Co zrobić z trendem?

studenckie raporty trendowe
Kilkanaście raportów, a w nich omówienie najważniejszych trendów i wskazanie możliwych kierunków rozwoju firm z różnych branż. To efekt kilkutygodniowej pracy studentów analizy i kreowania trendów UWM. Zaliczali w sposób praktyczny jeden z przedmiotów kierunkowych na studiach.

O raportach potrendowych i wykorzystaniu ich w praktyce opowiadają dr Piotr Wasyluk, wykładowca i analityk trendów oraz Magda Samul i Patrycja Kowalkowska, studentki analizy i kreowania trendów UWM.

- Dwa miesiące temu rozmawialiśmy o śledzeniu i wyłapywaniu trendów a teraz publikowane są pierwsze raporty potrendowe.

Dr Piotr Wasyluk: Raporty potrendowe i szukanie trendów to 2 osobne projekty. Projekt dotyczący śledzenia trendów trwa jeszcze, natomiast profilu FB i na fanpage kierunku analiza i kreowanie trendów publikujemy raporty powstałe na zajęciach. To prace zaliczeniowe z przedmiotu praktyczna analiza trendów, podsumowującego wstępne zagadnienia związane z trendami i z narzędziami do analizy trendów - czym są trendy, jak je badać, gdzie szukać. Studenci uczyli się w ten sposób pisania raportów trendowych.Założeniem naszym też jest, żeby raporty powstawały dla konkretnych firm.Myślę że to jest chyba największa wartość,ponieważstudenci muszą się konfrontować z tymi firmami.

- Ile takich raportów powstało?

PW: Ponad 20,chcemy opublikować około 10 najlepszych. Dążymy do tego, żeby raporty były konsultowane z firmami i żeby mieć ich pozytywną opinię. Jak dotąd większość firm zareagowała niezwykle pozytywnie. Pojawiają się również głosy, że niektóre rozwiązania w nich zawarte będą wykorzystane.

- Z jakich branż pochodziły firmy?

PW: Rozstrzał jest bardzo szeroki; jest branża turystyczna, hotelowa, jest firma związana z branża rzeczywistości rozszerzonej i wirtualnej, branża eventowa, branża reklamowa, fotograficzna. Wpadłem na pomysł, aby studenci sami spróbowali znaleźć firmy, z którymi będą pracować. Wyszło to świetnie, znaleźliśmy ponad 20 firm i przedsiębiorstw, najczęściej były to albo firmy znajomych, albo firmy rodzinne. Studenci musieli przeprowadzić tam wywiady z właścicielami lub przedstawicielami i wyszło to całkiem fajnie.

- Jako pierwsze opublikowaliście m.in. raporty dotyczące Hotelu Masuria i firmy eventowej Grupa Happy. Jakie wnioski się nasuwają?

Patrycja Kowalkowska: Okazało się, że wiele trendów na pozór niepasujących do branży eventowej, którą zajmowała się moja grupa, naprawdę może się w niej odnaleźć! Ostatnim etapem raportów trendowych są zalecenia i rekomendacje do rozwoju w branży. W przypadku naszego raportu wyszło ich aż 33! Jest to według nas ogromna liczba konkretnych rozwiązań do wprowadzenia od zaraz i wartych zaplanowania na przyszłość. Praca nad naszym raportem trwała około 3 miesiące, niestety stacjonarnie udało nam się zrobić jedynie sam początek. Zdecydowana większość pracy została wykonana zdalnie, co było dodatkowym wyzwaniem, biorąc pod uwagę fakt, że tego typu raport robiłyśmy po raz pierwszy.

PW: Wymogiem było, aby raporty zawierały rekomendacje. Pracowaliśmy według autorskiej metody analizy trendów, której rdzeniem jest metodyka pracy projektowej. Jest w niej element badawczy ale też kreatywny. Studenci muszą poznać firmę, branżę, zagrożenia branży; wykorzystują narzędzia związane z jakościową analizą ryzyka. Na tej podstawie analizują i wybierają, a następnie, szukają rozwiązań. Wykorzystywaliśmy też narzędzia związane z design thinking, z projektowaniem usług. Jedno z narzędzi zostało stworzone na potrzeby praktycznego wykorzystania trendów – jest oparte na prostym schemacie, że za każdym trendem kryje się jakaś potrzeba, która stanowi klucz do zaprojektowania spersonalizowanego rozwiązania.

- Jakie potrzeby odkryliście dla Masurii?

PW: Np. podróż empiryczna –bardzo mi się podobała. Polega na tym, aby wpasować się w tzw. ekonomię doświadczeń, żeby turysta nie tyle zwiedzał czy leżał na plaży, ale doświadczał. Było też dużo rozwiązań ekologicznych.

- Opracowaliście też raporty dla Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie.

PW: Tak, przygotowały to dwie grupy studentów. Raporty dotyczą edukacji i teraz są wnikliwie analizowane przez pracowników urzędu. Jeden obejmował szkolnictwo zawodowe, drugi zmiany we wszystkich obszarach edukacji: społecznym, technologicznym, środowiskowym. Zmiana, która wydaje się najbardziej interesująca polega na przekształcaniu szkół w tzw. „huby społeczne”, czyli miejsca aktywności społecznej, szkoły przestają być zamknięte. Ten trend dotyczy też uniwersytetów. Już nie mówi się, że uniwersytet powinien być otwarty, ale że w ogóle każda szkoła powinna być takim zwornikiem aktywności lokalnej, uczniowie powinni wychodzić do społeczeństwa i pracować na jego rzecz. Przecież uczniowie lub studenci, na przykład podczas praktyk, mogą angażować się w sprawy ważne społecznie, mogą wykorzystywać swoją wiedzę i umiejętności, żeby pomagać członkom lokalnych wspólnot.

- Jakie jeszcze trendy w edukacji znaleźliście?

PW: Projektowanie uniwersalne, które zaczyna się także na naszym Uniwersytecie; sieciowanie edukacji, rozwój edukacji alternatywnej. Edukacja instytucjonalna będzie tracić. Szkolnictwo wyższe będzie cierpiało nie tylko z powodu niżu demograficznego, ale ponieważ tak naprawdę mamy bardzo dużą ofertę nieformalnej, alternatywnej edukacji, która jest pod wieloma względami bardziej atrakcyjna niż ta oferowana przez uniwersytety. Można wiedzy szukać na szkoleniach, kursach w Internecie, na webinarach, etc..

- Ale te kursy nie dają dyplomu.

PW: Kto dziś sprawdza dyplom? Do czego on jest potrzebny? Oczywiście jest potrzebny w wysoko wyspecjalizowanych zawodach – np. w medycynie, natomiast pojawia się pytanie, czy te zawody też nie będą wybierane przez roboty. Wychwyciliśmy taki trend. Innym ciekawym zjawiskiem jest edukacja pod kątem wyzwań, czyli nie uczymy wiedzy książkowej, teoretycznej tylko zastanawiamy się, co się dzieje wokół nas i do tego dostosowujemy program nauczania. Na przykład kryzys klimatyczny powinien być wyznacznikiem tego, jakie kierunki powstają na uniwersytetach. Standardem staje się interdyscyplinarność. To wszystko studenci zawarli w raportach. Najważniejsza w przygotowaniu raportów jest jedna rzecz – takie działania pozwalają nam wytłumaczyć, co to jest i do czego służy analiza trendów. Kiedy ktoś zobaczy, co konkretnie można zrobić z trendem, wtedy będzie wiedział, jak to wprowadzić w firmie i jakie korzyści z tego będą. Sam jestem zaskoczony, jakie ciekawe rzeczy wyszły w tych raportach.

Magdalena Samul: Najciekawszy był etap końcowy, kiedy wskazywaliśmy rozwiązania. Można było tu wykorzystać nieszablonowe myślenie i kreatywnie rozwiązać kwestie, na które naszym zdaniem trzeba było zwrócić największą uwagę. Interesująca była również sama praca w zespole, gdzie każdy miał swoją indywidualną wizję szkolnictwa i dzięki temu mogliśmy się przyjrzeć temu zagadnieniu z różnych perspektyw. Niesamowite dla nas było, jak wszystkie poszczególne etapy dawały praktycznie gotowe odpowiedzi.

- Firmy dostały od was cenny prezent.

PW: Tak to traktowaliśmy. Czas zdjąć to odium myślenia o trendach jako o modzie. Analiza trendów to narzędzie pozwalające firmom poszukiwać możliwości rozwoju Zresztą, co najciekawsze, robienie analizy trendowej dla firmy, która zajmuje się modą, wcale nie dotyka mody. Tylko np. kwestii marketingowych czy promocyjnych, rynku pracy. Analiza trendów to również narzędzie pozwalające mierzyć się z wyzwaniami społecznymi, np. starzeniem się społeczeństw czy procesami urbanizacji. I dziwię się, że instytucje tak mało korzystają z jej potencjału.

PK: Praca nad raportem trendowym była jednym z ciekawszych zadań. Powiem szczerze, że od początku byłam podekscytowana faktem, że zrobimy coś nie tylko “na papierze” i fikcyjnego, ale do faktycznego użytku. W Polsce do raportów trendowych podchodzi się jeszcze dosyć sceptycznie, ale mam nadzieję, że niedługo ogólna opinia się zmieni i coraz więcej firm czy instytucji będzie korzystało z tego typu usług. Nas zainteresowało to na tyle, że właśnie zaczynamy tworzyć kolejny raport, tym razem dla Fundacji Studenckie Forum Business Centre Club. Będzie to dla nas spore wyzwanie, ale kto nie ryzykuje ten nie pije szampana, prawda?

Małgorzata Hołubowska