Grypa ptaków w cieniu koronawirusa

prof. Andrzej Koncicki
Trzy lata temu była na czołówkach gazet. Od niej zaczynały się wszystkie serwisy internetowe, telewizyjne i radiowe. Dzisiaj o niej prawie nic nie słychać, a tymczasem ona jest. Ciągle atakuje i chociaż nie jest to choroba ludzi, to stanowi potencjalne zagrożenie zdrowia publicznego. Grypa ptaków skryła się w cieniu koronawirusa.

Ostatnio wykryto ją w okolicach Iławy i Grunwaldu. Koło Iławy 26 stycznia trzeba było uśmiercić ponad 23 tys. 10-tygodniowych indyków. Koło Grunwaldu 8 lutego uśmiercono ponad 17 tys. tych ptaków. W całej Polsce, w 2020 roku, służby weterynaryjne odnotowały już 30 jej ognisk. Grypa ptaków (nie ptasia) – nie pokonaliśmy jej. Wirus H5 wrócił i to wrócił zmieniony. A tak naprawdę to wcale nie wrócił, bo cały czas u nas jest, i to od dawna, chociaż zmienił swoje właściwości antygenowe, co jest dla niego charakterystyczne.

Grypę ptaków pierwszy raz opisano w 1878 r. we Włoszech i chociaż od tamtego czasu notowano jej przypadki w różnych częściach świata to dopiero na przełomie XX i XXI w. jej wirus rozprzestrzenił się na całym globie. Do Polski dotarła w r. 2006 i zakażenia wirusem H5N1 wykazano wówczas ogółem u 64 ptaków dzikich. W grudniu 2007 r. wirus ten wykryto w 9 stadach drobiu. To była pierwsza epidemia. Padło lub wybito ponad 1 mln ptaków, a straty finansowe przekroczyły ponad 12 mln zł. Druga zaczęła się jesienią 2016 r., a skończyła w czerwcu 2017 r. Była największą epidemią z dotychczasowych w historii Europy. Między październikiem 2016 r. a czerwcem 2017 zanotowano 2750 jej ognisk na całym kontynencie, a sprawcą był wirus H5N8. Straty w kilkudziesięciu krajach na 3 kontynentach przekroczyły 1 mld ptaków, a koszty podejmowanych działań administracyjnych związanych ze zwalczaniem tej niebezpiecznej choroby liczone były w miliardach dolarów. Latem 2017 r. grypa ustąpiła. Pomogła sama natura.

– Grypę ptaków wywołują wirusy typu A – charakteryzujące się dużą zjadliwością – HPAI. Oprócz nich występują szczepy łagodne, o małej zjadliwości – LPAI. Te ostanie, niestety w wyniku kontaktu z wrażliwymi ptakami, zmieniają swoje właściwości i stają się bardzo zjadliwe, wywołując chorobę. Wirusy grypy na podstawie antygenów powierzchniowych HA i NA tworzą podtypy. Dzisiaj znanych jest 16 podtypów H. Mogą one występować w różnych kombinacjach z podtypami N, których jest 9. Ciągle się zmieniają, więc walka z nimi jest bardzo trudna. Najbardziej niebezpieczne są oznaczone symbolami H5N1 i H7N1. Zabijają niemal 100% zarażonych ptaków. Najmniej odporne na grypę ptaków są kaczki i indyki. Od zakażenia do wystąpienia pierwszych objawów mija 5-10 dni. W tym czasie ptaki już zarażają inne. Na fermach, w których pojawiła się choroba, likwiduje się wszystkie ptaki – wyjaśnia prof. Andrzej Koncicki, kierownik Katedry Chorób Ptaków Wydziału Medycyny Weterynaryjnej.

Skąd się biorą wirusy grypy ptaków? Jej nosicielami są dzikie ptaki migrujące, głównie łabędzie, kaczki krzyżówki i cyraneczki. Same na ogół nie chorują, ale wirusy są w ich odchodach. Jeśli. wirusy grypy wraz z odchodami wydalanymi przez dziko żyjące, a zakażone bezobjawowo ptaki dostaną się do zbiorników wodnych, na wybiegi, z których korzystają ptaki w chowie przyzagrodowym, do paszy, albo mogą być wniesione na fermę na butach lub rękach przez pracowników obsługi – to epidemia murowana. Dlatego tak ważne jest bezwzględne przestrzeganie zasad bioasekuracji.

– Robię nawet taki mały test z zasad przestrzegania bioasekuracji na fermie przez jej pracowników. Podaję na przywitanie pracownikowi rękę. Nie powinien się ze mną tak witać, bo to niezgodne z zasadami biobezpieczeństwa. Może to zrobić dopiero, gdy ja wcześniej umyję starannie ręce. Dzięki temu od razu wiem, czy pracownicy przestrzegają elementarnych zasad bioasekuracji – zdradza swój zawodowy trik prof. Koncicki.

Wirusy grypy ptaków są bardzo wytrzymałe na niskie temperatury. Nawet w wodzie morskiej o temperaturze 4–10 st. C mogą przetrwać do 60 dni. Za to nie służy im ciepło. W temperaturze 70 st. C giną w ciągu 3,5 sekundy. Dlatego m.in. latem 2017 r. epidemia ustąpiła.

Czy człowiek powinien bać się wirusa grypy ptaków?

– Tak, jeśli jest hodowcą drobiu, bo grypa ptaków to dla niego katastrofa ekonomiczna. Ludzie na nią na szczęście praktycznie nie chorują. Pytanie – jak długo jeszcze, bo dzisiaj wiemy, że taka możliwość istnieje. W 1997 r. doszło po raz pierwszy w historii do przełamania bariery międzygatunkowej pomiędzy ptakami i ludźmi i wirus podtypu H5N1 doprowadził wówczas do zachorowania 18 osób i zgonu 6 z nich. Według Światowej Organizacji Zdrowia od 2003 r. do dzisiaj, czyli od momentu największej w historii epidemii grypy ptaków H5N1, zachorowało na świecie ok. 860 osób, a 460 zmarło. Z analizy sytuacji epidemiologicznej grypy ptaków wynika, że zakażenia wirusem tej choroby na szczęście nie szerzą się między ludźmi, jak ma to miejsce w przypadku obecnej pandemii koronawirusa. Człowiek w niezwykle wyjątkowych okolicznościach może zakazić się wirusem grypy wyłącznie od chorych ptaków. Chciałbym jednak dodać, że obecnie izolowany od ptaków podtyp H5N8 wirusa grypy nie jest w ogóle patogenny dla ludzi. Przestrzeganie elementarnych zasad higieny osobistej i bioasekuracji jest jednak zawsze niezmiernie ważne. No i naszym sprzymierzeńcem jest lato – kończy prof. Koncicki.

Lech Kryszałowicz