Naukowcy zaglądają za „kraty”

Zmień rozmiar tekstu

Przeludnienie zakładów karnych, sens kary dożywocia i europejskie standardy traktowania więźniów niebezpiecznych. Te i inne zagadnienia poruszali uczeni podczas I Olsztyńskiej Konferencji Penitencjarnej.

W świetle statystyk karę pozbawienia wolności na świecie odbywa ponad 10 mln ludzi. Biorąc jednak pod uwagę Chiny, Rosję czy też kraje Ameryki Łacińskiej, np. Brazylię, można stwierdzić, że te dane zawierają luki i osób pozbawionych wolności może być znacznie więcej.

– Potrzebujemy rozmawiać o tym, co dzieje się za „kratami”, jak wygląda więzienie. Myślę, że jako naukowcy często dystansujemy się, a nasze badania naukowe prowadzimy na odległość. Prosimy np. funkcjonariuszy służby więziennej o wypełnianie ankiet. Chyba przyszedł już moment, żeby porozmawiać ze skazanymi nie tylko o tym, za jakie przestępstwa są skazani, ale także jak wyglądają warunki odbywania kary. Istnieją pewne naruszenia w tym względzie, chociażby problem przeludnienia – wyjaśnia dr hab. Małgorzata Szwejkowska, prof. UWM z Katedry Prawa Karnego Materialnego.

W 2010 r. w polskich więzieniach przebywało ok. 90 tys. osób pozbawionych wolności. Obecnie obserwujemy spadek. W 2015 r. było ich 70 tys. Widoczny jest również spadek wskaźnika prizonizacji poniżej 200 (oznacza on liczbę skazanych na karę pozbawienia wolności, przypadającą na 100 tys. mieszkańców).

– W Rosji wskaźnik prizonizacji jest trzykrotnie wyższy i wynosi 600. Porównując jednak Polskę do państw Europy Zachodniej, gdzie wskaźnik ten jest na poziomie ok 80 lub do państw skandynawskich, gdzie wynosi ok. 60 widzimy, że u nas nie wygląda on zbyt dobrze. Powinniśmy dążyć do tego, aby ten poziom wynosił przynajmniej100. Cieszymy się natomiast z tego, że dochodzi do jego spadku i mamy nadzieję, że ta tendencja będzie stała – mówi prof. Aldona Nawój-Śleszyński, kierowniczka Zakładu Prawa Karnego Wykonawczego na Uniwersytecie Łódzkim.

W Polsce przeludnienie w zakładach karnych nie występuje. Obowiązujące normy zapisane w kodeksie karnym wykonawczym mówią, że na jednego więźnia nie może przypadać mniej niż 3 m2. Te normy spełniamy. Wg naukowców powinniśmy jednak dążyć do 4 m2. Takie są zalecenia Europejskiego Komitetu do Spraw Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT).

– Medycyna, proksemika, psychologia wskazują, że właściwą normą dla zachowania zdrowia zarówno psychicznego, jak i fizycznego jest 7m2. Warunki, w których obecnie przebywają więźniowie nie są dla nich zdrowe i mogą wywoływać np. wzmożoną agresję czy problemy somatyczne. To z kolei wpływa na funkcjonariuszy służby więziennej, na jakość ich pracy i zjawisko wypalenia zawodowego – dodaje prof. Aldona Nawój-Śleszyński.

Kara pozbawienia wolności wzbudza wiele kontrowersji. Są państwa, które preferują do niej bardzo restrykcyjne podejście, np. państwa anglosaskie, których liderem są Stany Zjednoczone z już ponad 2 mln osób osadzonych. To 1/5 światowej populacji osób skazanych na karę pozbawienia wolności. W USA przyjmuje się, że kara ma być dolegliwa i nie oferować zbyt wiele osadzonym. Jest też drugi system – skandynawski, któremu warto się przyjrzeć. W norweskich zakładach karnych, np. w Halden, próbuje się zmienić wyjętego spod prawa człowieka tak, aby po odbyciu wyroku mógł wrócić do społeczeństwa jako „zdrowy” obywatel.

– To bardzo nowoczesne zakłady karne. Nie ma tam krat, a służba więzienna i skazani integrują się, np. wspólnie spożywając posiłki. Osoby skazane mają do dyspozycji np., telewizor, salę gimnastyczną, siłownię, bibliotekę, a wizyty rodzin osadzonych odbywają się w specjalnych wydzielonych dwusypialnianych domkach – wymienia prof. Małgorzata Szwejkowska.

W którym systemie widzi się Polska? Podpowiedzią na pewno będą oficjalne statystyki.

– Jeżeli spojrzymy na statystyki państw anglosaskich lub Europy to wskaźnik powrotu do przestępstwa w ciągu 2 lat od zakończenia odbywania kary pozbawienia wolności wynosi 45-50%. Oznacza to, że średnio co 2 skazany w ciągu 2 lat po opuszczeniu zakładu karnego powraca tam. Ze statystyk norweskich wynika, że wskaźnik recydywy wynosi jedynie 20%. Jest to pewnego rodzaju dla nas podpowiedź – dodaje prof. M. Suświłło.

W świetle badań naukowych dolegliwość kary działa, ale do pewnego stopnia. Zdrowy rozsądek podpowiada, że im surowsza kara, tym bardziej odstrasza. Badania naukowe pokazują jednak, że jest zupełnie inaczej.

– Skazani – również ci przebywający w tych lepszych niż europejskie warunkach - także odczuwają dolegliwości związane
z ukaraniem. Wpływa na to samo pozbawienie wolności. Wszystkim proponuję przeprowadzić drobny eksperyment – zamknąć się w domu na 2 dni bez możliwości wychodzenia, żeby poczuć co to oznacza – konkluduje prof. Małgorzata Szwejkowska.

Sylwia Zadworna

Fot. Tomasz Waszczuk PAP

I Olsztyńska Konferencja Penitencjarna „Współczesne systemy penitencjarne” odbyła się 8 i 29 kwietnia. Jej organizatorem była Katedra Prawa Międzynarodowego Publicznego oraz Koło Naukowe Międzynarodowej Polityki Penitencjarnej na Wydziale Prawa i Administracji UWM.

w kategorii