Przestępczość farmaceutyczna – globalny problem XXI w.

Zmień rozmiar tekstu

tabletki
Nawet 70% leków dostępnych w Internecie to produkty sfałszowane. 1/3 sfałszowanych leków nie zawiera substancji leczniczych. Jeśli są to leki przeciwnowotworowe czy antybiotyki to w konsekwencji mogą zabijać.

O fałszowaniu leków, suplementach diety i przestępczości farmaceutycznej dyskutowali podczas konferencji naukowej, m.in. prawnicy, farmaceuci oraz studenci.
Problem przestępczości farmaceutycznej związany jest przede wszystkim z fałszowaniem leków i ich kradzieżą. Leki powinny nas leczyć. Niestety, 1/3 sfałszowanych leków nie zawiera substancji czynnej. Jeżeli są to tabletki czy kapsułki typu lifestyle to nie ma specjalnie problemu. Natomiast, jeśli są to leki przeciwnowotworowe, przeciwmalaryczne czy antybiotyki – a tak się bardzo często zdarza – niestety mogą zabijać.

– Światowa organizacja do walki z malarią podała, że w ubiegłym roku 120 tys. dzieci w wieku szkolnym w Afryce zmarło z powodu tego, że otrzymały leki przeciwmalaryczne bez substancji czynnej. My nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak poważne jest to zjawisko i że na dobrą sprawę możemy je nawet nazwać ludobójstwem. Pacjent wierzy, że dostaje lek. Lekarz uważa, ze pacjent dostaje lek, a efektu nie ma. Rodzi się pytanie, czy pacjent wytrzyma tak długo bez leku – mówi prof. Zbigniew Fijałek z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Problem z fałszowaniem leków nie występuje jedynie w Afryce czy Azji. Coraz częściej spotykamy się z nim również w Polsce, chociaż tutaj dominującą rolę odgrywa Internet.

– Staramy się ostrzegać przed zakupem jakiegokolwiek produktu medycznego w Internecie. Według różnych szacunków – od 50 do 70% wszystkiego, co jest tam sprzedawane są to produkty sfałszowane – wyjaśnia prof. Z. Fijałek.

Zdarza się także, że sfałszowane leki trafiają do legalnej sieci dystrybucji. Coraz więcej mamy tego typu informacji z Europy.

– Przede wszystkim z Niemiec i Holandii. Dlaczego akurat tam? Bo w Niemczech leki są najdroższe. Fałszerzom najbardziej opłaca się przekierowywać te leki właśnie do Niemiec, bo tam mogą zarobić na tym najwięcej – podkreśla prof. Z. Fijałek.

Suplementy diety to nie leki

Ludzi od zwierząt odróżnia to, że ludzie lubią zażywać leki. Można powiedzieć, że mamy to w genach. Oprócz leków mamy jeszcze suplementy diety, które nie są lekami, ale my bardzo lubimy je kupować. Niestety bardzo duża liczba suplementów albo zawiera niedeklarowane substancje lecznicze, albo nie zawiera w ogóle tego, co jest na opakowaniu. Mówiąc prościej – jesteśmy oszukiwani przez tego, kto nam te produkty sprzedaje.

– Suplementy wyglądają jak leki. Kupujemy je w aptekach, więc sugerują nam, że leczą. Mało tego, sugerują, że są ziołowe, a przecież zioła nie szkodzą. Chciałbym przypomnieć, że od wielu tysiącleci głównym sposobem pozbywania się niechcianych osób były podanie im substancji roślinnych. Zatem taki suplement może nie pomóc, ale może też zaszkodzić – dodaje prof. Fijałek.

Do tego dochodzą wszechobecne reklamy, które przekonują nas, że bez suplementu diety nie przeżyjemy. Suplementy mają nam pomóc na to, co mamy, a nawet na to, o czym nie wiemy, że mamy, albo na to, co możemy mieć w przyszłości.

Nielegalny obrót produktami leczniczymi stanowi bardzo duży problem. Substancje te mogą szkodzić zdrowiu, a nawet prowadzić do śmierci. Rolą organów ścigania – policji, prokuratury, a także takich instytucji, jak sanepid jest monitorowanie nielegalnego obrotu substancji leczniczych w sieci informatycznej, bo to właśnie tam jest ich najwięcej.

– Ludzie w sposób anonimowy starają się kolportować te produkty myśląc, że nie poniosą odpowiedzialności i nie zdając sobie sprawy, jakie konsekwencje może to przynieść. Jednym z takich przykładów może być sprawa Macieja Ż. W 2014 r. Maciej Ż. sprzedał kilkunastu osobom substancję, która w skrócie nazywa się DNP. Wśród osób, które zakupiły DNP była młoda kobieta, która chciała spalić tkankę tłuszczową, ale w rezultacie zażycia tego preparatu zmarła – wyjaśnia dr Robert Szostak, adiunkt w Katedrze Prawa Karnego Materialnego.

Zgłaszaj przestępstwo

Nielegalną sprzedaż farmaceutyków regulują przepisy prawa farmaceutycznego, a także kodeks karny.

– Za narażenie człowieka na niebezpieczeństwo grozi kara pozbawienia wolności. To są dość wysokie kary, bo nawet do 8 lat pozbawienia wolności, gdy osoba umrze na skutek zażycia substancji – mówi dr R. Szostak.

Każdy obywatel ma obowiązek zgłosić organom ścigania nielegalną sprzedaż leków.

– Osobiście często zgłaszam sprzedaż takich środków, które zagrażają zdrowiu i życiu człowieka. Są takie strony internetowe, na których po wpisaniu nazwy nielegalnego produktu, narkotyku czy środka farmakologicznego tych produktów pokazują się setki. Kuszą, ale musimy mieć na uwadze, że tak naprawdę nie znamy efektów ubocznych tych produktów, chociażby długoterminowych – dodaje dr R. Szostak.

Konferencja „Nielegalny rynek produktów leczniczych i suplementów diety w Polsce odbyła się 13 października pod patronatem Głównego Inspektora Farmaceutycznego, Wojewody Warmińsko-Mazurskiego oraz Rektora UWM.

– Celem konferencji było przede wszystkim rozpoznanie sytuacji w obszarze nielegalnych rynków produktów leczniczych i suplementów diety. Problem narasta. Pojawia się bardzo dużo substancji, które mogą szkodzić zdrowiu, a nawet prowadzić do śmierci człowieka – podsumowuje dr hab. Ireneusz Sołtyszewski z Katedry Kryminalistyki i Medycyny Sądowej WPiA UWM, organizator konferencji.

Sylwia Zadworna