Drony nad kukurydzą

Drony nad warmińsko-mazurską kukurydzą - to nie żart, ani science fiction. To przyszłość rolnictwa - rolnictwa precyzyjnego.

Rozwój budownictwa, budowy i eksploatacji maszyn oraz inżynierii rolniczej to tytuł jubileuszowej konferencji naukowej, którą Wydział Nauk Technicznych zorganizował z okazji swego 15-lecia w dniach 25-27.06. Konferencja zgromadziła ok. 100 uczestników z niemal wszystkich ośrodków naukowych w Polsce. Obecny był także m.in. prof. Rudolf Michałek, doktor h.c. UWM.

Chociaż zawierała elementy jubileuszowe to należała do roboczych. Uczestnicy konferencji toczyli obrady w 3 sekcjach: budownictwo, mechanika i budowa maszyn oraz inżynieria rolnicza. Wachlarz tematyczny wygłoszonych referatów był ogromy, jak też ich liczba. Dzięki temu jednak nawet osoby spoza wymienionych branż mogły znaleźć interesujące dla siebie tematy.

Już na wstępie prof. Ryszard Hołownicki, kierownik Zakładu Agroinżynierii Instytutu Sadownictwa w Skierniewicach pod rozwagę zebranych poddał pytanie: czy dzisiejsza inżynieria rolnicza to już agromechatronika. Jego referat był jednocześnie refleksją na temat tego, w którym kierunku zmierza współczesne rolnictwo.

– Bez komputera dzisiaj pola już się zaorać nie da, a traktorzysta na traktorze potrzebny jest tylko do tego... aby dojechać do pola. Współczesny traktor jest bowiem naszpikowany elektroniką i odbiornik nawigacji satelitarnej prowadzący go po polu to już standard. Człowiek ma już niewiele do pracy. Jako przykład profesor podał opryski. Nowoczesne aparaty nie dość, że są wielkie to jeszcze mają elektroniczne urządzenia, które ilość podawanego środka uzależnią od szybkości pojazdu, kąta nachylenia stoku. Rozpoznają czy dysze są nad uprawą czy wolnym gruntem, czy chwasty są jednoliścienne czy dwuliścienne itd. Na podstawie tych danych ustalają wielkość dawki.

Zdaniem prof. Hołownickiego technika zmierza jednak to tego, aby nie produkować wieloczynnościowych agregatów montowanych na coraz to większych i bardziej skomplikowanych traktorach, lecz jednofunkcyjne wyspecjalizowane bezzałogowe roboty rolnicze, np. właśnie tylko do oprysków.

Dlatego także wielką przyszłość w rolnictwie widzi dla dronów. Kukurydzę trzeba opryskać środkami ochronnymi gdy ma 2 m wysokości. Wyspecjalizowana i droga maszyna może w ciągu godziny objechać 11 ha. Dron nie niszcząc uprawy w tym samym czasie opryska 80. Mogą być one bardzo przydatne do wszelkiego rodzaju obserwacji. Skróci to czas podejmowanie rozmaitych decyzji i ułatwi je.

Obecnie Instytut Sadowniczy w Skierniewicach pracuje nad mikrodronem – pszczołą, który zajmie się zapylaniem roślin.

Już teraz nowocześni rolnicy dostają SMS z informacjami o tym, jakie w danym momencie zabiegi powinni robić na swych uprawach.

– Bez mechatroniki nie będzie nowoczesnego, precyzyjnego rolnictwa, ale inżynieria rolnicza to jednak coś więcej – konkludował prof. Hołownicki.

A co mamy w Polsce dzisiaj? Polski rynek maszyn rolniczych pod względem wielkości jest 5. rynkiem w Europie. Jesteśmy na 8. miejscu w UE pod względem produkcji maszyn rolniczych. Tymczasem rolnicy z zachodniopomorskiego serwisują swoje najnowsze maszyny w Niemczech, bo u nas nie ma specjalistów.

Zaawansowane elektroniczne systemy do sterowania funkcjami maszyn rolniczych to jedna strona medalu. Druga to paliwo. Ono ma decydujący wpływ na ceny produktów rolnych i stan środowiska naturalnego. Co na ten temat mają do powiedzenia naukowcy?

Katedra Mechatroniki na Wydziale Nauk Technicznych UWMw osobie dr. Sławomira Wierzbickiego pochwaliła się wynikami swych badań dotyczącymi zasilania silnika diesla sprężonym gazem ziemnym CNG. Jego główny składnik to metan, a głównym produktem spalania para wodna. Dzięki niemu spalanie przebiega wolniej, silnik pracuje ciszej niż na benzynie czy ON. Ma on najwyższą liczbę oktanową wśród paliw silnikowych, więc daje znaczną oszczędność na paliwie.
Problem z nim polega na tym, że ma bardzo wysoką temperaturę samozapłonu. Dla CNG to 537°C, dla benzyny 340°C, dla ON 270°C. Nasi naukowcy poradzili sobie z tym stosując wtrysk ON w końcowym momencie suwu ssania. Olej się zapala, a od niego gaz. Taki silnik jest w istocie silnikiem dwupaliwowym, ale udział ON zredukowali w nim do 10%. W dużym motorach diesla można go sprowadzić do 2%. A im więcej gazu – tym większą dają moc. Teraz kortowscy naukowcy pracują nad tym, aby ON zastąpić biodieslem i to własnej produkcji. UWM ma bowiem własną olejarnię pod Reszlem, w której brakuje tylko urządzeń do estryfikacji bioolejów. Gdy uczelnia je kupi – możliwe będzie nie tylko prowadzenie dalszych badań, ale i zasilanie UWM-owskim biodieslem.

– Przestawimy na niego cały uczelniany tabor – zapewnił dr. hab. Andrzej Piętak, prof. UWM, kierownik Katedry Mechatroniki.

Nie mniej ciekawe zagadnienia poruszali uczestnicy konferencji w sekcjach budownictwo oraz mechanika i budowa maszyn.

Lech Kryszałowicz

w kategorii