Kortowskie fermy tlenowe kontra efekt cieplarniany

Naukowcy z UWM opatentowali sposób na unieszkodliwianie dwutlenku węgla. Czy dzięki ich pomysłowi uda się zahamować efekt cieplarniany?

Według różnych szacunków naukowych para wodna jest najważniejszym gazem absorbującym ciepło na Ziemi. Razem z chmurami jest odpowiedzialna za 66% do 85% efektu cieplarnianego. CO2 odpowiada „tylko” za 9–26% efektu. Obecnie obserwowana koncentracja CO2 w atmosferze ziemskiej jest jednak najwyższa od 650 tys. lat. Jest to okres, dla którego uzyskano wiarygodne dane z rdzeni lodowych. Na podstawie innych dowodów geologicznych uczeni przypuszczają, że zawartość CO2 nie była tak wysoka, jak teraz od 20 milionów lat! Czy grozi nam z tego powodu jakiś kataklizm? Tak, coraz szybsze ocieplenie klimatu. Już to się na Ziemi zdarzało, tyle, że spowodowane było czynnikami naturalnymi, a nie przez człowieka, emitującego do atmosfery coraz więcej CO2. Dla wielu gatunków roślin i zwierząt globalne ocieplenie to definitywny koniec.

Ludzie nie chce wyginąć, jak dinozaury i dlatego uczeni szukają sposobów na organicznie zawartości CO2 w powietrzu. Także uczeni z UWM.

Trzej pracownicy Katedry Inżynierii Środowiska na Wydziale Nauk o Środowiskuprof. Mirosław Krzemieniewski (z prawej) , prof. Marcin Zieliński (z lewej)  i prof. Marcin Dębowski ( w środku) opatentowali niedawno w Polskim oraz w Europejskim Urzędzie Patentowym urządzenie do intensywnego pochłaniania CO2.

Obecnie najpowszechniejszą metodą ograniczania emisji CO2 do atmosfery jest jego składowanie pod ziemią w pustych komorach powstałych po wypompowaniu z nich gazu ziemnego. Jest to sposób kosztowny i niestety niepewny. Nikt nie zaręczy, że kiedyś na skutek ruchów tektonicznych nie powstanie w skorupie ziemskiej jakaś szczelina, przez którą CO2 wyleci na powierzchnię. Ponieważ gaz ten jest 1,5 raza cięższy od powietrza zalegnie wokół wycieku, a wtedy wszystkie organizmy zwierzęce łącznie z człowiekiem co najmniej się zatrują lub poniosą śmierć. Są firmy, które proponują zatapianie CO2 w pojemnikach na dnie oceanów, ale na ten sposób też nie jest pewny.

W latach 70. XX wieku amerykańscy badacze próbowali do wychwytywania CO2 wykorzystać glony. Sposób okazał się skuteczny, ale ich hodowle wymagały znacznych powierzchni. Tak wielkich, że nawet w USA, w których przestrzeni nie brakuje, zaniechano go.

Amerykańskim tropem poszli jednak uczeni z Kortowa.

 – Opracowaliśmy sposób koncentracji glonów. Glony wychwytujące CO2 w Ameryce tworzyły w rektorach zawiesinę. My przygotowaliśmy z nich koncentrat i opracowaliśmy technologię zamykania ich w kapsułkach wykonanych z pewnego rodzaju organicznego żelu. Dzięki temu instalacje powstałe według naszego pomysłu nie muszą wcale być duże – wyjaśnia prof. Mirosław Krzemieniewski, kierownik zespołu badawczego.

Glonom do życia nie potrzeba wiele: ciepło, światło, CO2 i pożywka. Czym je karmić – to dobrze wiedzą od dawna. CO2 i ciepło doprowadzi instalacja, ale światło? I na to znaleźli sposób – światłowód. Co tak hodowane glony dają w wyniku przemiany materii? Czysty tlen. Na dodatek nadmiar glonów, które będą się bujnie namnażać w fermie tlenowej można wykorzystać jako cenny surowiec do produkcji nawozu organicznego, paszy czy oleju.

Prekursorska laboratoryjna instalacja zadziałała. Urzędy patentowe Polski i Europejski patenty wydały. Co dalej?

 – We współpracy z naszym Centrum Innowacji i Transferu Technologii złożyliśmy wnioski patentowe w Chinach i w Rosji oraz w kilku krajach europejskich. Naszym celem jest komercjalizacja patentu. Ma on duże szanse na wdrożenie, ale do tego potrzebna jest instalacja pilotażowa. Nasza uczelnia nie ma na to pieniędzy. Liczymy na to, że uda nam się zainteresować gospodarkę – elektrownie węglowe, ciepłownie; że nasz sposób wytwarzania tlenu stanie się tak powszechny, jak oczyszczalnie ścieków – dodaje prof. Marcin Zieliński.

Lech Kryszałowicz

w kategorii