Co odróżnia nas od myślących maszyn?

Kontynuujemy nowy cykl artykułów dotyczących cyfrowej transformacji społeczeństwa oraz związanych z nią zjawisk – zarówno korzystnych, jak i zagrożeń.

Czy maszyny potrafią myśleć? – pytanie to nurtuje ludzi od prawie 200 lat, kiedy rozpoczęto pierwsze prace koncepcyjne nad wczesnymi prototypami maszyn obliczeniowych. Jako pierwsza zadaje je Ada Lovelace, nieślubna córka brytyjskiego poety i awanturnika George'a Byrona. Ada łączy w sobie artystyczne upodobania po ojcu z pasją do pionierskich odkryć. Wspólnie z Chrlesem Babbagem w latach 1823-1842 pracuje nad projektem maszyny różnicowej – pierwowzoru współczesnych komputerów. Projekt, wparty przez brytyjski rząd, ma być ucieleśnieniem idei dynamicznego postępu epoki wiktoriańskiej, przypadającej na lata 1837-1901 – czasu brytyjskiej hegemonii zarówno w dziedzinie ekspansji kolonialnej, jak i przełomowych odkryć. Artystyczne upodobania Ady Lovelace przekładają się na poszukiwanie sposobów „nauczenia" konstruowanych urządzeń właściwości charakterystycznych dla ludzi, związanych z tworzeniem tekstu i komponowaniem utworów. Wspólny projekt Babbage'a i Lovelace nigdy nie zostaje ukończony, jest jednak ważnym etapem rozwoju współczesnych inteligentnych maszyn.

***
Do pytania, „czy maszyny potrafią myśleć?" po ponad stu latach powraca Alan Turing, genialny brytyjski matematyk, któremu udało się rozwikłać tajemnicę szyfrów Enigmy wykorzystywanych przez Niemców w okresie II wojny światowej, co umożliwiło aliantom szybsze zakończenie wojny. Prace nad rozszyfrowaniem kodów prowadzone są w początkowych latach II wojny światowej w tajnym brytyjskim ośrodku Bletchley Park w Buckinghamshire. Równie istotne okazują się prace koncepcyjne Turinga dotyczące sztucznej intelignecji. Alan Turing uważa, że inteligentna maszyna ma być nie tyle zdolna do myślenia, ile do zachowywania się podobnie jak człowiek.

***
„Cześć, jestem Eugene, jak się masz?" – tym zdaniem wita się fikcyjna postać Eugene'a Goostmana, 13-latka pochodzącego z Odessy. Eugene jest chatbotem, aplikacją wspartą sztuczną inteligencją, która jest w stanie odpowiadać na pytania oraz uczestniczyć w rozmowie na czacie. Co prawda nie jest człowiekiem, ale zachowuje się jak człowiek, przynajmniej zgodnie z odczuciami części jego rozmówców. Aplikacja będąca projektem naukowców z Uniwersytetu w Princeton, w 2014 roku jako pierwsza zdaje Test Turinga, polegający na przekonaniu co najmniej 33 proc. uczestników rozmowy na czacie, że konwersują oni nie z maszyną, tylko z człowiekiem. Sukces aplikacji otwiera szeroko drzwi dla wszelkiej maści algorytmicznych asystentów, towarzyszących ludziom w codziennych aktywnościach. Systemy algorytmiczne pokonują zresztą kolejną barierę, wygrywając z arcymistrzami gier umysłowych, takich jak szachy, go czy nawet wymagający dużej dawki wiedzy teleturniej „Jeopardy!" (polska edycja „Va Banque").

***
W tym miejscu należałoby zastanowić się nad kilkom zagadnieniami. Co odróżnia ludzki mózg od sztucznych sieci neuronowych? Czy maszyny posiadają uczucia oraz czy wiedzą czym jest moralność? W czym są lub mogą być od nas lepsze, przez co mogłyby nam pomóc lub nawet wyręczyć, choćby w procesach decyzyjnych? A może jednak istnieją pewne bariery, których systemy algorytmiczne nie są w stanie sforsować?
Przede wszystkim warto wskazać, co odróżnia nasze procesy poznawcze od uczenia maszynowego. Ludzki mózg wyszukuje drogi na skróty, dążąc przede wszystkim do wyszukiwania heurystycznych wzorców w skomplikowanej materii funkcjonowania świata. Pod względem uczenia się na zasadzie wyszukiwania wzorców nasze mózgi nie różnią się zbytnio od sztucznych sieci neuronowych. Systemy algorytmiczne są jednak w stanie przetworzyć bardzo dużą ich liczbę, a to przekracza możliwości pojedynczego człowieka.

Heurystyka sprowadza nas jednak na manowce. Maszynom nie są znane ludzkie wady związane ze sferą pragnień i emocji, takich jak myślenie życzeniowe, problemy z oceną ryzyka, zachłanność wyrażana zarówno indywidualnie jako chciwość i egoizm, jak i zbiorowo – jako niepohamowana ekspansja dokonująca się kosztem nieodwracalnej degradacji ekosfery. Maszyny nie podzielają również emocji i odczuć przeciwstawnych, związanych z empatią, czy chociażby miłością, która według słów włoskiego poety Ugo Fasolo „potrzebuje tajemnicy i nocy", a której nie można zredukować do postaci algorytmicznego wzoru. Nawet w tym przypadku, systemy algorytmiczne próbują zaznaczyć swoją obecność, poprzez dobieranie potencjalnych podobieństw jako recepty budowania trwałych relacji, choćby na portalach randkowych – często z bardzo zróżnicowanym skutkiem. Dzieje się tak z prostej przyczyny – sfera emocjonalna ludzi jest dużo bardziej skomplikowana.

Algorytmy nieobarczone obawą przed ryzykowną na pozór decyzją, mogą wskazać najlepszy wariant działania dla grona kierowniczego. Doskonale wyszukując ogromną liczbę wzorców, mogą również bardzo wspomóc np. pracę lekarzy wyszukujących symptomów choroby nowotworowej lub prawników wyszukujących materiału dowodowego w opasłych tomach akt.

***
25 października 2017 roku w Rijadzie, stolicy Arabii Saudyjskiej, zaprezentowana zostaje Sophia – pierwszy humanoidalny robot, któremu z miejsca nadane zostaje obywatelstwo tego kraju. Sophia posiada ludzkie rysy twarzy, uśmiecha się dokładnie jak większość z nas, inteligentnie odpowiada na pytania z widowni. Jednocześnie wyraża ona nasze ludzkie pragnienia związane z antropomorfizacją sztucznej inteligencji, czyli nadawaniem jej ludzkich cech zewnętrznych, tak aby oswoić ludzi z całkowicie odmiennymi od naszego gatunku systemami algorytmicznymi. Jaki będzie dalszy ciąg naszych wzajemnych relacji, dotyczących ludzi i maszyn? Z pewnością interesujący.

Marcin Kowalczyk, fot. pixabay