Retrospektywa w szarości

Zmień rozmiar tekstu

Wioletta Jaskólska artysta wykładowca z Instytutu Sztuk Pięknych UWM zaprezentowała swe prace w zabytkowych wnętrzach dawnego ewangelickiego kościoła w Bisztynku. Wernisaż odbył się 4 czerwca.

Wystawę malarstwa pod nazwą Retrospektywa/Weduta można oglądać w Bisztynku do 4 lipca.

Wioletta Jaskólska od ubiegłego roku kieruje Ośrodkiem Kultury i Aktywności Lokalnej w Bisztynku, wykłada  w Instytucie Sztuk Pięknych Wydziału Sztuki UWM. Na wystawie w Galerii Miejskiej w Bisztynku, mieszczącej się w dawnym kościele ewangelickim zaprezentowała swoje obrazy wykonane w okresie 20 lat pracy artystycznej. 

Przez znawców malarstwa określana jest mianem mistrzyni szarości. Maluje głównie architekturę miejską w szaro-czarno-białej tonacji. Słowo weduta występujące w tytule wystawy określa pejzaż miejski pokazujący całą panoramę miasta lub jego fragment. 

Artystka, wzruszona, opowiadała o swej karierze artystycznej i zawodowej. Pracę asystentki rozpoczęła w 1996 r. w Wyższej Szkole Pedagogicznej. Tytuł doktora w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie uzyskała w 2003 roku. W roku 2010 również w ASP w stolicy habilitowała się. 

Wioletta Jaskólska ma w dorobku artystycznym 46 wystaw indywidualnych i 80 zbiorowych, zarówno w kraju jak i zagranicą. Uzyskała m.in. nagrody: 2001 r. - stypendium Fonds d’Aide Aux Lettres Polonaises Independantes w Paryżu; 2002 r. – stypendium Fondazione Giovanni Paolo II; 2014 r. - Medal Zasłużony dla Kultury Polskiej; 2015 r.- Stypednium Artystyczne Marszałka Województwa Warmińsko-Mazurskiego.

Prof. Marianna Wróblewska tak m.in. pisze o jej malarstwie: „Portretuje Paryż, Birmingham, Sienę, Lizbonę, Salzburg, a przede wszystkim Lidzbark. Fascynuje ją założenie, plan, porządek średniowiecznego miasta, jego zamkniecie, narastanie i w końcu otwarcie na pejzaż. Mówiąc za Herbertem artystka patrzy okiem historyka i jaskółki, jej panoramy, widoki z wieży i z lotu ptaka są wyrazem odwiecznej tęsknoty za  miastem idealnym znanym z utopijnych miast  Liber Chronicarum,  miniatur godzinek księcia de Berry, czy symetrii wyludnionych miast Piero della Francesco. W rzeczywistości malowanej en grisaille, w jej  świetlistej szarości gdzie biel nie jest bielą, a czerń czernią, dopatrujemy się  szlachetności ziemnych pigmentów. Jesteśmy prowadzeni logiką światła budowanego nie walorem a  subtelnym drgnieniem temperatury barwy.

Jest to malarstwo północy. (…) Malarka od lat fotografuje. Jeden nerw, jedną myśl wskazującą na dojrzałość koncepcji  wyczuwamy na równi w jej fotografii, rysunku i malarstwie”.

opr. mah

fot. Mariola Adela Karpowicz/Bisztynek.wm.pl 

w kategorii