Nasz wkład w leczenie kardiomiopatii stresowej

Zmień rozmiar tekstu

Na początku września ukazała się praca podsumowująca pierwsze wyniki międzynarodowego rejestru kardiomiopatii stresowej Takotsubo, której współautorem jest prof. Andrzej Rynkiewicz, kierownik Katedry Kardiologii i Kardiochirurgii na Wydziale Nauk Medycznych.

Artykuł "Clinical Features and Outcomes of Takotsubo (Stress) Cardiomyopathy" (Obraz kliniczny i rokowania w przebiegu takotsubo) ukazał się 3 września w naukowym czasopiśmie "New England Journal of Medicine".

– Jest to najstarsze, bardzo wysoko cenione, recenzowane naukowe czasopismo medyczne. Jedno z najbardziej uznanych, renomowanych czasopism medycznych o wysokim impact factor - 56 pkt. Artykuły ukazujące się w "New England Journal od Medicine" dotyczą głównie wyników wielkich prób klinicznych przeprowadzanych celem sprawdzenia nowych metod terapii czy diagnostyki we wszystkich dziedzinach medycyny - wyjaśnia prof. Andrzej Rynkiewicz.

Artykuł prof. Andrzeja Rynkiewicza jest podsumowaniem pierwszych wyników międzynarodowego rejestru kardiomiopatii stresowej Takotsubo. Choroba po raz pierwszy została opisana w 1990 r. Swoją nazwę zawdzięcza doktorowi Hikaru Sato z Japonii. Takotsubo to naczynie z wąską szyjką i szerokim dnem, do którego łapie się ośmiornice. Taki właśnie kształt przybiera serce podczas ataku tej choroby. Ma też inne nazwy. Mówi się o zespole złamanego serca (broken heart syndrome) lub o kardiomiopatii stresowej.

- Dzięki współpracy z prof. Thomasem Luscherem z University Heart Center w Zurichu od kilku lat prowadzimy rejestr pacjentów. Udało nam się zebrać 1750 takich przypadków. W prowadzenie rejestru zaangażowane są kliniki z Polski, Niemiec, Anglii, Szwajcarii, Włoch, Finlandii, Australii, Austrii, Czech, Francji i Stanów Zjednoczonych - mówi prof. Andrzej Rynkiewicz.

Choroba do złudzenia przypomina zawał serca z ostrą niewydolnością serca. Typowe objawy to nagły ból w klatce piersiowej. Pojawia się szybki i głęboki oddech; skóra staje się blada, zimna, pokryta potem. Często dochodzi do spadku ciśnienia tętniczego i zaburzeń świadomości. Bóle mogą być zlokalizowane za mostkiem, czasem promieniujące do barków. U niektórych osób może też dojść do nagłego zatrzymania krążenia na skutek migotania komór.

- W badaniu EKG widać zmiany takie jak w zawale serca. Nietypowość polega na tym, że brak jest istotnych zwężeń w naczyniach wieńcowych lub angiograficznych cech pęknięcia blaszki miażdżycowej. W badaniach rezonansem magnetycznym lub echokardiograficznym widoczne jest rozdęcie koniuszka serca (balooning) z przejściowym zanikiem kurczliwości tej bardzo ważnej część mięśnia sercowego, co prowadzi do ostrej niewydolności skurczowej lewej komory - dodaje prof. Andrzej Rynkiewicz.

Choroba występuje dość rzadko. Wstępnie rozpoznaje się ją u ok. 4% osób, które zgłaszają się z zawałem serca. Co ciekawe choroba w 90% dotyczy kobiet. Często diagnozuje się ją u pacjentek ok. 70. roku życia. Pierwsze przypadki zespołu opisywane były w Japonii, ale z czasem okazało się, że występują z taką samą częstością w Stanach Zjednoczonych i Europie.

- Do tej pory tajemnicą pozostaje podłoże tej choroby. Prowadzone badania wskazują jednak na to, że często występuje w związku z silnym stresem emocjonalnym lub fizycznym. Takotsubo zdiagnozowaliśmy m.in. u pacjenta, który przeżył samobójczy upadek z 3. piętra. W rejestrze znalazł się również pacjent, który przeszedł silny stres po przegranej polskiej reprezentacji piłkarskiej w Euro 2012. Odnotowaliśmy również nawracające epizody zespołu takotsubo wśród kobiet wywołane scysją z mężem w domu - wylicza prof. Andrzej Rynkiewicz.

Z tego względu, że choroba nie jest do końca poznana, nie ma też dokładnych wytycznych jak ją leczyć w ostrym okresie. Najczęściej postępuje się tak, jak przy ostrych zespołach wieńcowych. Rokowanie co do poprawy funkcji serca jest dobre. Do powrotu prawidłowej kurczliwości serca dochodzi w ciągu 2–3 tygodni.

- Niestety śmiertelność szpitalna w ostrym okresie jest podobna jak w zawale serca i przekracza 4%. Podobnie roczne rokowanie po wypisie ze szpitala obciążone jest prawie 6% ryzykiem zgonu, dlatego tak istotne jest pogłębienie wiedzy na temat tej jeszcze dość tajemniczej choroby - podkreśla prof. Andrzej Rynkiewicz.

Sylwia Zadworna

fot. Bartosz Cudnoch/Gazeta Olsztyńska

w kategorii