Podwórka z natury i UWM

widok tego samego podwórka przed i po renowacji
Podwórka w Olsztynie z natury nie wzbudzają zachwytu mieszkańców i ich gości. Ale „Podwórka z natury” wprawiają wszystkich w osłupienie, zwłaszcza kiedy mieli możliwość oglądać je przed. Pod koniec listopada Olsztyn podsumował 5-lecie akcji: „Podwórka z natury”.

„Podwórka z natury” - prawdopodobnie nie byłoby tej akcji, gdyby nie studenci architektury krajobrazu na Wydziale Leśnictwa i Rolnictwa UWM. To oni wzięli na siebie główne zadanie.

- W 2016 roku olsztyński Urząd Miasta zwrócił się do mnie z propozycją współpracy w rewitalizacji miejskich podwórek. Prowadzę przedmiot projektowanie urbanistyczne i ruralistyczne dla studentów architektury krajobrazu. Propozycja współpracy z miastem doskonale współgrała z tym czego uczę, więc chętnie się zgodziłam – wspomina dr inż. Wiesława Gadomska z Katedry Architektury Krajobrazu.

Rewitalizację podwórek zaproponowała studentom 3 semestru, studiów magisterskich, czyli mającym już największą wiedzę. Propozycja bardzo im się spodobała. Studenci od razu dostrzegli, to że podwórka z natury mogą być dla nich dobrym starterem do samodzielnej pracy. Nie myśleli jednak, że rewitalizacja będzie zadaniem trudniejszym niż się spodziewają, ale po kolei.

„Podwórka z natury” to zadanie wpisane do budżetu Olsztyna. Radni zadecydowali, że rocznie odnawiane z niego będą 3 podwórka i przeznaczyli na każde średnio 20 tys. zł.

- Dofinansowanie otrzymują te podwórka, które zgłoszą mieszkańcy. W tym celu muszą zawiązać grupę inicjatywną, określić swoje oczekiwania oraz zadeklarować jaki udział i w jakiej postaci wnoszą. To nie jest takie proste – mówi Paulina Żukowska z Wydziału Strategii i Funduszy Europejskich olsztyńskiego ratusza, koordynatorka podwórek.

Jakie zadanie otrzymali studenci? Niby rutynowe: opracowanie koncepcji, a potem projektu wykonawczego podwórek.

- Najpierw dzielę każdy rocznik na 3 grupy. Każda losuje 1 podwórko, dla którego ma opracować koncepcję, a potem projekt. Studenci zaczynają od tego, że odwiedzają podwórka, oceniają ich stan i potencjał. Na tej podstawie przygotowują koncepcję. Te koncepcje są przemyślane, spójne czasami nieco szalone, ale realne. Przedstawiają je następnie mieszkańcom na spotkaniu – mówi dr Gadomska.

I wtedy się okazuje, czemu niby rutynowe. Właściciele pojazdów chcą mieć parkingi, rodzice z dziećmi - place zabaw, właściciele psów - wybiegi, młodzież - obiekty sportowe, a emeryci – ciszę i spokój. Pogodzić ich jest niezwykle trudno.

- Widzę jak studentom oczy rosną ze zdumienia, kiedy przysłuchują się tym, niekiedy bardzo burzliwym, zebraniom. Dlatego uzgadnianie projektu podwórek zajmuje 3-4 spotkania i jest rozciągnięte mocno w czasie – mówi dr Gadomska.

Zdaniem Pauliny Żukowskiej i dr Wiesławy Gadomskiej studenci w funkcji mediatorów też bardzo dobrze się sprawdzają. Kiedy już wszystko jest uzgodnione, miasto zleca realizację projektu.

Przeważnie większość przeznaczonych na podwórko pieniędzy i czasu pochłaniają prace przygotowawcze. Trzeba usunąć jakieś niepotrzebne stare mury, betonowe chodniki, gruz, zabezpieczyć odwodnienie itp. Na przeprowadzenie rewitalizacji jest rok. Wszyscy muszą się śpieszyć, żeby wydatki zamknąć w jednym roku budżetowym. Tylko w 2020 r. jednej grupie nie udało się. Bilans 5 lat wynosi więc 14 podwórek.

Dr Gadomska jest bardzo zadowolona z tej akcji i ma nadzieję, że będzie trwać w przyszłości.

- Bo pozwala studentom zetknąć się oko w oko z klientem i oprócz projektowania uczy negocjacji, marketingu, dochodzenia do kompromisów, czyli wprowadza w zawód – wylicza.

Także Paulina Żukowska bardzo pozytywnie ocenia współpracę z UWM i studentami.

- Z tego co wiem, to tylko w Olsztynie miasto w taki sposób współpracuje z uczelnią. Studenckie projekty cechuje świeże spojrzenie, nieszablonowość. Nie byłoby „Podwórek z natury”, gdyby nie oni – podkreśla.

Ale koordynatorka dostrzega w „Podwórkach z natury” jeszcze inne korzyści dla miasta. Wszystkie podwórka do tej pory zrewitalizowane kwitną. Nie ma ani jednego, które mieszkańcy by zaniedbali. Co więcej, ludzie organizują się dalej i starają się o pieniądze z innych źródeł - budżetu obywatelskiego, banków, Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a nawet w MPEC-u i dalej je upiększają, modernizują. Ich przykład działa na sąsiadów, którzy też zaczynają swoje podwórka porządkować. Ludzie się integrują, a Olsztyn pięknieje – podkreśla Paulina Żukowska.

Więcej na: https://www.facebook.com/podworkaznatury/

lek, fot. Paulina Żukowska