Bilet w ciemno dla „Cezara”

Członkowie Studenckiego Teatru "Cezar" na Festiwalu Teatrów Studenckich START w Kielcach
Teatr Studencki Cezar wrócił z Festiwalu Teatrów Studenckich START z Kielc z biletem w ciemno. To ogromne wyróżnienie i oznacza, że za rok nasi studenci znów pojadą na kolejny festiwal.

O festiwalu, wrażeniach z Kielc i swojej działalności opowiadają - Edyta Kozioł (na zdj. 2. z prawej), Szczepan Chrzanowski (1. z prawej), Julia Podgórniak (3. z lewej), Andrzej Jagiełka (3. z prawej), Oliwia Jaworska (1. z lewej) oraz Klaudia Witus (2. z lewej) - członkowie Studenckiego Teatru „Cezar”.

- Jak to się stało, że wzięliście udział w festiwalu?

- SC: Organizatorzy festiwalu zapytali nas czy chcielibyśmy w nim wziąć udział. Oczywiście że chcieliśmy i wysłaliśmy zgłoszenie. Łącznie zgłosiło się 48 grup teatralnych, spośród których jury wybrało 10. Organizatorzy przy wyborze brali pod uwagę opis spektaklu, ale także tematykę. Postawili na różnorodność. Większość spektakli była oparta na słowie, były spektakle polityczne i odtwórcze, np. Hamlet. Nasz spektakl był trochę inny, całkowicie nasz. Było mniej słów, ale bardzo dużo ruchu scenicznego. Jeden z jurorów powiedział nam, że w pewnym momencie pomyślał, że w ogóle nie będzie nic mówione.

- O czym był ten spektakl?

- EK: W spektaklu „Face to face” pokazaliśmy człowieka w XXI w., który wciąż zakłada maski, a tak naprawdę nie warto ich zakładać, tylko po prostu być sobą.

- SC: Spektakl składa się z kilku scen, które przedstawiają to samo tylko w inny sposób. W jednej scenie rzeczywiście zakładamy maski. W innej - pokazujemy je jako ukrywanie się za Facebookiem, za perfekcyjnością. I chyba o to chodzi głównie w tym spektaklu: nie pokazujemy siebie i nikt nas tak naprawdę nie zna.

- EK: Chcieliśmy też pokazać, że w XXI w. człowiek ciągle pędzi, coraz szybciej i szybciej i to bez względu na to kim jest i jaki zawód wykonuje.

- A jak wasze wrażenia po wyjeździe?

- AJ: Bardzo pozytywne. Poznaliśmy wiele osób, obejrzeliśmy wszystkie spektakle. Byliśmy bardzo zmęczeni, ale mimo wszystko szczęśliwi.

- JP: Poza spektaklami braliśmy też udział w różnych warsztatach. Produkowaliśmy lizaki, wzięliśmy udział w warsztacie z lalkarstwa. Dodatkowo poza spektaklami organizowane były wernisaże i koncerty, na których mogliśmy porozmawiać z innymi aktorami i jurorami. Na starówce często śpiewaliśmy, tańczyliśmy, wygłupialiśmy się, co dodawało nam dużo energii i motywacji do dalszych działań.

- SC: Teatry były z całej Polski, a spektakle bardzo inspirujące i wymagające odwagi. Na przykład widzieliśmy spektakl, który był grany przez studentów na wpół nago.

- Powiedzcie coś więcej o nagrodzie, czym jest bilet w ciemno?

- SC: Nagrodę dostaliśmy nie do końca za sam spektakl. Daniel Przastek, dyrektor artystyczny festiwalu, powiedział, że za zespołowość, za całokształt. Byliśmy takim teatrem, który to wszystko nakręcał, wyróżniał się właśnie tym, że byliśmy na wszystkich możliwych warsztatach i spektaklach. Przed wyjazdem wszyscy nam mówili, żebyśmy się nie przejmowali tym czy wygramy, czy nie. Mieliśmy jak najwięcej zobaczyć, jak najwięcej poznać ludzi i świetnie się bawić. I to właśnie robiliśmy. Ale trzeba też pamiętać o tym, że gdyby całkiem nam spektakl nie wyszedł to nagrody też by nie było. Bilet w ciemno oznacza, że za rok, już bez rekrutacji, weźmiemy udział w festiwalu, który odbędzie się w Gdyni i Sopocie. Tak nas to nakręciło, że już w Kielcach zaczęliśmy się zastanawiać, co zaprezentujemy za rok. Kto wie, może uda nam się wygrać, a może będą chcieli przyjechać do nas.

- Odchodząc już od festiwalu, powiedzcie czym się jeszcze zajmujecie?

- JP:  Jednym z takich przedsięwzięć są „Kulturalne wtorki”. Spotykamy się w barze na Wydziale Nauk Społecznych i prezentujemy różne teksty - umówione i śpiewane. Możemy wyrażać siebie, pokazać nasze emocje i dzielić się tym z innymi. Robimy też różne performance na ulicy, np. zarządziliśmy wiosnę. Ludzie się śmieją, podchodzą do nas, sprawia nam to ogromną radość.

- SC: „Kulturalne wtorki” to pomysł, w którym każdy może wziąć udział. Nie zamykamy się w swojej grupie. Gościliśmy np. znajomą ze szkoły muzycznej, czy kolegów z Wydziału Humanistycznego, którzy chcieli się zaprezentować. Niektórzy pytają nas czy to się opłaca, bo całość trwa 15 minut, a przygotowania znacznie dłużej. Zakładamy wtedy garnitury, dziewczyny ładne sukienki i przychodzimy na przerwę. Robimy to, bo mamy coś do powiedzenia i chcemy to wyrazić właśnie przez sztukę. Każdy ma możliwość wyjść, powiedzieć, co go boli, czego potrzebuje, co go po prostu cieszy.

- KW: Teatr „Cezar” nie skupia się jedynie na aktorstwie. W maju włączamy się w organizację wernisażu na XX-lecie teatru studenckiego. Oprócz tego bierzemy udział w takich akcjach, jak bale karnawałowe na wydziale, wyjścia do szpitala dziecięcego, dni otwarte i wiele innych

- Najmłodsze stażem w „Cezarze” są Oliwia i Klaudia. Jak wam się podoba?

OJ: Dopiero w tym roku dołączyłam do grupy i czuję się tu bardzo dobrze. Są ludzie troszeczkę starsi ode mnie, bardziej doświadczoni, dzięki czemu mogę się wiele nauczyć. Zaangażowałam się już w „Kulturalne wtorki”. Za mną mój pierwszy występ. Zaśpiewałam publicznie na naszym wydziale i wyszło pięknie. W festiwalu brałam udział, ale od strony technicznej, co wcale nie było takie proste. W każdym razie światła dobrze świeciły i muzyka grała. Chciałybyśmy zaprosić wszystkich chętnych do naszego teatru, bo warto.

- KW: Zostałyśmy naprawdę bardzo mile przyjęte. Jeśli chcesz robić coś ciekawego i twórczego to koniecznie do nas dołącz. Zapraszamy wszystkich do „Cezara”.

 

 

Rozmawiała: Sylwia Zadworna

w kategorii