadzanie na rynek pracy maszyn lub systemów informatycznych, które charakteryzują się autonomią decyzyjną i umiejętnością zdobywania wiedzy z otoczenia. Robotyzacja to także wykorzystanie w procesie pracy urządzeń, które wpływają na automatyzację pracy i zwiększenie jej wydajności.

– Kiedy to się zaczęło i w jaki sposób przejawia?
– Proces ten rozpoczął się już podczas pierwszej rewolucji przemysłowej i trwa do dziś. Zmieniają się tylko mechanizmy służące do zwiększania wydajności pracy. Rozwój techniki prowadzi do coraz bardziej masowego udziału w rynku pracy maszyn z autonomią decyzyjną. Przejawy tego widzimy na każdym kroku, np. kasy samoobsługowe w sklepach.

– Czy roboty są w stanie zastąpić ludzi na rynku pracy?
– Wydaje się, że do tego zmierza robotyzacja. W mojej opinii całkowite zastąpienie ludzi nie jest jednak możliwe. Człowiek będzie niezbędny, szczególnie w pracach, które wymagają empatii i wykorzystywania tzw. umiejętności miękkich. Nie można zapominać, że człowiek jest najważniejszy, a roboty powinny albo pomóc mu w pracy, albo wyręczyć go w wykonywaniu obowiązków. Tymczasem robotyzacja dąży do zwiększenia wydajności i efektywności, a w dalszej kolejności do zwiększenia dochodów przedsiębiorców. Nie przekłada się to jednak na dobro wspólne i poprawę wskaźników zatrudnienia. Doskonale pokazuje to przykład Google, którego wartość jest szacowana na 267 mld dolarów przy zatrudnieniu 55 tys. pracowników. Natomiast w 1964 r. AT&T – jedno z największych przedsiębiorstw telekomunikacyjnych w USA, przy tej samej wartości zatrudniało aż 760 tys. ludzi.

– Czy czeka nas świat bez pracy?
– Z pewnością nie w pełnym zakresie. Robotyzacja to proces rozciągnięty w czasie. Daje możliwość ewolucji rynku pracy i czas na powstanie nowych zawodów, np. deweloper aplikacji, bloger, vloger, operator drona czy inżynier bezpieczeństwa informacji. W mojej opinii istnieje ryzyko, że praca będzie luksusem, a zwłaszcza praca na podstawie umowy o pracę, która gwarantuje przewidziane w Kodeksie pracy uprawnienia, np. prawo do wynagrodzenia za czas niezdolności do wykonywania pracy.

– Jakie zawody mogą wyginąć, a jakie powstać?
– Zazwyczaj o robotyzacji mówi się w kontekście prostych prac fizycznych. Trend ten jest jednak widoczny także w usługach profesjonalnych. Od ponad 2 lat jedna z największych firm prawniczych w Stanach Zjednoczonych wykorzystuje do analiz umów kredytowych oprogramowanie o nazwie COIN. Program ten w ciągu kilku minut wykonuje zadanie, które wcześniej zajmowało prawnikom łącznie ok. 360 tys. godzin pracy rocznie. Jeśli pełen wymiar czasu pracy to przeciętnie 40 godzin tygodniowo to ten program w kilka minut wykonuje roczną pracę 180 pracowników zatrudnionych w pełnym wymiarze. W USA od 2016 r. działa program DoNotPay, który za darmo odpowiada na pytania z zakresu prawa cywilnego i karnego oraz udziela porad prawnych. Te przykłady pokazują, że nawet najbardziej wykwalifikowanych pracowników można zastąpić. Oznacza, to że konieczna jest zmiana sposobu kształcenia na wszystkich kierunkach studiów, nie tylko na studiach prawniczych. Przyszli absolwenci powinni przede wszystkim umieć rozwiązywać problemy w swojej dyscyplinie, bo proste czynności wykonają za nich roboty.

– Sophia – humanoidalny robot, obdarzony sztuczną inteligencją w październiku 2017 r. została obywatelem Arabii Saudyjskiej. Co to oznacza dla ludzkości? Czy możemy już mówić o podmiotowości robotów?
– Trudno w tym momencie przewidzieć skutki dla ludzkości. Chociaż warto zwrócić uwagę na to, że przed zagrożeniami płynącymi z rozwoju sztucznej inteligencji ostrzegał wielokrotnie prof. Stephen Hawking. W 2016 r. powiedział, że „Superinteligentna AI będzie świetnie radzić sobie z osiąganiem celów, ale jeśli te cele nie będą spójne z naszymi to będziemy mieć problem. A dodatkowo prawdziwym ryzykiem związanym z rozwojem sztucznej inteligencji nie jest to, że będzie złośliwa, ale kompetencje, w które będzie wyposażona". Ponadto podkreślał, że „Sztuczna inteligencja może wyprzedzić ludzi tak, jak nasza ludzka inteligencja przewyższa tę ślimaka". Przykład Sophi pokazuje, że rozwój techniki znacznie wyprzedza rozwiązania prawne. Nie mamy w tym zakresie żadnych regulacji. Różne organizacje międzynarodowe dyskutują nad prawnymi regulacjami dotyczącymi robotów. Na rezultaty tej pracy przyjdzie poczekać nam jednak jeszcze wiele lat.

– Roboty także mogą się mylić. Kto odpowiada za ich błędy – twórca czy robot?
– W obecnych warunkach prawnych z pewnością nie będzie to robot. Ale nie można też jednoznacznie stwierdzić, że będzie to twórca. Jest to uzależnione od bardzo wielu czynników.

– Czy nadmierna robotyzacja może nam zaszkodzić?
– To bardzo trudne pytanie. Rynek pracy ciągle się zmienia. W XIX w. większość ludzi pracowała w rolnictwie, w XX w. – w przemyśle, a w XXI w. – w usługach. Część ekonomistów twierdzi, że w ciągu 50 lat liczba miejsc pracy lat na świecie zmniejszy się o 80%, a jednocześnie w sektorze usług medycznych i opieki nad seniorami zatrudnienie wzrośnie o ok. 40%.

Sylwia Zadworna

w kategorii