Oswajanie katastrof, czyli szkolenia dydaktyków UWM

ratownicy ratują rannego, udaje go manekin
Nieprzytomny pacjent zatruty fosgenem i ciężko ranny mężczyzna w wyniku wybuchu niewypału, który usiłował rozbroić. Z takimi skomplikowanymi przypadkami zetknęli się uczestnicy szkolenia - nauczyciele dydaktyczni Collegium Medicum oraz kadra Centrum Symulacji Medycznej.

Jak uczyć przyszłych lekarzy i ratowników medycznych, aby w zawodowej praktyce jak najlepiej radzili sobie w skomplikowanych sytuacjach ratowniczych, w warunkach trudnych, w stresie i pod presją czasu?

Najlepiej w praktyce. A zatem ci, którzy będą studentów uczyć, najpierw sami muszą w praktyce poznać to, co potem także w sposób praktyczny będą przekazywać dalej.

Nauczyciele dydaktyczni Collegium Medicum oraz kadra Centrum Symulacji Medycznej rozpoczęli właśnie cykl 12 szkoleń organizowanych z projektu „Program rozwojowy Wydziału Nauk Medycznych UWM w Olsztynie (po zm. WL i WNoZ/SzZP)". 6 szkoleń odbędzie się w CSM UWM, 6 w Łodzi, w ośrodku symulacji medycznej firmy zajmującej się komercyjnie szkoleniami medycznymi. Każde szkolenie będzie mieć inna tematykę, np. z medycyny katastrof, medycyny ratownictwa czy pielęgniarstwa. Będzie nawet szkolenie, jak charakteryzować symulantów i tworzyć efekty specjalne, aby aranżowane nieszczęścia były jak najbardziej podobne do prawdziwych.

- Wszystkie te szkolenia mają na celu poprawę jakości nauczania w Centrum Symulacji Medycznej - mówi dr inż. Ewa Kowalska, kierowniczka projektu.

Pierwsze szkolenie dotyczyło zagrożeń biologicznych, chemicznych, wybuchów oraz zagrożeń radiacyjnych i nuklearnych w praktyce personelu medycznego. Odbyło się 7 i 8 lutego. Temat niezwykle aktualny, wymagający ogromnej wiedzy oraz dużej ilości czasu na przećwiczenie procedur ratunkowych. Najpierw uczestnicy zapoznali się z teorią, a potem mieli zajęcia praktyczne. Trafił im się nieprzytomny pacjent zatruty fosgenem, gazem bojowym stosowanym w I wojnie światowej, a obecnie używanym w przemyśle farmaceutycznym, przy produkcji barwników oraz tworzyw sztucznych, np. poliwęglanów, pianki poliuretanowej. Drugim poszkodowanym był mężczyzna, ciężko ranny w wyniku wybuchu niewypału, który usiłował rozbroić.

W ciągu dwóch bardzo aktywnych dni, uczestnicy zdobyli podstawową wiedzę na temat postępowania ratowniczego oraz priorytetów podczas ratowania osób poszkodowanych, podczas kontaktu z czynnikami chemicznymi, biologicznymi, radiacyjnymi, nuklearnymi, jak również materiałami wybuchowymi. Dzięki symulacji uczestnicy doświadczyli trudności, które pojawiają się podczas udzielania pomocy w zdarzeniu masowym. Musieli założyć kombinezony ochronne, które znacznie ograniczają wykonywanie procedur medycznych, jak również porozumiewanie się członków zespołu.

- W takiej sytuacji już samo przewrócenie leżącego na brzuchu i ważącego 90 kg pacjenta na plecy jest trudnym zadaniem i trzeba wiedzieć, jak to zrobić - mówi dr Ewa Kowalska.

Szkolenia trwają 16 lub 24  godziny każde i bierze nich udział 12 osób.  Niektóre osoby uczestniczą w kilku szkoleniach.

lek