Kazachstan po wydarzeniach stycznia 2022 Prof. Chazbijewicz specjalnie dla UWM

Nowy rok 2022 w Kazachstanie objawił się społecznym wstrząsem, którego dotąd państwo to i społeczeństwo nie przeżywało. Nikt się go nie spodziewał, nikt nie wie, co będzie dalej.

Szesnastego grudnia uroczyście obchodzono Dzień Niepodległości. W operze w Nur-Sułtanie - stolicy państwa odbyła się uroczysta gala, na której był także cały korpus dyplomatyczny oraz przedstawiciele najwyższych władz republiki, w tym były prezydent Nursułtan Nazarbajew i urzędujący - Kasym Żomart Tokajew. Był premier Askar Mamin, który już nie jest premierem, oraz członkowie ówczesnego gabinetu ministrów.

Koniec zabawy – podwyżka cen

Sylwester jest w Kazachstanie podobnie jak we wszystkich postsowieckich republikach obchodzony hucznie. Zabawy trwały do białego rana, które w Kazachstanie następuje później niż w Polsce przynajmniej o półtorej do dwóch godzin. Za to wieczorem jest dłużej jasno. Już następnego dnia po sylwestrowej zabawie władze zachodniego regionu ze stolicą w mieście Atyrau na wybrzeżu Morza Kaspijskiego ogłosiły podwyżkę gazu, który jest Kazachstanie o wiele tańszy niż w Polsce. Także benzyna. Litr benzyny np. kosztuje ok. 1,75 zł w przeliczeniu na złotówki. Kazachstan wydobywa gaz i ropę naftową w dużych ilościach. Jest też eksporeterem tych surowców. Cenę gazu w przeliczeniu na złotówki podniesiono z 40 gr do 60 gr za litr gazu skroplonego LNG. Gaz ten używany jest w Kazachstanie do ogrzewania mieszkań, a także - prawie powszechnie - jako napęd samochodowy. Podwyżka w środku zimy uderzyła finansowo w ludzi mało zarabiających. Średnia pensja w Kazachstanie to około 100 do 150 tys. tenge* (1400 zł).  Wprawdzie ceny mediów są w Kazachstanie symboliczne tak, jak kiedyś u nas w przed 1990 r., ale ceny żywności wcale nie są mniejsze niż w Polsce, są porównywalne. Tak samo ceny innych towarów, np. konfekcji, nie mówiąc o cenach mieszkań. Spowodowało to spontaniczne demonstracje ludności w wielu miastach w Kazachastanie.

Kazachowie - gościnni i niepokorni

Kazachowie nie są narodem potulnym. Bardzo często demonstrują swoje niezadowolenie na ulicy. Cofając się nieco w historię, muszę dodać, że proces podboju terytorium Kazachstanu przez Rosję obfitował w szereg powstań Kazachów przeciw Rosjanom. Ostatnie duże powstanie miało miejsce w 1916 r. w odpowiedzi na próbę mobilizacji kazachskiej ludności do darmowych prac na tyłach frontu niemiecko-rosyjskiego. W latach 20. a nawet 30. XX w. Kazachowie wzniecali powstania i bunty przeciw władzy sowieckiej. W 1986 r., już za rządów Michaiła Gorbaczowa, miały miejsce masowe wystąpienia ludności w proteście przeciw mianowaniu Rosjanina pierwszym sekretarzem KPZR w Kazachskiej Republice Sowieckiej. Na bazie tych protestów do władzy doszedł wtedy Nursułtan Nazarbajew - mianowany I sekretarzem KPZR w Kazachstanie, wtedy jeszcze części ZSRR. Ostatnie duże wystąpienia miały miejsce w 2019 r. w odpowiedzi na zmianę nazwy stolicy przez nowo mianowanego (bo nie wybranego w demokratycznych wyborach) prezydenta Kasyma Żomarta Tokajewa z Astana na Nur-Sułtan (na cześć Nazarbajewa). Później również opozycja demokratyczna w Kazachstanie zwłaszca w Nur-Sułtanie i w Ałmatach (w 1991 zmieniono nazwę miasta z Ałma Ata na Ałmaty) organizowała demonstracje rozganiane przez policję i służby bezpieczeństwa. Te demonstracje były rozganiane metodami pokojowymi, policja nie używała broni, ludzie byli bici, wciągani do policyjnych radiowozów, wywożeni daleko za miasto, przesłuchiwani, aresztowani, sądzeni, ale nie zabijani. Bardzo często polegały te demonstracje na przepychankach z policją, skandowaniu haseł, itp. Większośc demonstrantów po pewnym czasie wypuszczano. W Kazachstanie są dwa rodzaje opozycji. Pierwsza to środowiska narodowe, nastawione nacjonalistycznie i antyrosyjsko, a także w pewnej mierze antychińsko. Druga to opozycja tzw. „demokratyczna” żądająca przemian politycznych i liberalizacji na wzór europejski oraz rozszerzenia praw człowieka i swobód obywatelskich. Część z tych ludzi związana jest z Muchtarem Abljazowem, byłym dyrektorem banku w Kazachstanie, byłym członkiem elity władzy, który wyprowadził ze „swojego” banku około ponad 6 miliardów dolarów USA i uzyskawszy francuskie obywatelstwo, wzywa swoich zwolenników przez internet do obalenia obecnej władzy, demonstracji, pikiet itp. Jest on też, jak wiadomo, związany z G. Sorosem, który wspomaga jego działalność.

Najemnicy sieją zamęt

Drugiego stycznia zaczęły się pokojowe demontracje w wielu miastach zachodniego, południowego Kazachstanu, takich jak: Atyrau, Aktatu, Kyzyłorda, Szymkent i Ałmaty. Do haseł ekonomicznych szybko dołączono hasła polityczne: ustąpienia Nazarbajewa z funkcji dożywotniego przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Państwa. Ta funkcja dawała mu olbrzymią władzę i pozycję swego rodzaju „nadprezydenta” pomimo formalnego ustąpienia w marcu 2019 r. W Kazachstanie faktycznie funkcjonowała dwuwładza, co nie sprzyjało sprawnemu kierowaniu krajem. Nastąpiły także tarcia pomiędzy otoczeniem Nazarbajewa i Tokajewa.

Tym razem było inaczej. Kulminacja nastąpiła w dniach od 4 do 6 i 7 stycznia. Do pokojowych demonstrantów dołączyli faktycznie najemnicy, „psy wojny”. Byli to członkowie muzułmańskich najemnych formacji, którzy walczyli w Syrii, Libii, Afganistanie, wszędzie tam, gdzie poszukiwano wyszkolonych żołnierzy walczących za duże pieniądze pod formalną przykrywką religii. Zaczęły się walki zbrojne z kazachstańką policją i wojskiem. Siły specjalne Kazachstanu nie były do tego przygotowane. Przy okazji zaczęła się zwykła grabież sklepów, rozbijanie szyb, niszczenia samochodów. Strzelano do ludzi przypadkowych bez specjalnej przyczyny. Prawdopodobnie po to, aby wywołać panikę i chaos. Z relacji świadków słyszałem o tym, że np. niezidentyfikowani ludzie z bronią wchodzili w środek samochodowych korków w Ałmatach i strzelali seriami do ludzi w samochodach. Kto ich wynajął, kto opłacił - do dziś oficjalnie nie wiadomo. Prezydent Tokajew mówi o zamachu stanu. Oficjalna wersja władz to napad terrorystów. W całym kraju wyłączono Internet i telefonię komórkową. Powodowało to olbrzymie utrudnienia, nie można było wypłacić pieniędzy z bankomatu, zadzwonić do rodziny itd. Z czasem wszystko wróciło do normy.

 

Kalabaha1969/Wikipedia/ CC0 1.0

Fot. Kalabaha1969/Wikipedia/CC0 1.0

 

Prezydent prosi Rosję o pomoc

W telewizji oficjalnie wystąpił prezydent Tokajew, który oświadczył, że na kraj napadli terroryści. Prezydent przejął funkcję przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Państwa z rąk Nazarbajewa, zdymisjonował premiera i całą radę ministrów oraz wezwał na pomoc wojska ODKB (Organizacja Dogowora o Kolektiwnoj Bezopastnosti), będącej rosyjską wersją NATO. Należą do niej Rosja, Armenia, Kirgistan, Kazachstan i Tadżykistan oraz Białoruś. Przewodzi oczywiście Rosja. Jednostki rosyjskiego wojska a także niewielkie kontyngenty innych państw - członków ODKB wylądowały w Kazachstanie, w tym 85. samodzielna brygada Specnazu, która zajmowała Krym w 2014 r. W opinii większości analityków Putin wsparł prezydenta Tokajewa i wskazał, na kogo stawia Moskwa. Jednostki te zostały niedługo potem wycofane. Było to formalnością, bo Rosjanie mają swoje stałe bazy w Kazachstanie a nawet eksterytorialne miasto – Bajkonur, w którym mieści się słynna baza kosmiczna - własność Federacji Rosyjskiej.

Kto za tym stoi?

Dotąd dokładne nie wiadomo, kto stał za tymi wypadkami. Publiczna plotka głosi, że rodzina byłego prezydenta Nazarbajewa, która obawiała się utraty wpływów politycznych, ekonomicznych i bajecznego majątku. Może też kto inny. W internecie rosyjskim była oficjalna informacja o wypowiedzi S. Naryszkina - szefa służby wywiadu zagranicznego Federacji Rosyjskiej o tym, że już w pierwszych dniach stycznia rosyjskie i kazachskie służby wiedziały o przygotowywanej akcji. Dlaczego służby kazachskie nie reagowały? Szef służb specjalnych Kazachstanu został 6 stycznia pozbawiony funcji i aresztowany pod zarzutem zdrady państwa. Tokajew oficjalnie oskarżył służby Kazachstanu o bierność. Wymieniono całość kadry dowódczej.  

Nic już nie będzie takie jak dawniej

Wypadki styczniowe w większym stopniu uzależniły Kazachstan, zwłaszcza samego prezydenta Tokajewa, od Rosji i od Putina. To potwierdzają nawet niezależni analitycy rosyjscy i kazachscy. Kiedy Putin zgłosi się po zapłatę za poparcie? To zagadka. Może w chwili inwazji na Ukrainę? Chociaż znając tendencje Tokajewa do zachowania równowagi w relacjach międzynarodowych, jest to raczej wątpliwe. Zrównoważony dotąd rozwój społeczno-polityczny i gospodarczy Kazachstanu został zakłócony. Nic już nie będzie w tym kraju takie jak dawniej. Dotąd było to najbardziej stabilne państwo w Azji Centralnej. Kazachowie mają nadzieję, że nie będzie to wpływać na rozwój ekonomicznym kraju. Na koniec marca prezydent Tokajew zapowiada reformy konstytucyjne mające rozszerzyć pakiet swobód obywatelskich i ograniczyć biurokrację celem przyciągnięcia zagranicznych inwestycji. UE jest największym partnerem handlowym Kazachstanu, zaś wzajemne obroty handlowe Polski i Kazachstanu przed pandemią wynosił ponad 2 mld dolarów USA rocznie. W Kazachstanie działa około 200 polskich firm różnej wielkości.

Na razie trudno określić, jaka będzie przyszłość tego kraju. Ten rok może być decydującym dla jego rozwoju.

dr hab. Selim Chazbijewicz, prof. UWM

 

* Tenge to nazwa miejscowej waluty. 107,1 tenge to 1 zł.

 

Dr hab. Selim Chazbijewicz, prof. UWM, z Instytutu Nauk Politycznych, jest Ambasadorem Nadzwyczajnym i Pełnomocnym RP w Republice Kazachstanu oraz w Republice Kirgiskiej.

Prof. Selim Chazbijewicz w 1991 r. uzyskał stopień doktora nauk humanistycznych na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, a w 2002 r. stopień doktora habilitowanego w zakresie nauk o polityce. Jest profesorem nadzwyczajnym na UWM. Był. kierownikiem Podyplomowych Studiów Wiedzy o Społeczeństwie i Edukacji Europejskiej UWM i kierownikiem Pracowni Polityki Społecznej, Narodowościowej i Wyznaniowej Instytutu Nauk Politycznych UWM. W l. 2002-2006 był wykładowcą Wyższej Szkoły Humanistyczno-Ekonomicznej w Elblągu, a w l. 2006-2012 Olsztyńskiej Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania. Od 2009 r. jest członkiem Komitetu Nauk Orientalistycznych PAN.

Prof. Selim Chazbijewicz jest aktywnym działaczem na rzecz wspólnoty etnicznej polskich Tatarów. Współzałożyciel Związku Tatarów RP, prezes zarządu (rady centralnej) w l. 1997-2006, członek Najwyższego Kolegium Muzułmańskiego Związku Religijnego (1997- 2004). Od 1997 do 2004 r. był imamem meczetu w Gdańsku. Pełnił funkcję redaktora naczelnego kwartalnika „Życie Muzułmańskie”, a także redaktora naczelnego „Rocznika Tatarów Polskich”. W l. 2004-2008 był członkiem Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych; to również współzałożyciel i współprzewodniczący (1997-2008) Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów. Jest autorem wielu publikacji, książek naukowych i popularnonaukowych.

w kategorii