Kierunek: czysty biozysk

Zmień rozmiar tekstu

Świat dobrowolnie nie przestawi się na bioenergię, bo mu się to nie opłaca. Nad tym, aby mu się to jednak opłacało pracują najtęższe umysły. Na początku września spotkały się w Kortowie.

Nasz świat jest niewolnikiem ropy naftowej. Naukowcy szacują, że używamy ok. 2 tys. produktów z niej wytwarzanych, w tym oleju napędowego i benzyny. Wiadomo, że ropa się kiedyś skończy. Jak wtedy będzie funkcjonować nasza cywilizacja? Czym zastąpimy te 2 tys. produktów bez których nie możemy żyć? Odpowiedź jest prosta: bioproduktami, w tym biopaliwami ze źródeł odnawialnych. Co już na ten temat wiemy i do czego dążymy – na te pytania odpowiedzi szukali naukowcy z całego świata na konferencji naukowej pt. „Biorafinerie - łańcuchy wartości dodanej biomasy i zrównoważony rozwój”, która w dniach 8-12 września odbywała się na UWM.

Oprócz naukowców z naszego uniwersytetu i wielu innych ośrodków naukowych w kraju uczestniczyli w niej uczeni z Francji, Holandii, Norwegii, Grecji, Czech, Rosji, Singapuru, Chin, Niemiec, Australii i USA. Wzięła w niej także udział Monika Rzepecka, reprezentująca MNiSW.

 

Powszechnie wiadomo, że odnawialne źródła energii są czyste, czyli nie zatruwają środowiska naturalnego, ale uzyskiwane z nich paliwo niestety jest drogie. Naukowcy przybyli na kortowską konferencję są zdania, że produkcja wszelkiej energii ze źródeł odnawialnych może być tańsza i konkurencyjna dla ropy naftowej. W jaki sposób?

- Bilans środowiskowy produkcji energii odnawialnej musi wynosić zero, czyli na żadnym etapie nie może szkodzić środowisku naturalnemu. Bilans ekonomiczny musi być dodatni, tzn. nikt nie może do niej dopłacać. Bilans energetyczny też musi być dodatni, bo nie można w wytworzenie jednej jednostki energii włożyć więcej niż się otrzyma - wyjaśnia prof. Janusz Gołaszewski, przewodniczący komitetu organizacyjnego konferencji, kierownik Centrum Badań Energi Odnawialnej UWM.

Uczestnicy konferencji twierdzą, że da się to pogodzić. Jak? Za pomocą wartości dodanej, czyli kolejnych bioproduktów uzyskiwanych z tego samego surowca.

- Jeszcze do niedawna uważaliśmy, że np. rzepak jest surowcem do produkcji biodiesla i jego olej to zasadniczy finalny produkt, a reszta to odpad, który trzeba jakoś wykorzystać. Teraz myślimy o tym, jak na każdym etapie przeróbki nasion i słomy rzepaku, a także i innych surowców roślinnych uzyskać wiele produktów przydatnych w życiu człowieka. Jest to nowe myślenie w duchu przyszłego rynku tzw. biogospodarki, a więc rynku biotechnologii i nowych produktów z biomasy - kontynuuje prof. Gołaszewski.

W praktyce oznacza to zero odpadów. Nie jest to wcale utopia. Unia Europejska chce, aby do roku 2030 25% produktów w UE pochodziło ze źródeł biologicznych. Obecnie jest to 2-5 % w zależności od kraju.

Według szacunków prof. Gołaszewskiego obecnie z biomasy ludzie umieją wytwarzać nie więcej niż kilkaset produktów, więc póki co ropa naftowa jeszcze króluje.

Biogospodarka zaczyna się od biorafinerii. Od dziś biorafineria niech kojarzy się nam z procesami rafineryjnymi biomasy i wieloma produktami, w tym produkcją biopaliw i bioenergii. W zależności od surowca biorafinerii różne są technologie i procesy przetwórstwa i ostatecznie bioprodukty. Przykładowo, biorafinerie nastawione na produkcję biodiesla lub bioetanolu istnieją i będą się rozwijać, ale te paliwa będą tylko częścią szerszej oferty produktów biorafinerii. Oprócz biorafinerii olejowych są biorafinerie cukrowe wytwarzające bioprodukty z roślin cukrowych oraz zbóż. Są także rafinerie przerabiające soki – rozwory związków organicznych z roślin zielonych w czasie ich wegetacji, np. z lucerny czy różnych traw. Można je przerobić na suplementy diety, farmaceutyki, bioplastiki, farby i wiele innych bioproduktów. Są też rafinerie ligno-celulozowe zajmujące się przeróbką hemiceluloz i ligniny (trudniej degradowalnych związków chemicznych roślin drzewiastych) oraz celulozy. Każdy z tych składników drewna ma już swoiste specjalizacje badawczo-naukowe, ale zasada zawsze jest taka sama: maksymalnie wykorzystać surowiec uzyskując coraz to nowe produkty na każdym etapie jego przerobu. Kluczowe w tym procesie stają się badania nad zastosowaniem mikroorganizmów i enzymów, bo to bezpłatna siła robocza.

- Dzisiaj wierzby energetycznej używa się głównie jako paliwa stałego (zrębki, pelet, brykiet) do bezpośredniego spalenia, ale przecież wiadomo, że np. w jej korze są salicylany stosowane w farmakologii lub jako środki zapachowe. Ekstrakcja tego typu związków i wytwarzanie nowych bioproduktów, zanim ostatecznie biomasę przeznaczymy na cele energetyczne, stanowi właśnie o wartości dodanej w produkcji biorafinerii - tłumaczy prof. Gołaszewski.

- Badania w tym zakresie prowadzone w UWM przenoszą poprzeczkę trudności o jeden stopień wyżej. Badamy w jaki sposób uzyskać więcej produktów z tego samego surowca, a ponadto jak można na cele produkcji surowca biorafinerii wykorzystać grunty marginalne lub zdegradowane, których jest wiele w naszym regionie. Pracujemy też nad tym jak wykorzystać wszelkie odpady z procesów biorafineryjnych na poprawienie żyzności gleb - informuje prof. Gołaszewski.

To były ważne, ale nie jedyne nurty dyskusji podczas konferencji. Problematykę biorafinerii dyskutowano na 8 sesjach tematycznych począwszy od surowca, poprzez procesy chemiczne, biotechnologiczne i termochemiczne wytwarzania nowych bioproduktów oraz energii, aż po oddziaływania biorafinerii na środowisko. Częścią programu konferencyjnego były polsko-amerykańskie warsztaty poświęcone analizie programów finansowania badań z tego zakresu.

Konferencję zorganizowały wspólnie 3 wydziały UWM: Kształtowania Środowiska i Rolnictwa, Nauk o Środowisku i Nauk o Żywności we współpracy z Uniwersytetem Technicznym w Offenburgu w Niemczech, uczelnią partnerską, z którą UWM prowadzi m.in. wspólny kierunek studiów magisterskich – biotechnologia w ochronie środowiska.

Lech Kryszałowicz

Więcej informacji o konferencji na stronie internetowej: http://www.ebp4.pl/

 

w kategorii