Piknik uniwersytecki: najbardziej naukowy Dzień Dziecka

bawiące się dzieci
Gdzie w Polsce był najbardziej naukowy Dzień Dziecka? W Olsztynie. Miasto zawdzięcza go piknikowi uniwersyteckiemu, który UWM zorganizował w Parku Centralnym z okazji swego 20-lecia.

W olsztyńskim Parku Centralnym 1 czerwca stanęły 24 drewniane stoiska oraz kilkanaście namiotów. Przedstawiciele wszystkich uniwersyteckich wydziałów oraz kilku jednostek ogólnouczelnianych - Biblioteki Uniwersyteckiej, Studium Wychowania Fizycznego i Sportu, Biura ds. Osób Niepełnosprawnych, Biura ds. Studenckich i Studium Języków Obcych prezentowali w nich różne ciekawostki naukowe lub poprowadzili gry, zabawy i konkursy.

Wydział Nauki o Żywności kusił wszystkich słodkimi deserami, ale aby je dostać trzeba było odpowiedzieć na pytania dotyczące żywności.

- Np. jak się nazywa najbardziej śmierdzący jadalny owoc (durian) lub do czego Aztekowie używali ziaren kakaowca (do płacenia) – opowiada dr inż. Katarzyna Staniewska.

Wydział Teologii m.in. uczył chętnych tańca belgijka.

Obsługa stoiska Wydziału Geodezji Gospodarki Przestrzennej i Budownictwa uczyła chętnych mierzenia odległości w terenie.

- Mamy także klocki - dodaje Sylwia Dylewska z dziekanatu.

Na stoisku Wydziału Bioinżynierii Zwierząt uwagę przyciągały żywe kurki. I tu także był quiz wiedzy o zwierzętach. A dla tych, którzy dobrze odpowiadali oprócz słodkiej nagrody możliwość założenia czapki absolwenta. Tej nagrody dostąpiła czwartoklasistka Natalka Borucka z Olsztyna.

Na stoisku Wydziału Nauk Ekonomicznych dr Waldemar Kozłowski wyzywał śmiałków do gry w szachy. Niejeden już próbował z nim się zmierzyć, ale bez powodzenia. 1 czerwca na pikniku, dziwnym trafem, im mniejsze dziecko, tym łatwiej go ogrywało.

Na Wydziale Humanistycznym furorę robiła pracownia heraldyczna wystawiona przez Instytut Historii i Stosunków Międzynarodowych. Dzieci rysowały w niej swoje herby.

- Dziewczynki – najczęściej róże, a chłopcy - miecze i piłkę nożną - informuje dr hab. Anna Pytarz-Kołodziejczyk.

Po sąsiedzku dr inż. Jarosław Strzelecki opowiadał o sztucznej inteligencji. Kto chciał, mógł pisać powieść, ale tylko po jednym zdaniu. Z kolei pracownicy Biura ds. osób Niepełnosprawnych – uczyli jak czytać powieści i bajki lub wiersze w języku migowym.

Trudno się było dopchać do stoiska Wydziału Kształtowania Środowiska i Rolnictwa, który reklamował kierunek chemia, mający niebawem ruszyć na tym wydziale. Dr inż. Kazimierz Warmiński i dr inż. Agnieszka Bęś niczym alchemicy zmieniali kolory wody lub wywoływali dymy.

Oblegany był stolik przy budce Wydziału Lekarskiego. A to dlatego, że można było się przebrać za lekarza i zbadać misia. Z obawami dzieci wchodziły do wydziałowego ambulansu ratowniczego. Każde pytało rodziców czy pan na noszach jest prawdziwy. A to był fantom wykorzystywany do symulacji medycznych.

Prawdziwi za to byli policjanci, strażnicy miejscy i pogranicznicy i mieli prawdziwą broń. A poprosił ich o wsparcie Wydział Prawa i Administracji.

Za to Wydział Nauk o Zdrowiu do pikniku podszedł bardzo poważnie. Dlaczego?

- Pokazujemy wszystkim zainteresowanym, w tym także mężczyznom, jak prawidłowo badać piersi, informujemy też, jak kobiety mają się przygotować do porodu i jakie techniki porodu teraz się stosuje. A panie w ciąży mogą posłuchać bicia serca swego dziecka, bo mamy do tego sprzęt – wyjaśniają studentki Anna Gmiterek i Izabela Wujkowska.

Wydział Matematyki i Informatyki wystawił klocki łamigłówki. To wyzwanie podejmowały nie tylko dzieci.

Wydział Sztuki wystawił mega stoisko. Było oblegane do samego końca pikniku. Można na im było m.in. lepić garnki, odbijać z gliny medale, dać sobie narysować portret, zrobić śmieszne zdjęcie.

Lidka Fisahn piątoklasistka z Olsztyna od koła garncarskiego wyszła zauroczona.

- Pierwszy raz to robiłam. Było bardzo fajnie, chyba się zapiszę do kółka plastycznego – mówi.

Wydział Biologii i Biotechnologii także zajął wiele miejsca. Zapraszał ludzi m.in. na śniadanie na trawie i opowieści o nauce i przyrodzie. Jego pracownicy pokazywali np., że w Łynie żyje skorpion wodny. Ale bez obaw, jest malutki i niegroźny. Pod okiem prof. Stanisława Czachorowskiego ludzie malowali dachówki i kamienie. A na stoisku można było spróbować m.in. pesto z pokrzywy i szyszek sosnowych, do którego dodaje się … nać rzodkiewki!

Wydział Nauk Technicznych prezentował się w 2 miejscach – w parku i w Tartaku Raphaelsonów. W parku dr Wojciech Reimer z tabletki glukozanu wapnia, piasku i paliwa wyczarowywał węża faraona, a dr inż. Michał Janulin wyjaśniał głównie panom, na czym polega i jak się robi nowoczesną diagnostę pojazdów. W tartaku zaś studenci WNT robili kanciaste bańki mydlane i udowadniali, za pomocą fontanny Cheopsa, że woda może płynąć pod górę.

Wydział Nauk o Środowisku przyciągał zgadywankami o rybach, o ekologii i środowisku naturalnym Zorganizował również podchody terenowe. Pokazywał ponadto w widowiskowy sposób, jak przy pomocy kulek z preparatu chitynowego można oczyszczać ścieki.

Biblioteka wraz z Biurem ds. Osób Niepełnosprawnych przy pomocy książeczek z łamigłówkami i zagadkami „wkręcała” dzieci w czytelnictwo książek.

Z kolei na stoisku Wydziału Medycyny Weterynaryjnej właściciele zwierząt otrzymywali m.in. informacje dotyczące problemów zdrowotnych swoich pupili. Wszyscy z zaciekawieniem przyglądali się preparatom z pasożytami. Dzieci badały pluszowego psa.

Studium Wychowania Fizycznego i Sportu zrobiło dla dzieci składający się z 20 ćwiczeń sprawdzian kondycji. Chętnych było wielu. Jak wypadli? Nie mówmy o tym 1 czerwca.

Niemal przy każdym stoisku było malowanie twarzy dla dzieci. Wielką pracę wykonał Teatr Studencki „Cezar". Jego członkowie wspierani przez innych studenci Wydziału Nauk Społecznych organizowali na łączce różne zabawy dla dzieci. Było dużo przebranych w kolorowe stroje clownów, ale dzieci jeszcze więcej.

- Przez pół godziny zużyliśmy 5 l płynu do puszczania baniek – łapie się za głowę dr Cezary Kurkowski, prodziekan WNS.

Fundacja „Żak" dbała, aby na pikniku było co zjeść i pić.

W centralnym miejscu Parku Centralnego, czyli na scenie przy parkowej fontannie prezentowali się studenci Instytutu Muzyki Wydziału Sztuki, oraz zespoły Akademickiego Centrum Kultury, np. Zespół Sygnalistów Myśliwskich „Artemis” oraz zespół tańca nowoczesnego „Endorfina”. Tę część programu prowadził z wielką swobodą dr hab. Jan Połowianiuk. Cały zaś piknik – Piotr Szauer, redaktor naczelny Radia UWM FM.

Po koniec pikniku zagrały dwie orkiestry dęte: kapela miejska z Offenburga założona w 1849 r i Akademicka Orkiestra Dęta UWM. Muzycy z Offenburga byli częścią większej delegacji, która przyjechała do Olsztyna dla uczczenia 20-lecia partnerstwa obu miast.

- To był najlepszy piknik w historii Olsztyna – ocenił krótko prof. Ryszard Górecki, rektor UWM.

A co na to uczestnicy imprezy?

- Jesteśmy z Łomży, przyjechaliśmy do rodziny w Olsztynie i to ona nas namówiła na ten piknik. Bardzo się cieszymy, że tu przyszliśmy. Jest ciekawie przyjemnie – zapewniają Magda i Michał Gromadzccy. Słowa rodziców potwierdza ich 5-letnia Ania.

Pod drzewem na piknikowym kocyku z piknikowym koszykiem i z dwójką małych dzieci czas spędzali Katarzyna i Szymon Kondratowicz z Olsztyna, absolwenci geodezji na UWM.

- Przyszliśmy tu z ciekawości. Jest tu wiele interesujących rzeczy do zobaczenia, przyjemna atmosfera, do tego piękna pogoda. Warto było tu przyjść - twierdzą.

Pochwały wygłaszane pod adresem organizatorów nie były na wyrost. Piknik zorganizowało Biuro Mediów i Promocji we współpracy z wydziałami i innymi jednostkami UWM. W sumie w organizację pikniku mogło być zaangażowanych ponad pół tysiąca ludzi.

- Przygotowania zaczęliśmy już zimą, Wydziały chętnie się do nich włączyły i zgłaszały bardzo ciekawe propozycje. Nikogo nie ograniczaliśmy. Efekt jest imponujący. Pomysłowość organizatorów stoisk zaskakuje. Cieszę się, że wydziały włączyły się także do promocji pikniku, m.in. na swoich profilach na Facebooku - dzieli się swymi spostrzeżeniami Wioletta Ustyjańczuk, główna organizatorka pikniku, kierowniczka Biura Mediów i Promocji. - Włożyliśmy w ten piknik dużo pracy, poświeciliśmy mu dużo czasu, ponieśliśmy koszty, ale widzę, że warto było. Wszystkim za zaangażowanie bardzo dziękuję - dodaje organizatorka.

Pogoda była znakomita. W parku - wiele miejsca. Nawet trudna do oszacowania, ale na pewno duża liczba uczestników pikniku nie sprawiała wrażenia, że jest ciasno.

 

lek

w kategorii