Na ratunek pszczołom i ludziom

prof. Jerzy Wilde,  kierownik Katedry Pszczelnictwa na Wydziale Bioinżynierii Zwierząt UWM
Wiedza, nowoczesna technika komputerowa i analiza danych. To środki, przy pomocy, których prof. Jerzy Wilde z UWM szuka sposobu na zapobieżenie masowemu ginięciu pszczół - zjawisku, które może zagrozić ludzkości.

Od początku XXI wieku pszczoły znikają. To dramatyczne zjawisko ma już swoją nazwę: „zespół masowego ginięcia pszczół". Naukowcy ustalili już czynniki, które mu towarzyszą. Są to: pasożyty i choroby, niekontrolowane używanie środków ochrony roślin, nieracjonalne pod względem ekologicznym monokultury, zmiany klimatyczne i zanieczyszczenie środowiska. Uczeni nie potrafią jednak wyjaśnić: dlaczego pszczoły, mające pod dostatkiem pokarmu, porzucają ul oraz pszczelą matkę i przepadają bez wieści.

Naukowcy ustalili, że w latach 2012-13 roczna śmiertelność pszczół w niektórych krajach europejskich przekroczyła 30%, a w skali całego kontynentu średnia wyniosła powyżej 18,5%. Skutkiem zmniejszania się populacji pszczół jest mniejsza ilość miodu w handlu i jego wyższa cena. Ale miód to tylko dodatek do pszczół, nie najważniejszy. Dzięki zapylaniu roślin przez te owady powstaje aż 77% artykułów spożywczych. Zapylanie przynosi, bowiem gospodarce od 10 do 100 razy więcej korzyści niż same produkty pszczele. Pszczoły, zatem oddziałują nie tylko na stabilność ekosystemu, ale i na gospodarkę agrarną. Ich wymieranie może zagrozić ludzkości głodem.

– Mając do czynienia ze zjawiskiem tak złożonym i o tak dużej dynamice, należy niezwłocznie podjąć działania mające na celu ograniczenie – przynajmniej niektórych – czynników towarzyszących znikaniu pszczół – mówi prof. Jerzy Wilde, kierownik Katedry Pszczelnictwa na Wydziale Bioinżynierii Zwierząt UWM.

Temu celowi służy właśnie projekt „Beesensor" monitorujący obecność zgnilca złośliwego oraz podwyższonego poziomu warrozy w rodzinach pszczelich, który od 18 stycznia br. profesor realizuje.
Zgnilec złośliwy to zakaźna choroba pszczół zwalczana z urzędu. Nawet, gdy w pasiece znajdzie się jedna rodzina nim zarażona to rejon w promieniu 6 km od tej pasieki Powiatowy Lekarz Weterynarii ogłasza za zapowietrzony. Inspektor weterynarii ma wtedy obowiązek skontrolować w tym rejonie wszystkie pasieki. Rodziny zarażone zgnilcem ze stwierdzonymi objawami klinicznymi niszczy się. Pszczelarz dostaje wtedy za rodzinę odszkodowanie, ale nie za utratę zysków z niej uzyskiwanych.

Warroza to choroba pasożytnicza. Odpowiedziany za nią jest Varroa destructor, maleńki pajączek wysysający z pszczół płyny ustrojowe (hemolimfę). Warroza jest obecna we wszystkich pasiekach i w wielu zwalczana. W wielu, ale nie we wszystkich i dlatego ciągle wraca i atakuje pasieki wyleczone.

Dotychczasowe działania związane z wykrywaniem i zwalczaniem pasożytów i chorób pszczół, w szczególności warrozy i zgnilca, okazały się niewystarczające. Projekt „Beesensor" zrodził się z potrzeby znalezienia skutecznej metody do wczesnego wykrywania tych pszczelich klęsk. We wczesnym stadium obie choroby są łatwe do wyleczenia.

– Będziemy szukać czynników zapachowych, dzięki którym będziemy mogli wykryć szczególnie zgnilca we wczesnym stadium. Ale będziemy pod tym kątem analizować inne aspekty biologii pszczół, jak choćby ich wygląd i zachowanie – wyjaśnia prof. Wilde.

Inicjatorem i liderem projektu jest firma informatyczna „Comtegra" z Warszawy, specjalizująca się w tworzeniu systemów ochrony i przechowywania danych. „Comtegra" z racji kontaktów z pszczelarstwem zainteresowała się szukaniem narzędzi do wykrywania chorób pszczelich. Udział w projekcie zaproponowała prof. Jerzemu Wilde, jednemu z największych polskich specjalistów w dziedzinie pszczelnictwa. Drugim autorytetem w projekcie jest prof. Andrzej Szczurek z Politechniki Wrocławskiej, wybitny specjalista od „elektronicznego nosa".

– Celem naszego projektu jest znalezienia narzędzia umożliwiającego wykrywania chorób we wczesnym stadium, prostego w obsłudze, taniego, nadającego się do zastosowania przez pszczelarzy w pasiekach. Jestem pewny, że znajdziemy takie narzędzie, które nam to umożliwi i przyczyni się do ograniczenia strat rodzin pszczelich – mówi prof. Wilde, koordynator projektu.

Jego zespół jest odpowiedzialny za przygotowanie pszczół i interpretację ich stanu. Przygotuje wzorcowe, zdrowe rodziny oraz zakażone pasożytami i chorobami w różnych stadiach rozwoju. W celu zapewnienia statystycznej pewności i wiarygodności wyników zespół z UWM założy największe, biologiczne środowisko badawcze w tej dziedzinie w Polsce.

Naukowcy z Politechniki Wrocławskiej zajmą się analizą danych. Będą nad tym pracować 2 zespoły: pierwszy, pod kierownictwem prof. A. Szczurka opracuje systemy pomiarowe danych w czasie rzeczywistym. Druga ekipa, prowadzona przez dr. Mateusza Tykierko przetworzy wielkie zbiory danych. Wytyczy również trendy i korelacje pomiędzy zebranym materiałem a czynnikami zewnętrznymi, takimi jak np. dane pogodowe czy zanieczyszczenie powietrza. Do wykonania obliczeń będzie wykorzystana infrastruktura Wrocławskiego Centrum Sieciowo-Superkomputerowego. Odpowiedzialność za dostarczenie rozwiązania mającego potencjał rynkowy przypadła firmie „Comtegra", która na podstawie wyników dostarczonych przez naukowców, opracuje system komercyjny i określi strategię biznesową, model dystrybucyjny oraz zadba o ochronę dóbr intelektualnych projektu.

Budżet projekt „Beesensor" wynosi ponad 5,3 mln zł. Finansują go: program „Biostrateg" Narodowego Centrum Badań i Rozwoju – ok. 5,1 mln zł oraz firma „Comtegra" – 220 tys. zł. Katedra Pszczelnictwa na badania otrzyma ok.1,6 mln zł. Zaczął się 18 stycznia i potrwa 3 lata.

Lech Kryszałowicz

 

w kategorii