Cała komisja finansów śpiewa

Zmień rozmiar tekstu

Niechaj gospodarz wesoły będzie, że nas przygarnął po kolędzie - z taką przyśpiewką na ustach przy akompaniamencie akordeonu i dzwoneczków wkroczyli na salę obrad senackiej komisji … kolędnicy.

Senacka komisja ds. rozwoju uczelni i finansów (16.12.) właśnie szykowała się do obrad, kiedy kolędnicy wkroczyli na salę. Byli w klasycznym składzie: dwa aniołki - Laura Kaźmierczyk i Marta Nichczyńska, diabeł - Anna Przegrocka, Herod - Jakub Ptak, turoń - Mateusz Sławiński i pastuszek z akordeonem - Mateusz Cwaliński. Przewodziła temu muzykalnemu stadku mgr Ewa Zuba z Instytutu Muzyki na Wydziale Sztuki. Kolędnicy bowiem nie byli przypadkowi, lecz wysokokwalifikowani - wszyscy studenci edukacji muzycznej.

Kolędnicy najpierw zaśpiewali kolędę, a potem w żartobliwych przyśpiewkach zwracali się z życzeniami do zasiadających przy stole członków Senatu. Czego życzyli rektorowi?

„A Ty Panocku - nie jedz tyle bocku!” Wzbudzili tymi życzeniami śmiech na sali, a największy samego rektora. Dr hab. Małgorzata Suświłło, dziekan Wydziału Nauk Społecznych usłyszała: „A tej Pani becke śledzi, niechaj siedzi tam, gdzie siedzi.” Do wszystkich zaś skierowali inną przyśpiewkę: „A wy zebrani, co tak smutno siedzicie? Przecież i wy kolędę potraficie”. I rzeczywiście - cała komisja ochoczo podjęła „Wśród nocnej ciszy”.

Kolędnicy na salę obrad przyszli nie tylko ze śpiewem, ale i z darami. Każdy z uczestników zebrania dostał ceramiczną podstawkę, którą  wykonał Izydor Borys i przy współudziale dr Miłosza Piotrowskiego, pierniczek (dzieło mgr Ewy Zuby) i artystyczną kartkę z życzeniami - linoryt Iwony D. Pasławskiej. Prof. Andrzej Koncicki przewodniczący komisji - nie dał się zaskoczyć. Wychodzących ze śpiewem kolędników, jak obyczaj każe, obdarował torbą cukierków.

Z sali obrad komisji studenci z kolęda przeszli się po rektoracie zahaczając m.in. pokój dr. Wiesława Jastrzębskiego - dyrektora gabinetu rektora. I on także nie poskąpił im słodkości.

lek

w kategorii