Okoń bliżej stołu

dr hab.  Piotr Hliwa
Okoń jeziorny smażony na maśle z dodatkiem czosnku. Kto go nie lubi? Tylko skąd brać ten rarytas? Nie każdy ma czas i ochotę na wędkowanie. Dzięki naukowcom m.in. z UWM już za kilka lat będziemy mogli kupować go w sklepach rybnych, tak jak dzisiaj kupujemy hodowlanego karpia czy pstrąga.

Czy w Polsce także da się hodować okonie w stawach? A jeśli tak to w jaki sposób i w jakich warunkach. Na te pytanie ma odpowiedzieć projekt. „Dywersyfikacja produkcyjnej funkcji stawów ziemnych w oparciu o semi-intensywny wychów okonia Perca fluviatilis”. Realizuje go olsztyński Instytut Rybactwa Śródlądowego, który został liderem konsorcjum badawczego. W skład tego konsorcjum wchodzą także naukowcy z Katedry Ichtiologii i Akwakultury na Wydziale Bioinżynierii Zwierząt UWM, Katedry Turystyki, Rekreacji i Ekologii naWydziale Geoinżynierii oraz i z Instytutu Nauk o Zarządzaniu i Jakości naWydziale Nauk Ekonomicznych. W sumie 10 osób. Koordynatorem tego zespołu ze strony UWM jest dr hab. Piotr Hliwa, prof. UWM z Katedry Ichtiologii i Akwakultury.

Karp jest hodowany w Polsce w stawach od 12. wieku. Wprowadzili go do Polski cystersi. Hodowla pstrąga tęczowego na ziemiach Polski zaczęła się przed II wojną światową. Wiele wskazuję na to, że niebawem dzięki temu projektowi doczekamy się hodowli okonia. Obecnie w Polsce okonie żyją tylko warunkach naturalnych. Hodowla tego gatunku od niedawna jest prowadzona we Francji, Irlandii i Danii.

A dlaczego właściwie okonie, a nie jakieś inne ryby?

- Bo okonie mają bardzo smaczne mięso, cenione przez koneserów i nie tylko. Bo jest bardzo duże zapotrzebowanie na nie. Sama Szwajcaria, która przecież nie jest krajem ludnym, jest w stanie wykupić każdą ilość filetów z okonia i zapłacić za nie bardzo dobrą cenę, jak za pstrąga i więcej. Bo połowy gospodarcze okonia z polskich wód słodkich są sukcesywnie ograniczane i nie pokrywają zapotrzebowania konsumentów. Bo widzimy w ziemnych stawach hodowlanych i hodowcach ryb duży potencjał. Bo obecna sytuacja gospodarcza spowodowana pandemią, ale nie tylko nią, pokazała, że hodowcy ryb powinni dywersyfikować swą produkcję i nie ograniczać się wyłącznie do jednego gatunku ryb, np. tylko karpia, gdyż zazwyczaj źle na tym wychodzą – wylicza powody prof. Piotr Hliwa.

Projekt zaczął się w listopadzie, ale rzecz jest już mocno zaawansowana, dzięki czemu prof. Hliwa może podać już więcej informacji.

Plan jest taki, aby w warunkach sztucznych doprowadzić okonie do fazy rozrodu. W przyrodzie ryby te odbywają tarło w kwietniu-maju. Naukowcy biorący udział w projekcie chcą ich tarło przyspieszyć na styczeń. Jak to zrobią? Podgrzewając wodę w basenach do 13-14 st. C i oświetlając je przez 12 godzin na dobę. Takich warunków do tarła okonie potrzebują w naturze. W specjalnych systemach recyrkulowanych larwy a potem narybek będzie przebywać do osiągnięcia wagi około 5 g. Następnie ten narybek zostanie odłowiony i przetransportowany do specjalnie przystosowanych do tego celów ziemnych stawów hodowlanych. Mogą to być stawy do 1 ha powierzchni, w których hodowano wcześniej narybek karpia.

- Staw hodowlany musi być podzielony na dwie części np. siatką o małych oczkach w proporcji 1/3 i 2/3 powierzchni. Ryby będą pływać w części mniejszej, natomiast część większa będzie służyć jako odstojnik na zanieczyszczenia, odchody i pracować jako biologiczna oczyszczalnia.

A dlaczego naukowcy pracują nad sposobem przyspieszenia tarła. Chyba natura w toku ewolucji wybrała dla okoni najlepszy moment?

- Natura tak, ale on dla hodowcy nie jest odpowiedni. Jeśli w sztucznych warunkach okonie wytrą się w styczniu - to w kwietniu-maju ich narybek intensywnie karmiony osiągnie 5 g i będzie mógł trafić do stawów hodowlanych. Do najbliższej zimy osiągnie wagę ok. 100-120 g i będzie się już nadawać do handlu. W warunkach naturalnych takiej wagi ryby nie zdążyłyby osiągnąć do zimy - wyjaśnia prof. Hliwa.

Projekt zaczął się w listopadzie 2020 r. i potrwa 3 lata. Jest finansowany z Programu Operacyjnego „Rybactwo i Morze” UE za pośrednictwem Agencji Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa. Jego budżet to ok. 6 mln zł. Na badania prowadzone na UWM przypada z tego ok. 1,6 mln zł. Jakie to zadania?

- Naszym zadaniem jest m.in. analiza ekonomiczna i środowiskowa, proponowanej innowacyjnej technologii produkcji okonia w oparciu o zintegrowane systemy hodowlane; promocja, transfer wiedzy i upowszechnianie wyników projektu czy opracowanie receptury specjalnej paszy dla okonia. Ryby w stawach hodowlanych będą karmione pełnowartościową paszą zapewniającą im wszystkie niezbędnie składniki pokarmowe a jednocześnie dobrą jakość i smak mięsa. Mamy do pokonania kilka trudności, np. opracowanie takiej receptury, która zminimalizuje zjawisko kanibalizmu w stadach młodych okoni, bo to jedna z kluczowych przyczyn strat w hodowli tego gatunku – wyjaśnia prof. Hliwa.

Lech Kryszałowicz

w kategorii