Koniec ery człowieka?

Kontynuujemy cykl artykułów dotyczących cyfrowej transformacji społeczeństwa oraz związanych z nią zjawisk – zarówno korzystnych, jak i zagrożeń.

– Czy zbliża się koniec ery Homo Sapiens? – to prowokujące pytanie zadaje Francis Fukuyama, amerykański ekonomista i filozof, w wydanej w 2002 roku książce, zatytułowanej „Koniec człowieka. Konsekwencje rewolucji biotechnologicznej". Jego wcześniejsze dzieło – „Koniec historii" z 1992 roku, wieszczyło koniec konfliktów ideologicznych, charakterystycznych dla okresu zimnej wojny. Upadek bloku komunistycznego miał na zawsze zakończyć tę epokę, ponieważ – jak twierdził Fukuyama, wszyscy konkurenci liberalnego modelu gospodarczego zostali pokonani. Jego prognoza nie znajduje odzwierciedlenia we współczesności. W globalną potęgą gospodarczą przeistaczają się Chiny, którym daleko jest do liberalnej demokracji wolnorynkowej. W książce „Koniec człowieka" Fukuyama przyznał, że koniec historii nie nastąpił, ponieważ nie nastąpił koniec nauki. Historia nie dobiegła do swojego kresu, jednak ze względu na gwałtowny postęp w biotechnologii może przestać być historią człowieka, wyznaczając początki całkowicie nowego gatunku. Obecne parametry człowieka mogłyby zatem ulec daleko idącej modyfikacji, dzięki zdobyczom medycyny – pozwalając na wydłużenie i poprawianie jakości życia oraz inżynierii genetycznej – umożliwiając zmianę kodu DNA.

***


Znana od 2012 roku metoda edycji genów, określana jako CRISPR – Cas 9, pozwala na wycięcie wadliwego fragmentu łańcucha DNA i zastąpienie go innym – zmienionym i potencjalnie ulepszonym. W 2015 roku prestiżowy magazyn Science przyznał CRISPR – Cas 9 nagrodę w kategorii osiągnięcia naukowego roku. Zgodnie z niepisanym porozumieniem bioetyków i biotechnologów, metody tej nie powinno się wykorzystywać do modyfikacji genetycznej zarodka ludzkiego – w tym przypadku zmiany są dziedziczne. W listopadzie 2018 roku He Jiankui, chiński biotechnolog z Południowochińskiego Uniwersytetu Nauki i Technologii w Shenzhen, zszokował świat naukowy, informując o modyfikacji łańcuchów DNA w embrionach niedawno urodzonych bliźniaczek. Dzieci przyszły na świat uodpornione na zakażenie wirusem HIV. Oświadczenie He Jiankui wzbudziło ogromne kontrowersje. On sam został zatrzymany i skazany na trzy lata więzienia i ogromną grzywnę wynoszącą 3 mln yuanów (około 1,6 mln złotych) i dożywotni zakaz wykonywania zawodu. Istnieją również pozytywne przykłady związane z wykorzystaniem metody CRISPR – Cas 9. W 2020 roku nagrodę Nobla w dziedzinie chemii otrzymały badaczki Emmanuelle Charpentier i Jennifer Doudne. Zastosowały one tę metodę modyfikacji komórek somatycznych (nie będących komórkami rozrodczymi) w leczeniu chorób genetycznych.


***

Potencjalna modyfikacja ludzkiego genomu mogłaby stwarzać ogromne ryzyko związane z „projektowaniem ludzi" na życzenie. W raporcie z 2017 roku amerykańska Academy of Sciences (Akademia Nauk) dopuszcza potencjalną możliwość edytowania zarodka ludzkiego w przypadku poważnych chorób genetycznych i braku „rozsądnej alternatywy". W raporcie wskazano liczne warunki dla tego typu praktyk, w tym ścisły nadzór. Według licznych sceptyków – już obecnie ryzyko związane z prowadzeniem badań związanych z inżynierią genetyczną człowieka przewyższa potencjalne korzyści. Możliwość udoskonalenia genetycznego dziecka stwarzałaby ogromną pokusę dla jego przyszłych rodziców. Kto nie chciałby być zdrowszy, piękniejszy, odporny na śmiertelne choroby i genetyczne obciążenia przekazywane przez jego przodków i krewnych? Osoby zamożne mogłyby projektować dziecko w „genetycznym supermarkecie" – dowolnie modyfikując parametry psychofizyczne związane z typem urody, kolorem oczu i włosów, metabolizmem, zdolnością przyswajania wiedzy, percepcją, podatnością na alergie, odpornością na wybrane schorzenia etc. Świat zdominowany (nie w sensie ilościowym) przez osoby genetycznie doskonalsze mógłby jedynie utrwalić wcześniejsze podziały społeczne. Na udoskonalenia stać byłoby jedynie garstkę osób uprzywilejowanych, czyli współczesną oligarchię. W takim społeczeństwie właściwie nie istniałaby jakakolwiek możliwość awansu społecznego, ze względu na specyficzną formę „dopingu genetycznego", niedostępnego dla zwykłych śmiertelników. Z punktu widzenia etyki i religii genetyczne ulepszanie człowieka mogłoby przypominać niebezpieczną „zabawę w stwórcę". Z punktu widzenia armii – ogromną pokusę posiadania potencjalnych superżołnierzy, potrafiących przetrwać w skrajnie niekorzystnych warunkach.

***

W pracach naukowych związanych z rozwojem nowych możliwości poznawczych i genetycznych szczególnie akcentuje się zestawienie dziedzin określanych jako NBIC (nanotechnologia, biomedycyna, technologie informacyjne oraz kognitywistyka). Na prowadzenie badań z tego zakresu przeznaczane są ogromne fundusze, zarówno prywatne jak i publiczne. Poza wspomnianą inżynierią genetyczną, do modyfikacji i udoskonalenia naszego gatunku w dużej mierze przyczynia się również potencjalna stopniowa cyborgizacja. Należy ją traktować jako łączenie struktur biologicznych i mechanicznych, np. udoskonalone sztuczne kończyny, rozruszniki, wszczepiane do ludzkiego organizmu elementy identyfikacji biometrycznej. Cyborgizacja, poza stworzeniem frapującej perspektywy dla przyszłości naszego gatunku, niesie również nadzieję lepszego życia dla ofiar wypadków, schorzeń oraz osób z wrodzonym kalectwem.

Marcin Kowalczyk