Jest klimat, będzie dobra passa

Zmień rozmiar tekstu

Drużyna siatkarzy Indykpol AZS Olsztyn zakończyła sezon 2013/14 na 5. miejscu w Plus Lidze. W poprzednich latach raczej zamykała tabelę. O refleksje na temat zakończonych rozgrywek poprosiliśmy Pawła Papke, byłego zawodnika Indykpol AZS Olsztyn

- Kibice Indykpolu uważają miniony sezon za udany. Czy Pan także?

- Tak, ja też tak uważam. A przecież zaczęło się jeszcze lepiej. Po pierwszych 5 kolejkach Indykpol był nawet liderem tabeli. Kiedy jednak drużyny z pierwszej czwórki okrzepły po transferach, a zawodnicy grający w reprezentacji Polski odpoczęli po reprezentacyjnych występach - oddaliśmy im plac. Uważam jednak, że osiągnęliśmy tyle, ile można było osiągnąć. Te pierwsze cztery drużyny są, jak na razie, poza naszym zasięgiem.

- Dlaczego?

- Z tego, co się orientuję roczny budżet Indykpolu to ok. 3 mln zł. Tamte kluby mają do dyspozycji 7-10 mln zł. Stać je więc na to, aby mieć najlepszych zawodników w Polsce. Śmiem nawet twierdzić porównując budżety, że nasi zawodnicy osiągnęli więcej niż tamci z pierwszej czwórki.

-Jakie czynniki Pana zdaniem spowodowały, że olsztyńska drużyna wreszcie poszła w górę?

- Przede wszystkim udane transfery. Drużyna musi być zbilansowana. Powinni w niej być zawodnicy doświadczeni, którzy chociaż nie mają takich wyników, jak młodzi – to wiedzą jak grać w danym momencie. Powinni też być młodzi, którzy ożywiają grę. I taka była drużyna Indykpolu w minionym sezonie. Reszta to ciężka praca zawodników i trenera.

- Co Pana zdaniem powinien robić trener, klub, środowisko, aby drużyna utrzymała wynik w następnym sezonie lub awansowała w tabeli?
- Przy tym budżecie Indykpol zrobił wszystko, co mógł. Dlaczego tak myślę? Bo konkurencja nie śpi. Transfer Bydgoszcz czy AZS Politechnika Warszawa depczą nam po piętach i zrobią wszystko, aby nas zepchnąć niżej. Dlatego powinniśmy z wielką uwagą patrzeć przede wszystkim za siebie. W związku z tym władze klubu nie powinny przespać czasu transferów. Tym bardziej że kilku czołowych zawodników po tym sezonie odchodzi z Indykpolu. Ktoś musi ich zastąpić. Na początku przerwy w lidze można pozyskać dobrych zawodników. Potem może być trudniej. Wiem, że Olsztyn i samorząd województwa wpierają klub jak mogą. Sponsorzy - też, ale przydałyby się większe pieniądze.
- W cieniu Indykpolu siatkarze AZS środowiskowego zdobyli 3. miejsce w Akademickich Mistrzostwach Polski i 1. miejsce wśród uniwersytetów. Czy wyniki obu drużyn są zwiastun tego, że siatkówka w Olsztynie znowu staje na nogi?

- Byłem na tych finałach i oceniam, że chłopcy z AZS UWM grali bardzo dobrze. Od zawsze wiadomo, że Olsztyn siatkówką stoi, zawsze tu były silne drużyny, nawet te juniorskie. Klimat dla siatkówki w naszym mieście jest. Z pieniędzmi gorzej, ale wierze, że kolejne sukcesy są możliwe. Tylko że na sukces, nawet gdy są pieniądze, wpływ ma wiele czynników: mogą się trafić złe roczniki tzn. bez talentów, może okazać się, że trener nie potrafi się ze sportowcami dogadać. Wychowanie dobrego zawodnika od juniora to co najmniej 5-6 lat. Przez ten czas zazwyczaj wiele się dzieje, ale wierzę, że u nas właśnie zaczęła się dobra passa.

Rozmawiał: Lech Kryszałowicz

w kategorii