Portugalsko-polska koalicja antykleszczowa

prof. Dymitryjuk i dr Kubiak
Wiosna to sezon na kleszcze. Kleszcz jaki jest - każdy wie. Niestety, nie każdy wie, jakie choroby przenosi i jak je rozpoznać, jeśli człowiek na nie zapadnie. Naukowcy UWM we współpracy z naukowcami z Portugalii rozpoznają i opisują patogeny, które je wywołują.

Borelioza i odkleszczowe zapalenie mózgu (KZM) to choroby, których można się spodziewać po ugryzieniu przez kleszcza. Wiedzą o tym zarówno lekarze, jak i pacjenci. Niestety, te małe pajęczaki są nosicielami jeszcze wielu innych groźnych chorób, o których nie wiedzą nawet lekarze, a jeśli nawet wiedzą - to nie zawsze umieją rozpoznawać.

Dr hab. Małgorzata Dmitryjuk, prof. UWM  ( na fot. 1. z l.) z Katedry Biochemii na Wydziale Biologii realizuje od pewnego czasu zadanie badawcze pt.: „Molekularna detekcja bakterii Candidatus Neoerlichia micurensis w kleszczach Ixodes ricinus i Dermacentor reticulatus z północno-wschodniej Polski”. Jest to część projektu obejmującego badania kleszczy z naszego regionu na obecność patogenów człowieka i zwierząt. Współpracuje z nią dr hab. Mirosław Michalski z Katedry Parazytologii i Chorób Inwazyjnych Wydziału Medycyny Weterynaryjnej, dr Katarzyna Kubiak (na fot.1. z pr.) z Katedry Biologii Medycznej Szkoły Zdrowia Publicznego UWM i mgr inż. Magdalena Szczotko (na zdj. poniżej z prof. Dmitryjuk) - doktorantka na Wydziale Biologii i Biotechnologii.

W identyfikacji mało rozpoznanej bakterii kortowski zespół współpracuje z naukowcami z Portugali, a dokładnie z Instytutem Higieny i Medycyny Tropikalne w Lizbonie. Dlaczego właśnie z nim?

- Bakterie Candidatus Neoerlichia micurensis to bakterie chorobotwórcze. Wywołują chorobę neoerlichiozę. Osoby przed zakażeniem zdrowe radzą sobie z nią dobrze. Mogą jednak być nosicielami bakterii i na przykład w czasie transfuzji krwi przekazywać ją innym. U osób o obniżonej odporności wywołuje ona już ciężkie objawy. Problem polega na tym, że są to obawy niespecyficzne, to znaczy różne u różnych ludzi i podobne do objawów innych chorób, np. gorączka, kaszel, ból stawów, uczulenia, powikłania zakrzepowe a nawet wylewy czy biegunki. O ile objawy boreliozy i KZM lekarze potrafią dobrze rozpoznawać, to objawów neoerlichiozy po ukąszeniu kleszczem zarażonym C. Neoerlichia micurensis – nie. Nie są one opisane dobrze w literaturze naukowej, gdyż patogen jest znany od niedawna i zaliczany do tzw. ‘’ new-emerging tick-borne pathogens” czyli rozprzestrzeniających się. Lekarze nie wiążą zatem różnych dziwnych dolegliwości, z którymi zgłaszają się do nich pacjenci z neorelichiozą i leczą ludzi, rzec można, po omacku. Na szczęście doksycyklina, stosowana również w przypadku boreliozy i anaplazmozy, chorób dających podobne objawy we wczesnej fazie, przynosi bardzo dobre efekty również w leczeniu neoerlichiozy – wyjaśnia dr Dmitryjuk.

Jeżeli jednak choroba nie zostanie rozpoznana jako odkleszczowa, jej leczenie trwa długo, bywa też nieskuteczne, a ludzie cierpią. Naukowcy z Instytutu Higieny i Medycyny Tropikalnej w Lizbonie mają w badaniach bakterii już duże doświadczenie i dysponują bardzo dobrze wyposażonym laboratorium.

Kontakt z Instytutem to zasługa mgr inż. Magdaleny Szczotko, która trafiła do niego w 2018 r. jeszcze jako studentka biotechnologii farmaceutycznej na WBiB z programu Erasmus. Pojechała wtedy do Lizbony poznawać nowoczesne metody analizy w tamtejszym laboratorium i pomagać jego pracownikom w badaniach.

- Zostałam tam bardzo dobrze przyjęta. Zespół profesor Any Domingos włączył mnie do swego programu badawczego. Przebywając w Instytucie nawiązałam wiele znajomości, które kontynuowałam po powrocie do Kortowa. Wybierałam się tam znowu w 2020 r. ale przeszkodziła mi pandemia. Ponownie okazja do wyjazdu pojawiła się w ubiegłym roku i z niej skorzystałam - opowiada mgr. Inż. Magdalena Szczotko.

Okienko wyjazdowe pojawiło się jesienią 2021 r. i trwało od września do początku grudnia. Skorzystały z niego 3 naukowczynie. 3 miesiące w Lizbonie przebywała dr hab. Dmitryjuk (z Programu Rozwojowego Uniwersytetu Warmińsko - Mazurskiego w Olsztynie - POWER). Pojechała z nią mgr inż. Magdalena Szczotko (z PROM, czyli programu międzynarodowej wymiany doktorantów i kadry akademickiej). Kiedy wracała, na lotnisku minęła się z przylatującą dr Katarzyną Kubiak (wyjazd szkoleniowy STT z programu Erasmus+).

- Pomagałam identyfikować te bakterie w kleszczach – wyjaśnia mgr inż. Magdalena Szczotko.

- Staż pozwolił mi na poznanie nowych metod molekularnych stosowanych w wykrywaniu i identyfikacji patogenów odkleszczowych oraz doskonalenie umiejętności genotypowania tych patogenów. Zapoznałam się także z nowymi rozwiązaniami w pracy laboratorium molekularnego- opowiada dr Kubiak.

- Wzbogaciłam swój warsztat badawczy o nowe metody izolacji kwasów RNA i DNA służące do molekularnej identyfikacji chorobotwórczych patogenów w kleszczach. To był bardzo dobry staż i na dodatek spotkałam w Lizbonie bardzo miłych ludzi i nawiązałam nowe przyjaźnie – podkreśla dr Dmitryjuk.

Wszystkie naukowczynie wróciły bardzo zadowolone z Lizbony. Nie dość, że zdobyły nową wiedzę i laboratoryjne umiejętności - to dzięki wymianie doświadczeń nawiązały międzynarodową współpracę. Są przekonane, że zaowocuje ona z pewnością wspólnymi projektami badawczymi i publikacjami.

Lech Kryszałowicz