Eksperymentalna operacja neurochirurgów z UWM

Zmień rozmiar tekstu

W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Olsztynie odbył się dwudniowy cykl (17-18.05.) pierwszych w Polsce operacji wszczepienia stymulatora chorym w śpiączce. Zespołem chirurgów prowadzących eksperymentalny zabieg kieruje prof. Wojciech Maksymowicz, dziekan Wydziału Nauk Medycznych UWM.

Zabieg wszczepienia stymulatora chorym w śpiączce przeprowadzony w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Olsztynie to wydarzenie medyczne unikatowe i nowatorskie. Oprócz zespołu kierowanego przez prof. Wojciecha Maksymowicza bierze w nim udział japoński neurochirurg i specjalista ds. elektrostymulacji prof. Isao Morita z Oddziału Neurochirurgii Uniwersytetu Zdrowia Fujita oraz jego dwaj współpracownicy.

- To pierwsza tego typu operacja w Polsce. Jest to eksperymentalna metoda leczenia z komy. Fachowo zwie się stymulacją sznura tylnego rdzenia kręgowego, a po raz pierwszy została zastosowana na początku XXI wieku w Japonii. Pacjent jest operowany w znieczuleniu ogólnym. Po otwarciu kręgosłupa w odcinku szyjnym neurochirurdzy wprowadzą elektrody, które będą stymulować rdzeń kręgowy. Najbliżej tych elektrod będą tzw. sznury tylne rdzenia, stąd w pracach Japończyków figuruje takie określenie stymulacji. Elektrody zaktywizują także cały rdzeń i będą oddziaływać na mózg, co może przyczynić się do wybudzenia pacjenta ze śpiączki – wyjaśnia prof. Wojciech Maksymowicz.

Pacjenci, którzy zostaną poddani operacji mają mniej niż 35 lat i zapadli w śpiączkę na skutek wypadków komunikacyjnych lub po niedotlenieniu mózgu. Podstawowym kryterium kwalifikującym ich do tego zabiegu było stwierdzenie minimalnego stanu świadomości, czyli reakcji mózgu na bodźce z zewnątrz. W tym celu pacjentów poddano badaniu przepływu mózgowego za pomocą aparatu do diagnostyki obrazowej SPECT/CT. Wśród czterech pacjentów jest Ola - córka znanej aktorki Ewy Błaszczyk, która zaangażowała się w budzenie dzieci w śpiączce. Jest ona założycielką Fundacji „Akogo” działającej na rzecz dzieci wymagających rehabilitacji po ciężkich urazach neurologicznych oraz ich rodzin. Celem fundacji było wybudowanie Kliniki Neurorehabilitacyjnej „Budzik" przy Centrum Zdrowia Dziecka. Ewa Błaszczyk w ostatnich latach wraz z prof. Wojciechem Maksymowiczem dążyła do utworzenia w Olsztynie pierwszego w Polsce "Budzika" dla dorosłych.

- Klinika „Budzik" w Warszawie jest przeznaczona wyłącznie dla dzieci do 18. roku życia. Codziennie mamy rozpaczliwe telefony, aby przyjąć dorosłych pacjentów w śpiączce. Często są to motocykliści lub młodzi kierowcy w wieku 19 czy 21 lat. To jest wielka luka w naszym systemie ochrony zdrowia i wielkie wyzwanie – mówiła podczas ubiegłorocznej konferencji prasowej w Olsztynie Ewa Błaszczyk.

W 2000 roku jej sześcioletnia wówczas córka Ola zakrztusiła się popijając wodą tabletkę. Doszło do niedotlenienia mózgu i dziewczynka zapadła w śpiączkę. Tkwi w niej już 16 lat.

- Mam duże nadzieje związane z tym zabiegiem, bo znam ich wyniki w Japonii - nie ukrywa aktorka.

Efekt zabiegu nie jest natychmiastowy.

- Jak wykazały badania prowadzone metodą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego, w pobudzanej codzienną elektrostymulacją tkance nerwowej poprawia się przepływ krwi, co sprzyja procesom naprawczym. Nie ma natomiast dowodów, że stymulacja przyczynia się do powstawania nowych komórek nerwowych. Z czasem część pacjentów może nawiązać kontakt z otoczeniem" - wyjaśnił prof. Maksymowicz.

Wyniki japońskich lekarzy pokazują, że spośród ponad 200 chorych, którym wszczepiono stymulator, u ponad 60 proc. wystąpiła poprawa. Siedmiu z nich odzyskało zupełny kontakt z otoczeniem i wróciło do samodzielnego funkcjonowania.
Stymulatory podarował jeden z Japończyków. Koszt jednego urządzenia waha się od 50 do 80 tys. zł. Za operację goście nie wezmą zapłaty. Na kolejne eksperymentalne zabiegi – a planowanych jest 15 – fundacja „Akogo” będzie zbierać pieniądze.

- Liczę na to, że jeśli efekty leczenia będą dobre, procedura zostanie wpisana na listę finansowanych przez państwo – dodaje Ewa Błaszczyk.

Według danych NFZ w Polsce w przedłużającą się śpiączkę zapada w ciągu roku od 270 do 540 osób. Największe szanse, żeby chorych przywrócić światu, są w pierwszym roku od wypadku. Później one bardzo maleją.

opr. syla

fot. Michał Ciucias, Szymon Nitkiewicz