Przygoda nazywa się WA-MA

uczestnicy rajdu WA-MA
Tradycji stało się zadość. Po raz 63. Akademicki Klub Turystyczny UWM zorganizował Ogólnopolski Rajd Studencki po Warmii i Mazurach WA-MA. Na turystyczne szlaki wyruszyło ok. 200 osób. Rajd trwał od 26 do 29 maja.

Ostatni tydzień maja od 63 lat należy do rajdu WA-MA. To jedna z najstarszych studenckich imprez, organizowana przez Akademicki Klub Turystyczny Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, rówieśniczka Kortowiady. W tym roku w ośrodku wypoczynkowym Obieżyświat w Skorupkach koło Rynu nad jeziorem Tałty, gdzie były start i meta, pojawiło się ok. 200 osób spragnionych turystycznych wrażeń. Akademicki Klub Turystyczny przygotował dla nich kilka różnych tras: żeglarską, rowerową, kajakową i pieszą - słynną trasę Twardzieli. A na zakończenie – ognisko i tradycyjną jajecznicę.

-  Najliczniejsza ekipa wybrała trasę żeglarską. Na starcie pojawiło się 17 żaglówek, i chyba można powiedzieć, że była też trasa najtrudniejsza. M.in. z uwagi na różne doświadczenie kapitanów - maszt składaliśmy aż dwa razy pod mostem w Mikołajkach! Także z powodu  bardzo zmiennej pogody. Ale każde trasy mierzyły się ze swoimi trudnościami, głównie właśnie pogodowymi. Nikt jednak nie zginął, a koordynatorzy tras bezpiecznie doprowadzili swoich na metę – opowiada ze śmiechem Pola Majcherczyk z AKT, współorganizatorka rajdu.

Na mecie odbyła się zwyczajowa ceremonia wręczenia klubowych odznaczeń, poprzedzona odśpiewaniem Ścieżki - hymnu Akademickiego Klubu Turystycznego. W tym roku "małe blachy" otrzymali Martyna Baran, Karolina Woronowicz, Krystian Jankowski i Szymon Mączkowski, a "duże blachy" (najwyższe odznaczenie, uprawniające do bycia w zarządzie i głosowania) otrzymali Filip Mazur i Kamil Seroka.

Poza częścią oficjalną, na mecie czekały zwyczajowe konkursy, m. in. przeciąganie liny pomiędzy trasami. Zwyciężyła ekipa z trasy żeglarskiej, choć Twardziele stoczyli zacięty bój.

- Ponieważ motywem przewodnim tegorocznej WA-MY byli wikingowie, mieliśmy też konkurs na najlepsze przebranie. Aby tradycji stało się zadość, wyróżnieni dużymi blachami oraz zwycięzcy konkursu na najlepsze przebranie, a także prezes klubu, bo czemu nie, zostali wrzuceni do jeziora – opowiada Pola.

- Oczywiście również ogniska nie zabrakło - śpiewy słyszałam jeszcze o 4 nad ranem. Część uczestników spała w domkach, część w namiotach, część oczywiście na łajbach. W niedzielę rano uczestnicy mogli uraczyć się śniadaniem - również tradycyjną jajecznicą na 200 osób. Nastroje, mimo niewyspania, były bardzo dobre - dodaje Pola.

Jak podkreślają organizatorzy, mimo pogody w kratkę, była to bardzo udana impreza. AKT nawiązał współpracę z innymi klubami turystycznymi z innych miast – GDAKKiem z Gdańska, Płazikami z Łodzi oraz Studenckim Klubem Podróżniczym "Czwórką" z Warszawy.

- Przyjechało do nas nawet kilku studentów z Krakowa, co pokazuje, że wieści o WA-MIE docierają nawet na drugi koniec kraju! – zaznacza Pola.

Jedną z idei WA-MY, poza propagowaniem turystyki i regionu Warmii i Mazur, jest też wymiana międzypokoleniowa. Jak co roku, wielu klubowych weteranów dotarło na metę, by wymienić się doświadczeniami ze studentami, którzy ten klub od nich przejęli.

- Oczywiście jednak WA-MA zawsze była i będzie imprezą studencką - dla wszystkich, którzy lubią wyjść z domu i wyruszyć w drogę. Jako organizatorka prywatnie powiem, że niesamowicie ucieszył mnie widok tylu nowych i starych twarzy i entuzjazm uczestników, niegasnący w deszczu. Za rok zapraszamy wszystkich, by dołączyli do nas na WA-IE i by wspólnie z nami odkrywali pasję do podróży i granice swoich sił – dodaje Pola Majcherczyk.

Tegorocznymi sponsorami i fundatorami nagród były kino Helios oraz Escape Room Profesor

pm, mah
fot. M. Kibler, D. Niedźwiedzki, P. Gnaciński