Piknik bardzo rodzinny

dzieci na torze przeszkód
Prawie 3 tys. osób wzięło udział w pierwszym i od razu jubileuszowym pikniku rodzinnym UWM, który odbył się w sobotę 8 czerwca w Kortowie.

Piknik rodzinny dla pracowników UWM zakończył obchody jubileuszu 20-lecia UWM i właśnie dlatego był jubileuszowy. Odbył się na dawnym wojskowym boisku sportowym przy byłej pętli autobusowej. 20-lecie UWM nie było dla jego pracowników łatwe, bowiem Uniwersytet się budował, integrował i rozwijał przezwyciężając po drodze wiele trudności. Także obchody jubileuszu 20-lecia były dla załogi UWM pracowite. Wymagały bowiem poświęcenia i zaangażowania nie mówiąc o czasie. Tylko uniwersytecki piknik w olsztyńskim Parku Centralnym zorganizowany 1 czerwca przez Biuro Mediów i Promocji zaangażował ok. 500 osób z całego UWM. Dlatego też po dobrze zrobionej pracy władze uniwersytetu postanowiły zorganizować święto dla tych wszystkich, którzy dla rozwoju UWM się przyczynili.

-  Serdecznie Was witam na naszym pikniku z okazji 20-lecia UWM. Bawcie się pięknie. Gratuluję wam, że macie takich wspaniałych rodziców, którzy przyczynili się do rozkwitu naszego uniwersytetu - te ostatnie słowa prof. Ryszard Górecki, rektor UWM, skierował do dzieci pracowników uczelni. Rektor poruszony rodzinną atmosferą pikniku zaintonował spontanicznie „Sto lat” na cześć pracowników i ich rodzin. Słowa tej najpopularniejszej w Polsce pieśni podjęli także prorektorzy.

- Piknik z założenia miał być rodzinny, dlatego zaproszenia obejmowały pracowników i członków ich rodziny. Chodziło nam o to, abyśmy świętowali jubileusz wspólnie, bo przecież trudno oddzielić pracę od życia rodzinnego. Ogłosiliśmy przetarg na jego organizację, aby nikogo z UWM nie angażować w jego prowadzenie, bo święto to święto – wyjaśnia Marzena Hermańska - kierowniczka działu kadr, główna organizatorka pikniku.

Jeśli z zaproszenia na piknik skorzystało ponad 2900 pracowników UWM (tylu pobrało je z działu kadr) to znaczy, że to święto było potrzebne. Chociaż z nieba lał się żar - to na placu ludzi było dużo, szczególnie z dziećmi. Dla dzieci było też najwięcej atrakcji, w tym najdłuższy w Polsce dmuchany tor przeszkód XXL o długości 40 m. Dzieci okupowały go cały piknik, ale nie tylko one.

- Jeden tor przeszedłem, ale na tym z wielkimi kulami – odpadłem w połowie, chociaż moje dzieci pokonały go bez problemu - zapewnia dr Kamil Kotliński z WNE. Przyszedł na piknik z żoną Agnieszką, córką Basią lat 12 oraz synem Stasiem l. 7.

Do późniejszego konkursu na tym torze ustawiła się długa kolejka. Nie mniejsze emocje wzbudził turniej w mega pilkarzyki znane każdemu z wersji stołowej. Tutaj jednak zamiast pionków byli żywi ludzie i to nie tylko dzieci.

- W ten sposób grałem w piłkarzyki pierwszy raz. Trochę było ciężko, bo gorąco okrutnie, ale emocji nie brakowało - zapewnia Tomasz Selwent, prezes fundacji „Żak”, który wraz z synem doszedł do finału w tej dyscyplinie.

Z kolei synek dr Krzysztofa Łożynskiego, prodziekana Wydziału Humanistycznego okazał się najwytrwalszym tancerzem zumby. Przećwiczył wszystkie figury i długo pozostawał jedynym tancerzem, gdy już wszystkie zmęczone dziewczynki odpadły.

Oczywiście było też malowanie buzi i bańki mydlane i te ręcznie robione, i z armatki. Tłumy dzieci kłębiły się przed namiotami z pokazami fizycznymi, chemicznymi i matematycznymi. Pod okiem instruktorów robiły doświadczenia zbierając punkty na kuponach uczestniczących w losowaniu nagród. Naukowy piknik dla dzieci pracowników uniwersytetu na dodatek po naukowym pikniku uniwersyteckim dla miasta? Po co?

- Bo przecież nauka to najbardziej fascynująca sprawa i uznaliśmy, że inny dla pracowników i ich rodzin nie może być – wyjaśnia Marzena Hermanska.

Większe dzieci, tak po 40. lub 50. chętnie korzystały z porad dietetyka - Aleksandry Laskowskiej, córki Pawła Laskowskiego, absolwenta ART, aktywnego członka uniwersyteckiego klubu płetwonurków „Skorpena”. Dlaczego chętnie? Dlatego, że piknikowy bufet (darmowy) oferował wiele smacznych, niestety mocno kalorycznych pokus dla żołądka.

Trudno powiedzieć, co dla młodych, a szczególnie dla całkiem małych, było „najfajniejsze”: lody, wata cukrowa, pokazy naukowe, konkurencje sprawnościowe na dmuchańcach i konkurencje w terenie. Furorę niesamowitą robiła też wodna kurtyna na parkingu.

Na dorosłej publiczności spore wrażenie zrobił końcowy występ zespołu „Audiofeels”, znanego z konkursu telewizyjnego „Mam talent”, który pokazał, że do "zrobienia" dobrej muzyki nie potrzeba instrumentów muzycznych, tylko dobrych głosów.

Niech zatem uniwersytecki piknik oceni ktoś kompetentny.

- Było fajnie, a najfajniejsze - piłkarzyki - autorytatywnie stwierdza Gabriel Szłapka, lat 10.

lek

w kategorii